Micro 4/3 i inni - test kompaktów z wymienną optyką

ZLLL
Nowa kategoria cyfrówek wprowadziła sporo zamieszania na rynku aparatów.  Przetestowaliśmy osiem nowych urządzeń tego typu.

Kompakty z wymienną optyką

 

Czy systemowe kompakty z wymienną optyką mogą rywalizować jakością obrazu z lustrzankami?

Od zarania fotografii cyfrowej panował jasny podział: wysoką jakość kojarzono z lustrzankami jednoobiektywowymi (kosztującymi krocie), a kompakty były produktem dla niewymagających mas niedzielnych pstrykaczy. Przepaść dzieliła je nie tylko pod względem jakości zdjęć, ale także szybkości działania. Lustrzanki pracowały błyskawicznie, kompakty wystawiały cierpliwość swoich właścicieli na ciężką próbę. Rozwój techniki sprawił, że zarówno lustrzanki, jak i kompakty poszły znacząco do?przodu. Te drugie nie zmniejszyły jednak dystansu. Nie mogło być inaczej, ponieważ nie zmieniły się dwa kluczowe dla tego rozdźwięku czynniki: wielkość matrycy kompaktów i wydajność procesorów (a także optyka). Prędkość przetwarzania danych przez procesor wpływa bezpośrednio na szybkość działania aparatu (autofokus, czas startowy, opóźnienie wyzwolenia migawki itp.). Z kolei fizyczna wielkość matrycy (nie mylić z liczbą megapikseli) to najważniejszy element układanki zwanej jakością obrazu - im większa, tym lepiej. Producenci robili, co mogli, żeby jak najmniejszym kosztem (bo jak zwykle chodziło o pieniądze) poprawić jakość zdjęć i wygodę obsługi kompaktów. Ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

Pierwszy wychylił się Panasonic - już na początku 2006 r. nieoficjalnie mówiono o tym, że prace nad systemowym (czyli z wymienną optyką) "bezlusterkowcem" z dużą matrycą są zaawansowane. W sierpniu 2008 r. japoński gigant wspólnie z Olym-pusem zaprezentował system Micro 4/3, a miesiąc później ujrzał światło dzienne Panasonic Lumix G1 - pierwszy kompakt z dużą matrycą i wymienną optyką. Rozpoczęła się nowa era.

 

 

Supersize me!

 

Nie musimy chyba tłumaczyć, dlaczego przyspieszenie pracy aparatu to zaleta. W końcu nikt nie lubi, jeśli urządzenie nie nadąża za użytkownikiem: np. na zdjęciu widać tylko nogę uciekającego dziecka , podczas gdy spust migawki został naciśnięty, kiedy jeszcze grzecznie pozowało w centrum kadru.

 

Po co zwiększać matrycę? Po to, by zwięk-szyć powierzchnię punktów światłoczułych, które rejestrują obraz. Im większy taki punkt (zwany też fotodiodą), tym - z jednej strony - większa jego czułość na światło (co skutkuje małym zaszumieniem obrazu), a z drugiej - pojemność (co znacznie zwięk-sza pojemność tonalną zdjęcia, chroniąc łatwe do przepalenia w cyfrze najjaśniejsze partie obrazu). Dzięki dużej matrycy możemy robić duże powiększenia, fotografować w trudnych warunkach oświetleniowych (czytaj: niemal po ciemku). To ona uwalnia nas od oczywistej ?cyfrowości? zdjęć zrobionych kompaktami i sprawia, że możemy skupić się na fotografowaniu, nie martwiąc się niedoskonałością sprzętu.

 

Duże matryce były za drogie, by je pakować do aparatu nieprzeznaczonego dla zawodowców, którzy nie liczą się z kosztami (kiedy ktoś zarabia fotografowaniem na życie, zakupiony sprzęt po prostu się amortyzuje). W pewnym momencie okazało się jednak, że elektronika - jak zazwyczaj - stała się tańsza od mechaniki. Taniej jest więc pozbyć się lustra, zostawiając dużą matrycę.

1

Siła lustrzanki bez lustra

 

Pozbycie się komory lustra i pryzmatu pozwoliło znacznie zbliżyć obiektyw do?matrycy światłoczułej, co umożliwiło zauważalne zmniejszenie wymiarów korpusu (w pokazanym na?ilustracji systemie Micro 4/3 odległość między tylną soczewką a?powierzchnią przetwornika obrazowego zmalała aż dwukrotnie). Dzięki temu mogły powstać małe aparaty o?dużych możliwościach, nieustępujących pod wieloma względami lustrzankom.

2

Kto i co

 

Kto i co

 

W niezbyt długim czasie (bo czymże są dwa lata?) na rynku pojawiło się więcej systemowych kompaktów. Sony pokazało dwa bliźniacze modele, Samsung ma w ofercie również dwa aparaty. Najwięcej doświadczenia mają, oczywiście, Panasonic i Olympus, czyli firmy, które zapoczątkowały trend i wprowadziły już do sprzedaży urządzenia drugiej generacji. W oryginalny sposób podszedł do tematu Ricoh, który zawsze szedł pod prąd. Rok temu zaprezentował zalążek systemu GXR, składającego się z korpusu i wymiennych modułów (łączących matrycę z obiektywem). W tej chwili są już dostępne dwie wersje z przetwornikami obrazowymi formatu APS-C.

 

 

Jak testowaliśmy

 

Sprawdziliśmy osiem aparatów: Panasonic Lumix G2, GF1 i G10, Olympus E-P2 i E-PL1,  Samsung NX10 i NX100 oraz Sony NEX-5. Wybraliśmy modele najnowsze i najciekawsze. Sprawdziliśmy jakość zdjęć, zarówno w domyślnych ustawieniach JPEG, jak i podczas korzystania z surowych plików RAW. Oceniliśmy jakość wykonania, wygodę obsługi, a także szybkość pracy w połączeniu z obiektywem sprzedawanym w zestawie z aparatem.

Nie zapomnieliśmy o szerszym spojrzeniu na system jako całość ? jego możliwości i uniwersalność.

 

Zapraszamy do lektury!

3

PANASONIC LUMIX G2 + 14-42 MM

 

Panasonic ma w tej dziedzinie największe doświadczenie i najszerszą ofertę. W tej chwili dostępne są już trzy dość różne korpusy (co nie jest bez znaczenia, ponieważ konkurencja stawia raczej na bliźniacze konstrukcje), najnowsze GH2 i GF2 właśnie trafiają do sprzedaży (odpowiednio: czwarty i?piąty). Imponujące wrażenie robi gama obiektywów: od "rybiego oka", przez szeroki zoom 7-14 mm (odpowiednik 14-28 mm), trzy zoomy standardowe (w tym 14-140 mm do GH1 i GH2), "naleśnik" 20 mm i macro 45 mm, aż po długi zoom 45-200 mm. Liczbę dostępnych obiektywów zwiększają dwie przejściówki: do systemu 4/3 i do?manualnego dalmierzowego Leica M. W tej chwili Panasonic wypada najlepiej jeśli chodzi o uniwersalność systemu, zwłaszcza gdy dodać do tego kompatybilność z obiektywami Olympusa (w końcu to to samo Micro 4/3).

 

 

PANASONIC LUMIX G2 + 14-42 MM

 

Wszystkie testowane panasoniki mają taką samą matrycę i oferują praktycznie identyczną jakość zdjęć - bardzo dobrą aż do wysokich czułości (pod tym względem wygrywa jednak Sony NEX-5). Nie będę ukrywał, że po przeprowadzeniu testu uważam, iż Lumix G2 to najlepszy aparat w przedstawionym przez nas zestawie. Nie zwycięża na każdym polu (nie ma choćby trybu automatycznego tworzenia obrazów HDR jak NEX-5 ani stabilizacji w korpusie jak olympusy), ale jest najlepiej wyważonym kompromisem - zarówno dla amatora, jak i zaawansowanego fotografa.

Konserwatywny kształt rodem z lustrzanki i duży uchwyt sprawiają, że G2 bardzo dobrze leży w dłoni. Mnóstwo przycisków i pokręteł umożliwia bezpośredni dostęp do najważniejszych parametrów bez konieczności zagłębiania się w menu (które zresztą też jest bardzo sensowne). Ruchomy ekran dotykowy spisuje się świetnie - pozwala m.in. nie tylko wybrać dowolny punkt AF, ale też np. wyzwolić migawkę. Zresztą jeśli chodzi o kadrowanie, to?G2 nie ma sobie równych - komu nie wystarcza monitor, ma jeszcze do dyspozycji znakomity wbudowany wizjer elektroniczny, który rozkłada na łopatki całą konkurencję. Oklaski należą się też za szybkość pracy systemu autofokusa. Co ciekawe, automatyka ostrości dodaje też łyżkę dziegciu do tej beczki miodu - działa bardzo szybko i cicho, ale w sytuacjach o niskim kontraście potrafi się zgubić.

 

Cena testowanego zestawu: 3100 zł

 

Matryca: Micro 4/3, 17,3x13 mm, 12,1 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: Lumix G Vario 1:3.5-5.6/14-42 mm ASPH, Mega O.I.S., ekwiwalent 28-84 mm, stabilizacja obrazu

Monitor: 3 cale, 460 tys. punktów, ruchomy, dotykowy

Wymiary i waga: 124x84x74 mm, 371 g

Inne: szybki autofokus, znakomity wizjer elektroniczny

 

 

zdjęcie zrobine PANASONIC LUMIX G2

 

Dzięki dotykowemu ekranowi Lumiksa G2 ustawienie ostrości na obiekt znajdujący się poza centrum kadru to bułka z masłem.

4

PANASONIC LUMIX GF1 + 20 MM

 

PANASONIC LUMIX GF1 + 20 MM

 

W założeniach producenta Lumix GF1 nie musi być aparatem dla każdego. Wysoka jakość wykonania i wygląd kojarzący się ze starymi dalmierzowcami mają za zadanie przyciągnąć zaawansowanych użytkowników, którzy cenią pracę z jednym stałoogniskowym obiektywem. I właśnie z jasnym szkłem 20/1.7 (odpowiednik 40 mm w małym obrazku) GF1?spisuje się najlepiej jako maszynka semi-reporterska. Co ciekawe, mimo kanciastego kształtu i minimalnego wręcz uchwytu aparat znakomicie leży w dłoni. Do tego dochodzi duża liczba przycisków i świetne menu ? ergonomia pracy na wysokim poziomie gwarantowana. O jakości zdjęć wspomniałem przy okazji opisu G2. Dorzucę tylko słowa pochwały za?świetny monitor oraz szybki (i cichutki) autofokus. Gdyby ktoś chciał potraktować GF1 jak "zwykłą", uniwersalną cyfrówkę i podpiął do niego zoom standardowy, niewykluczone, że zatęskniłby za wbudowanym wizjerem elektronicznym, którego tutaj brakuje. Jednak i tak największym minusem GF1 jest chyba wysoka cena zestawu z obiektywem 20 mm.

 

Cena testowanego zestawu: 3500 zł

 

Matryca: Micro 4/3, 17,3x13 mm, 12,1 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: Lumix G Vario 1:1.7/20 mm ASPH, ekwiwalent 40 mm, brak stabilizacji

Monitor: 3 cale, 460 tys. punktów

Wymiary i waga: 119x71x36,3 mm, 285 g

Inne: szybki autofokus, brak wbudowanego wizjera

 

 

zdjęcie zrobine PANASONIC LUMIX GF1

 

W połączeniu z jasnym obiektywem 20 mm Panasonic Lumix GF1 to prawdziwy król małej głębi ostrości, dzięki której można tworzyć takie niemal abstrakcyjne obrazy.

5

PANASONIC LUMIX G10 + 14-42 MM

 

PANASONIC LUMIX G10 + 14-42 MM

 

Lumix G10 to w pewnym sensie tańszy, okrojony G2. Pod względem ergonomii różni się od niego przede wszystkim brakiem ruchomego ekranu - prawie wszystkie przyciski są w tych samych miejscach. Identyczne są również korpus i układ menu, więc fotografuje się nim równie wygodnie, jak starszym bratem.

O ile monitor LCD zachowuje wysoką jakość, o tyle wbudowany wizjer elektroniczny jest dość słaby. Ale przynajmniej jest. Jakość obrazu i szybkość systemu automatycznego ustawiania ostrości taka jak w pozostałych panasonicach. Jednak tak jak cięciem kosztów z łatwością można usprawiedliwić rezygnację z kompresji filmów AVCHD na rzecz powszechniejszego MJPEG, tak już brak automatycznego przełączania między wizjerem a monitorem trudno zrozumieć...

 

Cena testowanego zestawu: 2300 zł

 

Matryca: Micro 4/3, 17,3x13 mm, 12,1 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: Lumix G Vario 1:3.5-5.6/14-42 mm ASPH, Mega OIS, ekwiwalent 28-84 mm, stabilizacja obrazu

Monitor: 3 cale, 460 tys. punktów

Wymiary i waga: 124x84x74 mm, 336 g

Inne: szybki autofokus

 

 

zdjęcie zrobine PANASONIC LUMIX G10

Zdjęcia wykonane Lumiksem G10 cechuje bardzo dobra reprodukcja szczegółów. Tutaj po powiększeniu z łatwością można odczytać napis w prawym dolnym rogu plakatu.

zdjęcie zrobine PANASONIC LUMIX G10 - detal
6

OLYMPUS PEN E-P2 + 14-42 MM

 

Olympus to - wraz z Panasonikiem - prekursor systemowych kompaktów z wymienną optyką i dużą matrycą. W ofercie ma w tej chwili trzy korpusy i sześć obiektywów, w tym dwa długie zoomy (jeden powstały z myślą o filmowaniu - cichutki 40-150 mm f/4-5.6), uniwersalne szkło 14-140 mm (odpowiednik zakresu 28-280 mm w małym obrazku), szeroki zoom 9-18 mm (pole widzenia 18-36 mm) i stałoogniskowy "naleśnik" 17/2.8 (ekwiwalent 35 mm). Do tego dochodzi przejściówka do lustrzanego Systemu 4/3 i starego manualnego systemu OM. Warto wspomnieć o zewnętrznym wizjerze elektronicznym kompatybilnym z E-P2 i E-PL1 oraz zewnętrznym wizjerze optycznym do 17/2.8. Tradycyjnie u Olympusa dostępna jest także obudowa podwodna. Jak na dość nowy system oferta naprawdę szeroka. Pamiętajmy też o kompatybilności z optyką Panasonica w systemie Micro 4/3. Chwalimy.

 

 

OLYMPUS PEN E-P2 + 14-42 MM

 

Olympus E-P2 został przygotowany z?myślą o zaawansowanych użytkownikach - wystarczy spojrzeć na?retro design i zwrócić uwagę na wysoką jakość wykonania. To samo dotyczy interfejsu opartego na bezpośrednim dostępie do najważniejszych funkcji (za pomocą przycisków i pokręteł), sensownym menu oraz możliwości dostosowania aparatu do swoich oczekiwań. Szkoda że zabrakło miejsca na wbudowany wizjer i lampę błyskową (która zmieściła się w E-PL1...). Zdecydowanie nie przystoi aparatowi z aspiracjami E-P2 ekran LCD o tak niskiej rozdzielczości (ledwie 230?tys. punktów). Niestety elegancki, trochę staroświecki płaski kształt i minimalny, śliski uchwyt sprawiły, że E-P2 źle leży w dłoni. Nie cieszy też wysoka cena i dość wolny, a przede wszystkim głośny i wprawiający cały aparat w drgania autofokus.

Dobrze, że Olympus konsekwentnie trzyma się systemu redukcji drgań, wbudowanego w korpus, dzięki czemu stabilizowane są wszystkie obiektywy. To bardzo duży plus. Jeszcze większą zaletą jest wysoka jakość zdjęć, nawet przy wyższych czułościach. Choć spowalniają pracę aparatu, dobrze spisują się też zachwalane przez producenta filtry artystyczne.

 

Cena testowanego zestawu: 3300 zł

 

Matryca: Micro 4/3, 17,3x13 mm, 12,3 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: M. Zuiko Digital 14-42 mm 1:3.5-5.6, ekwiwalent 28-84 mm

Monitor: 3 cale, 230 tys. punktów

Wymiary i waga: 121x70x36 mm, 335 g

Inne: stabilizacja obrazu wbudowana w korpus, filtry artystyczne, brak wbudowanego wizjera i lampy

 

 

zdjęcie zrobine OLYMPUS PEN E-P2 + 14-42 MM

Użytkownicy cyfrówek marki Olympus od zawsze chwalili swoje aparaty za piękne odzworowanie kolorów - pod tym względem nic się nie zmieniło.

7

OLYMPUS PEN E-PL1 + 14-42 MM

 

OLYMPUS PEN E-PL1 + 14-42 MM

 

E-PL1 to aparat dla początkujących, dla których takie aspekty, jak jakość wykonania i bezpośredni dostęp do funkcji, są drugorzędne. Będąc przyzwyczajonymi do obsługi kompaktów, nie zawiodą się. Zwłaszcza że menu tego niepozornego olympusa jest bardzo sensownie skonstruowane (oparto je na listach, ale na tyle krótkich, że łatwo je ogarnąć). Doskwiera za?to?brak wbudowanego wizjera - szczególnie ze względu na dość słaby ekran LCD. Mimo niewielkich rozmiarów E-PL1 ma duży, wygodny uchwyt, dzięki któremu aparat znakomicie leży w dłoni. Nie można tak było w E-P2? O to samo można zapytać, widząc wbudowaną w E-PL1 lampę błyskową - jednak jakoś się zmieściła.

Amatorzy zapewne chętnie wypróbują filtry artystyczne, które pozwalają osiągnąć efektowne rezultaty bezpośrednio w aparacie (choć spowalniają jego pracę, zwłaszcza podczas zapisywania plików). Wszyscy użytkownicy zyskają na bardzo dobrej jakości zdjęć (również na wyższych czułościach) i stabilizacji wbudowanej w korpus (dzięki czemu działa z każdym obiektywem).

Za to nikt nie będzie się cieszył z konieczności manualnego przekręcania pionowych zdjęć w komputerze, ponieważ E-PL1 sam nie potrafi tego zrobić.

 

Cena testowanego zestawu: 2100 zł

 

Matryca: Micro 4/3, 17,3x13 mm, 12,3 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: M. Zuiko Digital 14-42 mm 1:3.5-5.6, ekwiwalent 28-84 mm

Monitor: 2,7 cala, 230 tys. punktów

Wymiary i waga: 115x72x42 mm, 334 g

Inne: stabilizacja obrazu wbudowana w korpus, filtry artystyczne, brak wbudowanego wizjera

 

 

zdjęcie zrobine OLYMPUS PEN E-PL1 + 14-42 MM

 

Filtry artystyczne Olympusa E-PL1 pozwalają osiągnąć ciekawe rezultaty bezpośrednio w aparacie, bez konieczności obróbki w komputerze.

8

SAMSUNG NX100 + 20-50 MM

 

Samsung włączył się do zabawy w systemowe kompakty na początku mijającego roku. Zaczęło się od przypominającego kształtem lustrzankę modelu NX10, potem przemknął NX5, będący wariantem "dziesiątki", a podczas Photokiny 2010 pokazano najnowszy model - NX100. Firma dość konserwatywnie podeszła do kwestii obiektywów (dobrze!) i na początek pokazała zoom standardowy, długi i obowiązkowy stałoogniskowiec (30 mm, czyli 45 mm w małym obrazku), tworząc uniwersalny zestaw. Nie zapominajmy o pokazanym wraz z NX100 zoomie 20-50 mm. Już?teraz zapowiedziano kolejne interesujące obiektywy (nie tylko marki Samsung). Do tego dochodzi przejściówka na pentaksowy bagnet K, która otwiera drogę do mnóstwa świetnych manualnych obiektywów. Może być ciekawie.

 

SAMSUNG NX100 + 20-50 MM

 

Samsung NX100 to świetnie wykonany, bardzo ładny aparat (zwłaszcza wersja biała) przeznaczony dla osób przyzwyczajonych do robienia zdjęć kompaktami. Niestety, płaski korpus niewygodnie leży w dłoni. Szkoda że zabrakło miejsca na wizjer, trudno też zrozumieć brak wbudowanej lampy błyskowej. Strzałem w dziesiątkę jest za to i-Function wprowadzona wraz z dwoma nowymi obiektywami. Pozwala ona przypisać pierścieniowi ostrości obiektywu jeden z podstawowych parametrów zdjęciowych (czas migawki, przysłona, korekta ekspozycji, ISO itp.), co?znacznie ułatwia i przyspiesza pracę. Nie?wiedzieć czemu, Samsung zdecydował się na dziwny zakres ogniskowych zooma dołączanego w zestawie do NX100 - 20-50 mm to?ekwiwalent przedziału 30-75 mm w małym obrazku. Nowe obiektywy nie mają też systemu redukcji drgań, więc NX100 w podstawowym zestawie również jest tego pozbawiony.

Na szczęście jest też za co chwalić -  znakomity ekran AMOLED, bardzo fajne i wygodne menu oraz dobrą jakość zdjęć.

 

Cena testowanego zestawu: 2400 zł

 

Matryca: APS-C, 23,4x15,6 mm, 14,6 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: i-Function 1:3.5-5.6 20-50 mm ED, ekwiwalent 30-75 mm, brak stabilizacji

Monitor: 3 cale, 614 tys. punktów, AMOLED

Wymiary i waga: 120,5x71x34,5 mm, 282 g

Inne: i-Function, brak wbudowanego wizjera i lampy błyskowej

 

 

zdjęcie zrobine SAMSUNG NX100 + 20-50 MM

 

Podczas fotografowania NX100 z obiektywem 20-50 mm czasem może zabraknąć paru milimetrów, np. tutaj nie zaszkodziłoby ciaśniej skadrować.

9

SAMSUNG NX10 + 18-55 MM

 

SAMSUNG NX10 + 18-55 MM

 

Starszy NX10 prezentuje się znacznie ciekawej od swojego młodszego brata. Dzięki konserwatywnemu kształtowi, przypominającemu lustrzankę - mimo niewielkich rozmiarów - znakomicie leży w dłoni, a duża liczba sensownie rozmieszczonych przycisków i pokręteł usprawnia obsługę (dobre menu na pewno też pomaga). Druga miła niespodzianka czeka użytkownika po włączeniu aparatu - ma najkrótszy czas startowy ze wszystkich testowanych modeli. Brawo! Cieszy wysoka jakość wykonania i świetny ekran AMOLED. Nieco gorzej jest z elektronicznym wizjerem, ale i tak lepiej niż w panasonicu G10. Jeśli chodzi o obiektyw w zestawie, NX10?nie wyróżnia się na tle konkurencji, ale?w porównaniu z NX100 oferuje znacznie bardziej przydatny zakres ogniskowych 18-55 mm (ekwiwalent 27-82 mm). Do jakości zdjęć również trudno się przyczepić. Choć przy najwyższych ISO mogłoby być lepiej, u konkurencji pod tym względem nie zawsze jest ciekawiej. Gdybym miał wybierać między NX100 a NX10, postawiłbym na ten drugi.

 

Cena testowanego zestawu: 2800 zł

 

Matryca: APS-C, 23,4x15,6 mm, 14,6 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: 1:3.5-5.6 18-55 mm OIS, ekwiwalent 27-82 mm, stabilizacja obrazu

Monitor: 3 cale, 614 tys. punktów, AMOLED

Wymiary i waga: 123x87x39,8 mm, 353 g

Inne: najszybszy czas startowy, i-Function

 

 

zdjęcie zrobine SAMSUNG NX10 + 18-55 MM

 

Sprzedawany w zestawie z Samsungiem NX10 obiektyw bardzo dobrze spisuje się pod światło. To samo można powiedzieć o systemie pomiaru ekspozycji aparatu.

10

SONY NEX-5 + 18-55 MM + 16 MM

 

Sony NEX to najświeższa z testowanych propozycji, więc ze zrozumiałych względów system nie jest zbyt bogaty. Składa się z dwóch korpusów (testowanego NEX-5 i minimalnie gorzej wyposażonego NEX-3), trzech obiektywów (standardowego zooma, superzooma i szerokokątnego "naleśnika" 16 mm o polu widzenia 24 mm w małym obrazku), dwóch konwerterów (szerokokątnego i rybiego oka), małej zewnętrznej lampy błyskowej, wizjera optycznego do "stałki" oraz przejściówki do obiektywów lustrzanego systemu Alpha. Oferta może niezbyt oszałamiająca, ale już na pierwszy rzut oka wyróżnia się szerokokątny obiektyw 16/2.8 - pozostali producenci również proponują użytkownikom po jednej "stałce", ale są to obiektywy o ogniskowych standardowych. Dziwi natomiast brak długiego zooma, o który należałoby jak najszybciej uzupełnić ofertę.

 

 

SONY NEX-5 + 18-55 MM + 16 MM

 

Zacznę od wady - do szału może doprowadzić menu oparte na długich listach, a ponieważ NEX-5 ma niewiele przycisków (interfejs stricte kompaktowy), korzystanie z menu jest niezbędne. Brakuje nie tylko przycisków: nie ma też wizjera ani wbudowanej lampy błyskowej (niemiła niespodzianka dla użytkowników kompaktów przyzwyczajonych do jej obecności). Na szczęście brak menu podręcznego nieco rekompensuje wprowadzona w ostatnim uaktualnieniu firmware'u możliwość przypisania do niektórych przycisków szybkiego dostępu do różnych parametrów. Niezwykle kompaktowe wymiary tracą nieco na znaczeniu po podpięciu standardowego zooma, który jest największy w swojej klasie. Minusem jest też skłonność do prześwietlania w trybach w pełni automatycznych (najlepiej korzystać z trybów P/A/S/M).

Odpowiednio skonfigurowany NEX-5 oferuje znakomitą jakość zdjęć, nawet na wysokich czułościach (pod tym względem wygrywa z całą testowaną konkurencją). Bardzo wygodnie korzysta się ze świetnego uchylnego ekranu. Aparat jest znakomicie wykonany (nawet obiektywy są metalowe!), a pokaźny uchwyt sprawia, że bardzo wygodnie się nim fotografuje. Początkujący docenią samouczek fotograficzny wyświetlany na ekranie, a zaawansowanych może skusić niska cena zestawu z szerokokątnym obiektywem 16 mm (ekwiwalent 24 mm w małym obrazku). Na pochwałę zasługuje możliwość rejestracji sekwencji wideo w rozdzielczości Full HD i z kompresją AVCHD. Znakomicie spisuje się funkcja automatycznego łączenia ujęć w zdjęcia HDR, dzięki której każdy amator, nawet mający awersję do obróbki komputerowej, może bez wysiłku tworzyć efektowne obrazy o dużej rozpiętości tonalnej.

 

 

Cena testowanego zestawu:2200 zł (obiektyw 16 mm), 2500 ZŁ (18-55 mm), 2900 ZŁ (16 mm + 18-55 mm)

 

 

Matryca: APS-C, 23,4x15,6 mm, 14,2 Mpix efektywnych

Obiektyw w zestawie: E 3.5-5.6/18-55 mm OSS, ekw. 27-82 mm, stabilizacja; E 2.8/16 mm, ekw. 24 mm, brak stabilizacji

Monitor: 3 cale, 920 tys. punktów, uchylny

Wymiary i waga: 111x59x38 mm, 287 g

Inne: tryb HDR, filmy Full HD w kompresji AVCHD, brak wbudowanego wizjera i lampy błyskowej

 

 

 

 

Najtańszy na rynku zestaw z obiektywem szerokokątnym (ekwiwalent 24 mm) w połączeniu z automatycznym łączeniem zdjęć w obrazy HDR (przydatnym, jak widać, nie tylko nocą) pozwala osiągnąć bardzo ciekawe efekty.

zdjęcie zrobine SONY NEX-5 + 18-55 MM + 16 MM

 

 

Tekst: Łukasz Kacperczyk

Zdjęcia: Łukasz Kacperczyk, materiały prasowe (montaż)

11
Więcej na ten temat: apararty fotograficzne, foto, test