Najciekawsze samochody 2011

ZLLL
Wybraliśmy dla Was najciekawsze premiery 2011 roku. Wśród samochodów, na które naprawdę warto czekać, są m.in. futurystyczne Renault, Aston Martin dla (względnie) ubogich i terenowy Saab.

Renault Twizy

zima, około 30 tys. zł

Największa nowość przyszłego roku jest maleńka (2,3 m długości) i dwuosobowa (pasażer siedzi za kierowcą). Taki jest Twizy, co by nie mówić, najbardziej rewolucyjny samochód Renault ostatnich lat. Oferuje zwinność skutera, daje poczucie jazdy supersamochodem (ma podnoszone drzwi niczym Lamborghini!) i wygląda jak pojazd z dalekiej przyszłości, który w wyniku czasoprzestrzennych zawirowań znalazł się tu i teraz. Mimo swego nowatorstwa i nonkonformizmu Twizy nie robi zamieszania, ponieważ porusza się bezszelestnie dzięki silnikowni elektrycznemu. 20 KM, 100 km zasięgu, prędkość maksymalna 75 km/h i 3,5-godzinne ładowanie to niezłe parametry na codzienne dojaz­dy do pracy. Twizy to król miasta XXI w. Wygląda trochę niepoważnie, ale trzeba się z nim liczyć, bo to właśnie do niego należy przyszłość motoryzacji.

1

BMW serii 6

jesień, około 300 tys. zł

Koniec ze spojrzeniem rekina i nadwoziem wyglądającym tak, jakby miało nadwagę. Nowa generacja serii 6 ma zgrabny tył, groźnie wyglądający, ale zarazem subtelny przód, a całość sprawia wrażenie lekkiej, ponadczasowej i eleganckiej maszyny. Bagażnik jest pojemny (450 l), a miejsca dla czterech dorosłych osób jest pod dostatkiem. Wnętrze doświetla panoramiczny dach. Jest co doświetlać. Jak za starych, dobrych czasów, deska rozdzielcza jest zwrócona w stronę kierowcy, by podkreślić, kto tu rządzi. Podwozie to rozwiązania znane z serii 5 i 7, spodziewajmy się więc adaptacyjnego zawieszenia oraz systemu czterech skrętnych kół. Po coupé przyjdzie czas na cabrio, a produkcja wersji M6 o mocy 555 KM jest prawie pewna.

2

Toyota FT-86

zima, około 80 tys. zł

Mawia się, że toyoty są nudne. Rozsądne i perfekcyjnie wykonane, brakuje im za to emocji i pasji. Niedługo ma to się zmienić za sprawą FT-86. To rajdowo przyprawiony duchowy następca modelu Celica. Dlaczego rajdowo? Sportowe coupé Toyoty zbudowane jest na płycie podłogowej na wskroś rajdowego Subaru Imprezy i wyposażone w dwulitrowego boksera pochodzącego z tego modelu. Do tego mamy napęd na tylne koła, mechaniczną skrzynię biegów, charakterne nadwozie i czysto rozrywkowy charakter. FT-86 może i ma bezduszną nazwę, niczym urządzenia AGD, ale stworzony jest po to, by dawać przyjemność z jazdy. Subaru planuje sprzedaż własnej wersji tego auta, a dzięki wspólnym podzespołom całość będzie miała atrakcyjną cenę. Nic, tylko kupować!

3

Ford Focus

styczeń, około 60 tys. zł

Trzecia generacja Focusa ma przed sobą jasne zadanie. Ma podbić świat. Będzie oferowana w 122 krajach w 10 wersjach nadwoziowych. Ford chce sprzedawać rocznie około 2 milionów egzemplarzy. Szanse na sukces są duże. Nadwozie wpada w oko, pod maską pracują nowe silniki, a zawieszenie, co zaskakujące w przypadku jednego z najlepiej jeżdżących samochodów świata, ma oferować jeszcze lepsze właściwości jezdne i większy komfort niż poprzednika. Liczę, że niedługo wyjedzie na drogi, z piskiem opon i złowieszczym bulgotaniem wydobywającym się z tłumika, następca 300-konnego modelu RS. Zanim jednak to się stanie, najszybszy Focus ST będzie miał 250 KM.

4

Saab 9-4X

lato, około 150 tys. zł

Saaby są oryginalne, niszowe, nietuzinkowe. Do niedawna były gatunkiem zagrożonym wymarciem, ale na szczęście marce udało się wyjść na prostą. Teraz auta tej firmy nawet wyjeżdżają w teren. Model 9-4X to jakże teraz modny cross­over. Wygląda na terenówkę i poradzi sobie na nieutwardzonych drogach, ale lepiej się nie zapuszczać nim na podbój koła podbiegunowego. Nowy Saab sprawdzi się przede wszystkim w mieście, tym bardziej że podstawowa wersja ma napęd tylko na przednie koła. Wnętrze praktyczne, wygodne i na tyle przestronne, by zmieścić w nim meble do samodzielnego montażu. Na razie pod maską pracuje jeden z dwóch benzynowych silników V6 (265 lub 300 KM), ale z czasem w ofercie pojawią się rozsądniejsze turbodiesle. Warto wiedzieć, że ten model ma adaptacyjne zawieszenie, a system o narkotyzującej nazwie eLSD przenosi do 50 proc. mocy na to tylne koło, które ma większą przyczepność, co poprawia właściwości jezdne i bezpieczeństwo.

5

Aston Martin Cygnet

wiosna, 150 tys. zł

Cygnet to najmniejszy (2,9 m długości), najsłabszy (98 KM), najwolniejszy (11,8 s do setki, maksymalnie 171 km/h), naj­oszczędniejszy (średnio 5,2 l/100 km), najtańszy (od 150 tys. zł) i najbardziej japoński Aston Martin w historii. Rodzi się jako Toyota iQ, po czym Brytyjczycy zmieniają mu nieco nadwozie, dorzucają lepsze materiały wewnątrz i sprzedają tym, którzy już mają w garażach inne modele Astona Martina. Z czasem także "zwykli" klienci będą mogli go sobie kupić. Cygnet może i jest enfant terrible w ofercie brytyjskiej firmy, ale dzięki temu, że jest tak oszczędny i ekologiczny, pozwoli Astonowi obniżyć średnią emisję CO2 całej gamy modeli. A to się spodoba Unii Europejskiej i proekologicznie nastawionym klientom.

6

Audi Quattro

data premiery jeszcze nieznana, około 400 tys. zł

Dyskusja, czy to Audi wymyśliło napęd na cztery koła, trwa, ale bez względu na fakty to właśnie niemiecka firma kojarzy się najmocniej z tym rozwiązaniem (może dzięki czterem pierścieniom na masce?). Słynny układ quattro zadebiutował 30 lat temu i Audi postanowiło to uczcić, prezentując na salonie paryskim groźnie wyglądający prototyp Quattro. To tak naprawdę model RS5, ale krótszy, niższy, leciutki i tylko dwuosobowy. Pod maską rwie się do pracy pięć podwójnie doładowanych cylindrów o mocy ponad 400 KM. Duża moc i niska masa (1,3 tony) pozwalają osiągnąć setkę w 3,9 s. To wszystko opakowane w charakterystyczne dla tej marki, futurystyczne, agresywne nadwozie w stylu techno. A najważniejsze, że ten fascynujący samochód trafi do produkcji już w 2011.

7

BMW M5

jesień, około 400 tys. zł

M5 po raz pierwszy wyjechała na drogi 25 lat temu i do tej pory jest ikoną supersamochodu, który właściwie przypadkiem oferuje przestrzeń dla rodziny i komfort limuzyny. Ostatnia generacja wyposażona była w silnik V10 o mocy 507 KM i przez pięć lat trafiła do ponad 20 tys. klientów. Nie jest to więc auto, które można spotkać na co dzień. Kolejna generacja superlimuzyny najprawdopodobniej wyposażona będzie w podwójnie doładowany silnik V8 o mocy ponad 550 KM. Znając BMW, dzięki magicznym sztuczkom w zawieszeniu będzie to najlepiej prowadzący się model w swojej klasie, a za sprawą rozwiązań z serii Efficient Dynamics podbije kilka rekordów w kategorii "Ekologia i oszczędność". Czekanie na nowy model umila nam zwykła seria 5 dostępna z pakietem M (na zdjęciu). W jego skład wchodzą sportowe dodatki nadwozia, rasowo wykończone wnętrze oraz obniżone zawieszenie. Ot, takie prawie M5.

8

Opel Astra GTC

lato, około 55 tys. zł

Po rodzinnym 5-drzwiowym hatchbacku i praktycznym kombi przyszedł czas na coś fajnego, czyli na wersję trzydrzwiową. Astra GTC jest zwarta, sportowa, seksowna i zaczepna. To jeden z niewielu modeli, który można kupić bez zastanawiania się nad wersją wyposażenia, rodzajem ubezpieczenia i tym, czy w salonie otrzymamy gratis opony czy komplet dywaników. Opel obiecuje, że wersja seryjna tylko w niewielkim stopniu będzie się różniła od prototypu. Należy mu wierzyć. Po prezentacji prototypu Astry GTC trzeciej generacji motoryzacyjny guru Jeremy Clarkson nie uwierzył, że wersja seryjna będzie podobna do koncepcyjnej. Zarzekał się, że prędzej zje swoje włosy, więc potem na antenie zaserwowano mu omlet z jego własnym zarostem. Premiera zapowiada się zatem ekscytująco. Zwłaszcza dzięki plotkom, że Opel przygotowuje też model OPC, który ma mieć moc 300 KM.

9

Audi RS3

wiosna, 250 tys. zł

Przejdźmy od razu do rzeczy - RS3 to najmocniejszy kompakt na rynku. Pod jego maską znajdziemy 340 koni zamkniętych w pięciu cylindrach o pojemności 2,5 l, które rozpędzają auto do setki w 4,6 s. Owszem, hardcore?owy Ford Focus RS500 ma 350 KM, a najmocniejsza wersja Subaru Imprezy Cosworth prawie 400 KM, ale oba modele powstały w ograniczonej liczbie egzemplarzy (odpowiednio 75 i 500), a Audi będzie produkowane masowo. RS3 nie ukrywa, że jest szybki. Ma szerokie bary i niemal złowrogi przód. Wielkie hamulce, sportowe zawieszenie i wyłączalne ESP pozwalają okiełznać moc, a bezwstydnie duże wloty powietrza, 19-calowe felgi z niemalże milimetrową warstwą opon oraz dyfuzor manifestują wszem wobec, że zamontowano je na niemoralnie szybkim i mocnym hatchbacku. A że BMW szykuje już 350-konną serię 1 w wersji M, uznajmy kolejną wojnę na konie mechaniczne za rozpoczętą.

 

Tekst: Filip Otto

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

10
Więcej na ten temat: samochody