Parkurowy reset głowy

Paweł Wiejas
Zachować rytm i równowagę, podtrzymać tempo galopu, nie zrobić zrzutki. Koń i jeździec muszą stanowić jedność. Skoki przez przeszkody to trochę jak taniec, tyle że figury są wykonywane metr nad ziemią.
swiatkoni.pl swiatkoni.pl

Dublebarre, stacjonata na sześć fouléex do oksera - Diomedes frunie nad przeszkodami ze sporym zapasem. Nagle, podczas najazdu na jedenastą przeszkodę, jego galop traci nieco płynność. Siłą rozpędu koń wykonuje jednak bezbłędnie jeszcze i to zadanie oraz pokonuje dwunastą przeszkodę, czyli okser. Zostaje tylko finałowy podwójny szereg. Wchodzi w niego ostrym tempem. Pierwszy element na czysto. I nagle zrzutka. Dosiadający wałacha Michał Wierusz-Kowalski nie musi się nawet odwracać, żeby wiedzieć, że koń pociągnął tylnymi kopytami drąg. Przecinają linię mety. Czas przejazdu doskonały - trzeci na ponad siedemdziesięciu startujących - ale pozycja ze względu na zrzutkę nie może być wysoka.

Jeździec poklepuje konia - trudno, stary, następnym razem będzie lepiej. Na jego twarzy nie widać jednak oznak irytacji czy rozczarowania.

- Dlaczego miałbym się denerwować? Starałem się prowadzić konia optymalnie, a on dał z siebie wszystko, na co było go w danym momencie stać - odpowiada zdziwiony pytaniem Wierusz-Kowalski. - Dla mnie to nie tylko styl życia, hobby, ale też azyl i odskocznia od codziennych obowiązków. Jazda ma mi dawać frajdę, a nie dostarczać kolejnych powodów do zdenerwowania.

To na parkurze doktor nauk humanistycznych, medioznawca, kierownik specjalizacji telewizyjnej w Instytucie Dziennikarstwa UW, redaktor naczelny kwartalnika "Hodowca i jeździec" (to zaledwie kilka z jego rozlicznych obowiązków), ładuje baterie.

- Liczy się tylko tu i teraz. Musisz uwolnić umysł i skoncentrować się na tym, co robisz. Tylko wtedy koń i jeździec stanowią jedność i tylko wtedy można zaliczyć dobry przejazd - ocenia. - Gdy ktoś mnie pyta, czy to trudne, śmieję się i niezmiennie odpowiadam: potrafisz płynnie prowadzić samochód i rytmicznie, z biglem tańczyć? Super, poradzisz sobie również na koniu.

1
Fot. Albert Zawada Fot. Albert Zawada

Podstawowe zasady i najczęściej spotykane rodzaje przeszkód

Na parkurze ustawionych jest najczęściej od 10 do 15 przeszkód, które jeździec musi pokonać w określonym czasie i kolejności. Za zrzutki, wyłamanie (koń nie chce pokonać przeszkody), upadek, niezmieszczenie się w normie czasu przyznawane są punkty karne. Zwycięża ten, kto zgromadził ich mniej (najlepiej zachować oczywiście czyste konto punktowe) i uzyska najlepszy czas.

Wysokość przeszkód jest uzależniona od klasy konkursu. Najniższa klasa to LL, w której startują najmniej zaawansowani jeźdźcy. Przeszkody mają wysokość od 80 cm (dzieci zaczynają na kucykach od 60 cm). Z kolei w najwyższej rangi zawodach - CSI lub CSIO, przeszkody nierzadko sięgają 160 cm wysokości. Wyższe przeszkody (ponaddwumetrowe) występują wyłącznie w konkursach potęgi skoku lub np. tzw. sześciu barier.

Stacjonata. To przeszkoda zbudowana z dwóch stojaków, pomiędzy którymi rozpięte/zawieszone są poziome drągi (lub deski).

Szereg. To trudniejsza technicznie kombinacja dwóch lub trzech przeszkód ustawionych w linii w odległości jedno, dwa lub trzy foulée.

Okser. To dwie stacjonaty stojące równolegle względem siebie, stwarzające dodatkową trudność, czyli poza wysokością do pokonania jest jeszcze dodatkowo szerokość.

Doublebarre. Dwie stacjonaty o różnej wysokości ustawione jedna za drugą. Istnieje też triplebarre, czyli trzy stacjonaty o różnej wysokości ustawione jedna za drugą (od najniższej do najwyższej).

2
Fot. Albert Zawada Fot. Albert Zawada

Na jego oczach na początku lat 90. rozpoczęła się moda na jeździectwo, która trawa nieprzerwanie do dzisiaj. To nie jest już wyłącznie sport dla elit, a naukę można rozpocząć niemal w każdym wieku. Michał Wierusz-Kowalski przyznaje, że był nieco zaskoczony, gdy na kolejnych zawodach przybywało nowych twarzy, konkurentów i konkurentek. Obecnie pasjonatów takich jak on w całej Polsce jest około 300 tys. Blisko 25 tys. z nich zarejestrowanych jest w Polskim Związku Jeździeckim, a 4 tys. systematycznie startuje w zawodach międzynarodowych, ogólnopolskich, regionalnych i towarzyskich. Większości z nich przygodę z jeździectwem rozpoczynała z ciekawości. Jeden trening, drugi, trzeci. Mijają dni, tygodnie, miesiące, a oni nadal są w siodle i zaczynają uświadamiać sobie, że wpadli. Wtedy kupują swojego pierwszego konia, a ponieważ rekreacyjne przejażdżki to dla nich zaczyna być już zbyt mało, chcą rywalizować.

- Pewnie na początku miałem nieco łatwiej niż większość startujących, bo ojciec posadził mnie w siodle, gdy byłem jeszcze dzieckiem, ale przez etap poznawania każdego kolejnego konia musiałem przejść jak każdy inny. To wspaniała chwila, którą trudno opisać, gdy czuję, że wreszcie pomiędzy mną a wierzchowcem następuje harmonia, więź, że ja ufam jemu, a on mnie - mówi Wierusz-Kowalski. - Piękne jest to, że każdy koń, którego dosiadałem, miał odmienny charakter i inaczej podchodził do treningu. Różniły się również temperamentem, predyspozycjami i sercem do walki w parkurze.

Teraz Wierusz-Kowalski w swojej stajni w Wilczej Górze koło Magdalenki ma cztery wierzchowce. Cząber to prawdziwy wojownik. A?Luminar MF ma wielki potencjał, lecz dopiero się uczy - trzeba na niego cierpliwie poczekać. Milin jest mocny fizycznie, potężny (mierzy 185 cm w kłębie), więc ma pewne kłopoty z równowagą przy ciaśniejszych zakrętach i w szeregach, ale mentalnie to motylek, niezwykły wrażliwiec. Jest wreszcie Diomedes vel Dyzio. Niezbyt skory do pracy, więc nieprzewidywalny - potrafi zaliczyć wspaniały przejazd, by zaraz potem zawalić kolejny. To właśnie przytrafiło mu się podczas międzystrefowych zawodów w ośrodku Sielanka w Warce. To jednak żaden problem. Za tydzień, góra dwa, będzie okazja do rewanżu. Takich konkursów skoków przez przeszkody jak ten w całym kraju, i to w każdy weekend, odbywa się przynajmniej kilkanaście. A wtedy Diomedes pofrunie nad przeszkodami bez zrzutki, a Michał Wierusz-Kowalski po raz kolejny utwierdzi się w przekonaniu, że największe szczęście w świecie na końskim leży grzbiecie.

3
Fot. Albert Zawada Fot. Albert Zawada

Foulée

Podczas galopu koń stawia nogi w określony sposób tzw. trzytaktu "pa-ta-taj". "Pełny skok" ustawienia jego nóg, po którym następuje faza zawieszenia (nie dotyka wtedy ziemi), nazywany jest z francuskiego foulée. W czasie jednego foulée koń pokonuje ok. 3,5 metra. Jeśli przeszkody dzieli np. 18 metrów, koń musi wykonać cztery pełne foulée, inaczej cztery kroki galopu.

Ile to kosztuje

W Polsce działa około 1500 ośrodków (kluby, stajnie jeździeckie, gospodarstwa agroturystyczne) zajmujących się jeździectwem. Ich liczba systematycznie rośnie i to dobra wiadomość dla tych, którzy chcieliby zacząć jeździecką przygodę - spadają ceny za naukę. Im bliżej dużych aglomeracji, tym drożej (ok. 50 zł za godzinę jazdy). Niczym niezwykłym stają się jednak ceny w granicach 25-30 zł. Dobry koń do startów w zawodach oficjalnych lub towarzyskich kosztuje od około 20 tys. do nawet 60 tys. zł. Za miejsce w stajni zapłacisz około 850 zł miesięcznie.

Cavaliada Tour

To jedyny i największy w Polsce cykl halowych zawodów jeździeckich autoryzowany przez Międzynarodową Federację Jeździecką (FEI), stanowiący eliminacje do Pucharu Świata oraz finału ligi Europy Centralnej Pucharu Świata. Cavaliada organizowana jest w trzech miastach. Pierwsze zawody odbędą się w Poznaniu (10-13 grudnia), kolejne w Lublinie (4-7 lutego), a finał rozgrywek w Warszawie (25-28 lutego). W zawodach wezmą udział najlepsi polscy i zagraniczni jeźdźcy.

4