Agnieszka Sienkiewicz: kick-boxing to sport dla mnie!

Michał Karpa
Znają ją telewidzowie dużych stacji. Gra w najpopularniejszych polskich serialach, ale uwielbia amerykańskie. Podobnie jak sportową adrenalinę. Agnieszkę Sienkiewicz możesz spotkać na treningu kickbokserskim.
fot. Grzegorz Suska fot. Grzegorz Suska

Ponoć nie lubisz udzielać wywiadów.

Ujęłabym to inaczej - cenię swoją prywatność, a z drugiej strony nie chcę narzucać się czytelnikom. Ludzie wystarczająco często widzą mnie na ekranie.

Lecz zgodziłaś się porozmawiać z "Logo".

Z reguły udzielam wywiadów gazetom telewizyjnym, wasz magazyn jest dla mnie miłą odmianą. Zwłaszcza że rozmowie towarzyszy fajna sesja.

Różniąca się od zeszłorocznej, wydrukowanej w magazynie "Avanti".

Wydaje mi się, że jest bardziej emocjonalna, dojrzała i kobieca. Wtedy koncentrowaliśmy się głównie na modzie.

Nie rozmawialibyśmy pewnie dzisiaj, gdybyś kilka lat temu wybrała historię.

Kiedy pracowałam w teatrze w Kaliszu, miałam sporo wolnego czasu, dlatego postanowiłam złożyć papiery na studia historyczne w tamtejszej filii Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Po semestrze musiałam je przerwać, bo przeprowadziłam się do Warszawy. Nie miałam już ani możliwości, ani imperatywu wewnętrznego (śmiech), żeby jeździć na zajęcia. Decyzja o podjęciu studiów nie była do końca przemyślana. Często zresztą zabieram się za coś, czego później nie kończę.

Ale w aktorstwie jesteś konsekwentna. Od ubiegłego roku grasz w "M jak miłość" - zagościłaś w obsadzie po wstrząsającej śmierci Hanki Mostowiak. Czy tobą również, jak milionami Polaków, wstrząsnęła pamiętna "kartonowa" scena?

(Śmiech) Pozwól, że przemilczę ten wątek.

Przyznasz jednak, że śmierć dość odważnie wkroczyła do naszych telenowel! Rysiek Lubicz z "Klanu" równie spektakularnie dokonał żywota.

Tak! O ile przegapiłam odcinek z wypadkiem Hanki, o tyle na odejście Ryśka zdążyłam się przygotować. To był dobrze nagłośniony temat (śmiech). A mówiąc serio - oglądam dużo amerykańskich seriali, po "Dexterze" przyszedł czas na "Homeland"...

Który sezon oglądasz?

Póki co drugi odcinek pierwszego.

Zazdroszczę, najlepsze przed tobą. Kolejny sezon o całą długość wyprzedza i tak doskonały pierwszy.

Muszę nadrobić, będzie mnie to kosztować kilka nieprzespanych nocek. Chociaż z drugiej strony, to dla mnie ciężki temat - mój brat był na misji w Afganistanie właśnie wtedy, gdy zginęło tam pięciu polskich żołnierzy. Wyobrażałam sobie, że oni przeżywają takie piekło, jak główny bohater "Homeland". Poziom realizacji serialu jest bardzo wysoki. W Polsce nadal nie ma budżetów, które pozwoliłyby tworzyć takie produkcje jak w Stanach. Wszystkie dysproporcje widać gołym okiem: odcinek amerykańskiego serialu jest jak mała fabuła, z doskonale przygotowanymi aktorami czy scenami kręconymi z kilkudziesięciu ujęć.

Grasz w serialach różnych stacji.

Trudno to pogodzić?

Fakt, że codziennie pojawiam się w "M jak miłość", wcale nie oznacza, że każdego dnia jestem na planie. Nagrywamy kilka lub kilkanaście scen dziennie, potem mamy chwilę oddechu, czas na inne zajęcia. Poza tym sprzeciwiam się utożsamianiu aktora z konkretną stacją. I w tym kontekście cieszę się, że spróbowałam swoich sił w serialach kręconych dla różnych telewizji.

1
fot. Grzegorz Suska fot. Grzegorz Suska

Na Filmwebie internauci wystawili ci wysoką ocenę, zbliżoną do tej, jaką ma choćby Brittany Snow - jedna z najpopularniejszych amerykańskich aktorek serialowych.

Myślę, że to częściowo zasługa postaci, w które się wcielałam. Do tej pory grałam raczej sympatyczne dziewczyny, teraz - za sprawą "Przyjaciółek" - to się zmieni. Będę wredną... Złą kobietą (śmiech).

No właśnie, które postacie gra się lepiej: grzeczne panienki czy właśnie te - jak mówisz - złe kobiety?

Chyba każdy aktor powie, że woli czarne charaktery. Są ciekawsze, z reguły przechodzą jakąś metamorfozę. W końcu przekonam się osobiście. To frajda i duże wyzwanie jednocześnie.

Wyczytałem gdzieś, że kiedyś byłaś bardzo nieśmiała. To mało aktorska cecha.

Nadal łatwo mnie speszyć. Myślę, że aktorstwo wybrałam również dlatego, by zmierzyć się z nieśmiałością. Na ekranie czy na scenie nie muszę być sobą. Mogę zrobić coś, na co prywatnie, jako Agnieszka Sienkiewicz, nigdy bym się nie odważyła. Zbudowałam mur bezpieczeństwa, który chroni moją prywatność, ale zarazem dodaje mi odwagi w pracy. Wiem, że jako aktorka mogę więcej.

Widzowie kojarzą cię głównie z seriali. Teatr, w którym grałaś równie często, jest bardziej wymagający?

Dla mnie teatr zawszę będzie fundamentem aktorstwa. Wiele miesięcy trzeba poświecić, żeby osiągnąć zamierzony cel. W serialach pracuje się szybciej. Poza tym na deskach teatru - jeśli coś ci nie wyjdzie - idziesz na żywioł, na planie serialu - mówisz "stop" i robisz dubel. Dodatkowo każdy spektakl jest inny: grasz farsę i raz widownia się śmieje, innym razem na sali jest kompletna cisza. Nie chcę przez to dyskredytować pracy aktora serialowego - dużą sztuką jest "trzymanie" jednej postaci przez kilka lat.

A co robisz, kiedy nie pracujesz?

Odpoczywam w bardzo banalny sposób: dom, kanapa, książka lub telewizor.

Kolorowe gazety donoszą, że świetnie gotujesz.

Kiedyś powiedziałam, że sprawia mi to radość - i na tym chciałabym poprzestać. Bo potem wychodzi, że kreuję się na jakąś perfekcyjną panią domu, która uwielbia lepić pierogi.

Nie wierzę, że relaksujesz się wyłącznie pasywnie. Urodziłaś się w Mrągowie, żagle masz pewnie we krwi.

Trochę żeglowałam, lecz patentu nie mam. Bałabym się wziąć odpowiedzialność za całą ekipę. Woda to moje dzieciństwo. Uwielbiam jeziora, nie lubię za to basenów i ograniczeń, jakie stwarzają.

Na pływanie po jeziorach trzeba trochę poczekać, zaczął się sezon zimowy. Pytanie jest zatem proste: narty czy deska?

Narty.

Polska czy zagranica?

Polska, uwielbiam Zakopane.

Nie irytują cię kolejki do kolejki - tej na Gubałówkę?

Nie. Przeszkadza mi jednak mróz, który odbiera dużą część przyjemności z jeżdżenia.

Na nartach można się wyszaleć, ale nie dają takiej adrenaliny jak choćby skok na bungee, który też zaliczyłaś. Planowałaś też pojechać w rajdzie off-roadowym, udało się?

Jeszcze nie. Jednak postanowiłam nie wybiegać planami w przyszłość, bo - jak wspomniałam wcześniej - często brakuje mi samodyscypliny. Poszłam kiedyś na ściankę wspinaczkową, spodobało mi się, podekscytowana myślałam, że będę kontynuować... Na euforii się skończyło. Lubię adrenalinę, lecz nawet w umowach mam wpisane, że muszę dbać o swoje zdrowie, więc regularne uprawianie sportów ekstremalnych nie wchodzi w grę. Kiedyś trenowałam kick-boxing...

2
fot. Grzegorz Suska fot. Grzegorz Suska

Zaraz, to dlaczego nie dostałaś głównej roli w "Prosto w serce"?

(śmiech) Widocznie Ania Mucha była lepsza. Prawda jest taka, że nie starałam się o tę rolę. Jednak z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że kick-boxing to sport dla mnie. Chodziłam na jogę, jednak zrozumiałam, że zamiast się uspokajać czy rozciągać, muszę wyrzucić wszystko, co się we mnie kumuluje.

A jest tego trochę. Fajnie okładać na oślep worek treningowy!

 

Curriculum Vitae

Filmy

2010 "Milion dolarów" - Julia

2008 "Wichry Kołymy" - Wiera

 

Seriale

od 2012 "Przyjaciółki" - Dorota

od 2011 "M jak Miłość" - Kasia

od 1997 "Klan" - Iwona

2010-2011 "Prosto w serce" - Wiki

 

Teatr

Teatr 6.piętro: "Central Park West"

Teatr Współczesny: "Gran Operita", "Proces", "To idzie młodość..."

Teatr im. Bogusławskiego (Kalisz): "Historia komunizmu", "Pan Tadeusz","Wielkoludy"

3
Więcej na ten temat: dziewczyny