Sparing z mistrzem

ZLLL
Myślałem głównie o tym, żeby chronić nos. W drugiej rundzie, kiedy zaczęły się pierwsze przerwy w świadomości, Tomek Adamek krzyknął: - Trzeba kończyć! Redaktor sinieje!

Adamek kontra Briggs

boks, Adamek, Briggs

W chicagowskiej hali United Center w maju 2005 r. krew była na macie, na sędzim, a najwięcej jej było na pięściarzach walczących o tytuł mistrza świata zawodowców wagi półciężkiej. Nos Tomasza Adamka, złamany podczas wcześniejszych sparingów, nie wytrzymał uderzenia australijczyka Paula Briggsa. Znów pękł, krew zalewała usta Adamka, jego oddech był ciężki. Z łuku brwiowego Briggsa tryskała krew, zalewając mu oczy. Obaj byli wysmarowani krwią jak zombie. Obaj siłą woli utrzymywali się na nogach, ale co chwila potężne uderzenia - każde spokojnie zwaliłoby na ziemię dobrze zbudowanego mężczyznę - trafiały w głowę, w nos, w oko i jeszcze raz w ten złamany nos i w pęknięty łuk. I w oko. I w nos.

Patrząc na to, pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić sparing z Adamkiem.

Adamek walczył z Briggsem dwukrotnie. Za każdym razem stawką był tytuł zawodowego mistrza świata federacji WBC. Za pierwszym razem, 21 maja 2005 r. w Chicago, po niesłychanie krwawej walce Adamek nieznacznie zwyciężył na punkty. Rewanż nastąpił 7 października 2006 r., również w Chicago. Tym razem nie było aż tak krwawo, lecz walka była zacięta. W pierwszej rundzie Polak był liczony, ale ostatecznie dzięki punktom od sędziów ostatecznie obronił pas.
1

Szukam trenera

 

Postawa

Ramiona i pięści muszą chronić nie tylko głowę, ale i wrażliwe części tułowia. Stąd uniesiony bark chroniący szczękę, pochylenie tułowia i koci grzbiet. Pięściarz musi być gotowy do szybkiego ruchu, dlatego sylwetka musi być zrównoważona, nogi ugięte w kolanach, pięta nogi zakrocznej lekko uniesiona

Aby wyjść na ring z kimś takim jak Adamek, z genialnym pięściarzem, mistrzem świata, brylantowym technikiem, trzeba się dobrze przygotować. Aby się dobrze przygotować, trzeba mieć dobrego trenera. Im gorszy zawodnik, tym lepszy powinien być trener. Więc dla mnie najlepszym byłby Eddie Futch, trener wszech czasów.

Eddie najbardziej ujął mnie za serce, kiedy po 14 rundach morderczego pojedynku między Muhammadem Ali i Joe Frazierem w Manili w 1976 r. powiedział do "Smokin" Joe'a, któremu sekundował: - Joe, to koniec. Kocham cię chłopie, ale rzucam ręcznik.

I rzeczywiście go poddał.

Po drugiej stronie ringu Angelo Dundee mógł, a nawet powinien zrobić to samo, bo przecież Ali później powiedział: - W tej walce byłem najbliżej śmierci.

Dundee tego nie zrobił, italianiec bez serca. A Eddie zrobił. Oto wielki trener, wie, że nie można narażać zawodnika. On byłby idealny. Niestety, Eddie nie żyje od kilku lat. Dożył dziewięćdziesiątki.

Trener jest ważny także dlatego, że musi nauczyć swojego zawodnika, zanim ten wyjdzie wreszcie na ring, kilku zaskakujących, a przydatnych  trików. Zwłaszcza przed starciem z Adamkiem, który umie w boksie wszystko. Stary Mickey Goldmill nauczył Rocky'ego Balboę w filmie "Rocky", ktoś mógłby nauczyć i mnie. Niekoniecznie w hurtowni mięsnej jak Rocky'ego, nie na fermie kurczaków, ale gdzieś na uboczu, gdzie nikt nie będzie widział.

Goldmill związał kostki Rocky'ego sznurkiem, żeby nie stawał szerzej w rozkroku, żeby umiał łapać równowagę podczas zadawania ciosów - to był trik!

2

Znajduję trenera

 

Trenera Łukasza Landowskiego poradził mi Krzysztof Kosedowski, czterokrotny mistrz Polski w wadze piórkowej i brązowy olimpijczyk z Moskwy. Otwarta głowa, dobra metodyka treningu, trener w Polskim Związku Bokserskim, pracuje z reprezentacją. - Redaktor, z nim rozłożysz Adamka na części - powiedział Kosedowski.

A następnie parsknął śmiechem.

Z Łukaszem ćwiczyłem podstawy techniki: jak utrzymać równowagę przy przyjmowaniu ciosów, jak te ciosy zadawać, jak się przed nimi uchronić, jak się bronić unikiem, zwodem, zakrokiem. Potem zaczęliśmy łączyć elementy. Nogi i ręce zaczęły mi się plątać. Koordynacja ruchowa padła i już się nie podniosła. Okazało się, że cios prosty, sierpowy po uniku w tył, a następnie zwód zakrokiem po kontrataku przeciwnika to układ baletowy nie do opanowania nawet po 100 powtórzeniach.

PODSTAWOWE CIOSY

Garda

Unik w dół

Lewy prosty

Najbardziej desperacka obrona. Szczelna zasłona wysuwana w kierunku nadchodzącego uderzenia. Tułów zgięty tak, aby ramiona chroniły wrażliwe części - wątrobę, itp.

Gdy nadchodzi lewy prosty, skręć się w prawo, zegnij tułów w przód, unosząc lekko lewe ugięte ramię. Wtedy łatwo uderzyć przeciwnika prawym sierpowym.

Najpewniejsza broń pięściarza, trzeba pamiętać, aby się nie wychylać. Zbalansuj ciało i skręć tułów, sięgając pięścią jak najdalej.

3

PODSTAWOWE CIOSY cd.

 

PODSTAWOWE CIOSY

Wykrok

Unik w tył

Prawy prosty

Element obrony. Noga wykroczna wykonuje ruch w bok, tułów się skręca i skłania, a pięści chronią głowę. Cios przeciwnika przechodzi bokiem. Odchylenie - czyli zareagowanie na nadchodzący cios prosty. Trzeba mieć refleks i pamiętać, aby pięta nogi zakrocznej nie miała kontaktu z ziemią - łatwiej się wtedy poruszać.

Bardzo mocny cios. Przy zadawaniu go trzeba pamiętać o skręcie tułowia, o uwolnieniu od podłoża pięty nogi zakrocznej i o tym, aby przez cały czas chronić szczękę lewą pięścią.

4

Zdzichu i Jasiu mnie biją

 

 Na drugich zajęciach wspólnie z Łukaszem katowaliśmy niemiłosiernie sylwetkę pięściarza i lewy prosty, kiedy na sąsiednim ringu wkurzony Kosedowski rzucił rękawice na deski - właśnie ćwiczył z klientem, powiedzmy Zdzichem, bo Zdzich i kilku innych zawodników trenujących na warszawskiej Legii chciałoby zachować anonimowość - i powiedział: - Redaktor, tak to się za chińskiego boga nie nauczysz boksu. Zdzichu!

- Co?

- Wskakuj do ringu i napierd...j redaktora!

- Dobra.

Tak się zaczął prawdziwy boks, mimo moich ewidentnych braków technicznych. Zdzich był dla mnie skrzyżowaniem Drogosza z Rayem Sugarem, bo po co najmniej dwóch latach ćwiczeń. W dodatku uznał, że jak trener mówi, to trzeba robić z pełnym zaangażowaniem. Facet miał nogi Freda Astaire'a, strzał czołgu T-34, szybkość 6 Mach. Po dwóch rundach gonitwy ze zmęczenia widziałem już tylko swoje powieki od środka.

- Dobra, zmiana. Siadaj - usłyszałem. Usiadłem.

- Nie ty! Zdzich! Jasiu, wskakuj do ringu i napierd...j redaktora.

W sumie poczułem, że po kilku takich treningach z Jasiem i Zdzichem nic gorszego nie może mnie spotkać, nawet sparing z Adamkiem. - No, redaktor! Adamek nie ma szans - kpili moi ukochani trenerzy. Pozdrawiam serdecznie.

5

A ja się w nos trafić nie dam!

 

Któregoś dnia zadzwonił telefon. Tomek przyjeżdża do Warszawy. Możemy przeprowadzić sparing we wtorek o 13.30.

Dla pewności pytam, mając przed oczami Briggsa, Ullricha, którego Adamek znokautował jednym ciosem, i paru innych delikwentów, którzy spotkali się z pięścią mistrza świata:

- Tomek, pamiętasz naszą rozmowę? No, wiesz, to ma być taka zabawa.

- Nie, nie pamiętam. Tak mówiłem? Stary, jak wchodzę do ringu, to nie umiem udawać, tylko nasuwam. Kontakt to kontakt. Jaki ty masz nos?

- Jaki nos? No, nie wiem, trochę zadarty...

- Nie o to pytam. Wąski, cienki? Tak? Wiedziałem. To, bracie, uważaj.

Cholera, chyba żartował. Ale to wcale nie jest takie pewne.

Na wszelki wypadek dzwonię do Andrzeja Gmitruka, byłego trenera Adamka. Obiecuje kask, to trochę pomaga. - Bez kasku mocne uderzenie Tomka w głowę odczułbyś, jakby ci spadł na głowę worek cementu - mówi Gmitruk.

- No, a w kasku? - pytam.

- W kasku? No, jakby między workiem cementu a głową był kask.

6

Adamek x Leniarski

 

Adamek

Wymiary

Leniarski

189

wzrost

187

84

waga

96

205

zasięg

200

43

biceps

35

Mam ochraniacz na zęby. Na nos nikt nie wymyślił ochraniacza, choć ten sport w wydaniu nowoczesnym ma już ponad 200 lat. Obiecuję sobie, że w co jak w co, ale w nos trafić się nie dam.

W sali na warszawskiej ulicy Rozbrat właśnie odbywał się trening grupy Andrzeja Gmitruka Boxing Europe, kiedy przyjechał Adamek. Wyglądał mocno. Imponująco. Normalnie waga półciężka to niecałe 80 kilogramów. Tomek we wtorek to 84 kg potężnych mięśni i pięści.

Spojrzał na mnie z uśmiechem w korytarzu. - No, to co? Pękasz? Pamiętaj, wchodzisz na ring, radzisz sobie sam.

Po chwili Tomek zauważył, że na sali są dwie kamery i na dodatek fotograf. - A po co wam te kamery? Co wy tam nakręcicie? Trzy sekundy?

Łukasz podchodzi do sparingu metodycznie. Każe się rozgrzać, obracać nadgarstkami, ramionami, robić skręty szyi, rozgrzać stawy. Zawiązuje mi bandaże na ręce, usztywniające stawy nadgarstka, patrzy krytycznie w moje oczy i mówi: - Wyluzuj. To tylko zabawa.

7

Wielka, czerwona rękawica

 

Wchodzę na ring, gdzie Adamek od kilkunastu minut walczy z cieniem, wygrywając u wszystkich sędziów. Jestem czujny i zwarty. Przybieram sylwetkę pięściarza gotowego na wszystko. - Spokojnie. Czekamy na dzwonek na rundę - mówi Adamek.

8

 

Zaczynamy sparing. Tomek się broni. Nic mi nie grozi. Nagle widok zasłania mi wielka czerwona plama. To rękawica. Bęc. Rzeczywiście, cios jak worek cementu na głowę.

9

 

Próbuję długo ćwiczonego lewego prostego, ale jest za krótki. Tomka jest w sam raz. Mój lewy na tułów nie dochodzi, zaraz mi się coś stanie. I rzeczywiście - choć nie chcę tego, widzę znów powieki od środka, a worek cementu tym razem ląduje na żebrach. Słyszę: - Idź w prawo [żeby uniknąć lewego prostego Tomka]. Próbuj lewej - mówi Łukasz, mój sekundant. Od dawna chcę, żeby to się skończyło, ale ciągnie się i ciągnie jak pociąg towarowy.

10

Wreszcie dzwonek.

 

Nie wyobrażam sobie, jakim cudem wyjdę do drugiej rundy. - Musisz schodzić z linii ciosów, w prawo. Próbować wyprzedzać - mówi Łukasz. Tomek w drugim narożniku patrzy na mnie, chyba z politowaniem, ale też... tak, chyba z sympatią. Dzwonek na drugą rundę.

11

K... czyć, red... or sin... eje!

 

 

Wychodzę. Próbuję uderzyć lewą ręką, znów nie dochodzi, a potem w ogóle nie chce się rozprostować. Mój triceps ma moc żabiego udka. Tomka lewe dochodzą to tu, to tam, pamiętam tylko, żeby chronić nos, chronić nos! Mam wrażenie, że nadchodzą pierws... e prz... rwy świ... omoś... i. Sł... szę ty... ko głos T... mka: - Trz... ba k... ńczyć, red... or sin... eje!

12

 

Przeboksowaliśmy dwie rundy, ale dla mnie każde trzy minuty trwały bardzo długo. Nie chciałbym użyć słowa wieczność, ale co tam. Trwały wieczność.

Nie wyobrażałem sobie, że przez sześć minut można się tak zmęczyć. Po walce przypomniałem sobie, kiedy ostatni raz tak się czułem. To było 25 lat temu. W jednostce wojskowej w Przasnyszu rozładowałem szuflą 20-tonowy wagon z koksem, bo pyskowałem kapralowi.

13

 

Dla jasności: wiem, że Tomek wkładał w uderzenia 10 procent siły, wiem, że bawił się ze mną, wiem, że gdyby chciał, moja obecność w ringu (przynajmniej ta świadoma) nie potrwałaby nawet 3 sekund.

Wieczorem zadzwonił: - Jak się czujesz? Wszystko OK? Przynajmniej wiesz teraz, co to boks. Masz szczęście, że to była tylko zabawa.

14

Boks można trenować amatorsko w większości klubów.

 

Dosyć kompletną listę znajdziesz na stronie www.polskiboks.pl

W większości klubów przed rozpoczęciem treningów trzeba wykonać badania lekarskie w przychodni sportowej. Na ogół w klubie zapewnią ci też sprzęt, choć jeśli zamierzasz ćwiczyć regularnie, lepiej zaopatrzyć się w swój własny.

 

Tekst: Radosław Leniarski

Zdjęcia: Wojciech Surdziel, Kuba Atys, Bartosz Bobkowski, Maciej Zienkiewicz

15
Więcej na ten temat: sport