Firma Head postanowiła bowiem zaimplementować to rozwiązanie w wybranych modelach na sezon 2010/2011, dzięki czemu narty mają być jeszcze szybsze i jeszcze bardziej dynamiczne. Przeniesiona z torów F1 technologia działa jak turbosprężarka. W tylnej części nart, tuż za wiązaniami Head umieścił akumulujące energię włókna (dotychczas stosowano je tyko w przedniej części nart), do których w momencie maksymalnego wygięcia nart - w końcowej fazie skrętu - specjalny mikrochip uwalnia energię. W efekcie wejście w kolejny skręt porównać można do wystrzału z katapulty!

Tekst: Skionline.pl

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

Czytaj też na Logo24 :