Podczas pierwszego spotkania krawiec zdejmie z ciebie miarę, wybierzecie tkaninę, omówicie krój garnituru (jego przeznaczenie i twoje oczekiwania). Potem spotkacie się na pierwszej przymiarce. Późniejsze spotkania to już tylko albo aż pasowanie garnituru do sylwetki. Wielu krawców chce spotkać się nawet trzy, cztery razy. Im więcej miar, tym lepiej. 

Często jednak płacimy głównie za znaną markę. Może się więc okazać, że podobny jakościowo garnitur szyty na miarę będzie tańszy od tego ze znaną metką.

Na uszycie dwuczęściowego garnituru potrzeba około trzech metrów tkaniny. Za jeden metr możesz zapłacić 100 zł (w przypadku polskich tkanin), ale też 500, 2,5 tys., a nawet 4 tys. zł.  Warto zdać się na krawca przy wyborze materiału również dlatego, że on doskonale wie, który z nich będzie pasował do twojej sylwetki i urody. Na przykład odcienie ciemne i tenisowe prążki wyszczuplają, zaś materiały typu "sól z pieprzem" lekko pogrubiają. Niektóre odcienie będą korzystne dla twojej karnacji, inne mniej lub wcale. Fachowcy twierdzą, że garnitur powinien stanowić jedynie ramę, za to jego właściciel ma błyszczeć. Jednym słowem, to ty masz nosić garnitur, a nie garnitur ciebie.

Po drugie: moda

Krawiec to anatom i projektant. Jego rola jest nieoceniona. Dla klientów z nadwagą szycie miarowe to zbawienie. Profesjonaliści twierdzą, że dobrze skrojony garnitur może optycznie odchudzić nawet o 10-15 kilogramów! Vistula utrzymuje, że szyje dla klientów nawet ze znaczną nadwagą, ale tylko dopóki obwody da się zmierzyć jednym centymetrem (150 cm).

Ubierać się na Savile Row

Tak jak Paryż jest symbolem mody damskiej, tak Londyn jest sercem mody męskiej. Nic nie może się równać ze sławą ulicy Savile Row, której nazwa stała się synonimem luksusowego krawiectwa miarowego. Dość powiedzieć, że w języku japońskim garnitur to saburo, co jest garnitur szyty na miaręgarnitur szyty na miarę Zdjęcia: BEW (montaż) daleką, fonetyczną interpretacją nazwy tej ulicy. To miejsce jest kwintesencją angielskiego stylu i doskonałą ilustracją tego, czym charakteryzuje się garnitur szyty na miarę, a ten ma prostą, lecz miękką (naturalną) linię ramion, lekko podniesioną główkę rękawa (miejsce, w którym rękaw styka się resztą garnituru), głęboko wyciętą pachę, wysokie zapięcie, lekko zaznaczoną (wciętą) talię - o co trudno w garniturach z wieszaka, które cechuje tzw. płaski krój, zwłaszcza przy większych rozmiarach. Tu swoje garnitury szyją zarówno czołowi politycy (np. Tony Blair), jak i aktorzy (np. Tom Cruise). Niektórzy mówią, że Gorbaczow na dobre zaistniał na politycznej scenie międzynarodowej, a zachodni politycy zaczęli traktować go jako równego sobie, dopiero kiedy zaczął ubierać się na Savile Row. Ulica ta znajduje się w centrum Londynu, pomiędzy Regent Street a Bond Street (najbliższa stacja metra Oxford Circus). Skupionych jest tu blisko 30 pracowni krawieckich. Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę, że jeszcze do niedawna było ich 60, a w początkach ubiegłego wieku - aż 6 tysięcy. Najstarszą pracownią jest znajdująca się od numerem 15, założona w 1806 roku pracownia Henry'ego Poole'a. Firma ma na swoim koncie zamówienia od Napoleona III, cara Aleksandra II, króla Jerzego V, Charlesa Dickensa, Winstona Churchilla, Charlesa de Gaulle'a. Pod numerem 8 znajduje się słynna pracownia Kilgour mająca wśród swoich klientów Franka Sinatrę, Tima Rotha, Rogera Moore'a, Seana Connery, Erica Claptona, Eltona Johna, Daniela Craiga, Hugh Granta (ubrania tej firmy nosił jako premier w filmie "To właśnie miłość"). W czołówce znajduje się również firma Anderson & Sheppard, która ubierała między innymi Humpreya Bogartha. W 2005 r. przeniosła się na Old Burlington Street, wychodząc z założenia, że nie lokalizacja, a tradycja i umiejętności świadczą o tym, że jest się krawcem z Savile Row. A nie jest łatwo się nim stać: wymaganych jest minimum 15 lat doświadczenia i bardzo wysokie kwalifikacje. Większość firm oferuje dojazd do biura lub domu klienta. Na wykonanie mundurku czeka się około dwóch miesięcy.

Tuż za rogiem znajdują się butiki Vivienne Westwood i Isseya Miyake, Jil Sander oraz flagowy, europejski sklep Louisa Vuittona. Na Savile Row pracuje również ekstrawagancki Ozwald Boateng działający pod numerem 12 - będący jednocześnie dyrektorem kreatywnym marki Givenchy. Do eksperymentatorów należy także Richard James, którego wizytówką jest odważny kolor. Właściciele Poole'a mówią jednak: "Nowi mogą przyciągać gwiazdy futbolu i popu, ale ich menedżerowie i tak przychodzą do nas - i są o wiele mniej uciążliwi". 

Na miarę czy na zamówienie

W Anglii odróżnia się szycie na zamówienie (bespoke tailoring) od szycia na miarę (made to measure). To pierwsze jest bardziej prestiżowe i oznacza, że całe ubranie zostało skrojone, uszyte i ozdobione ręcznie, w drugim przypadku dopuszczalne jest szycie przy pomocy maszyny, ale i tak jest dość luksusowe - oznacza, że garnitur nie pochodzi z masowej konfekcji, a został stworzony zgodnie z indywidualnymi wymiarami (wymagane jest więc zdjęcie miary i przymiarki). Krawiec posługuje się tu gotowymi wzorami ubrań, dostosowując je do określonych wymiarów i nieco modyfikując. Angielskie bespoke tailoring jest odpowiednikiem francuskiego "haute couture" w modzie damskiej. Marynarkę kształtuje się ręcznie, dzięki czemu ma trójwymiarowy, a nie płaski krój. Zamiast klejonek do środka garnituru, wszywa się fizelinę, a czasami nawet końską sierść.

Gieves & Hawkes Gieves & Hawkes  Zdjęcia:Gives & Hawkes (montaż)

Wnętrza sklepu Gieves & Hawkes

Na słynnej ulicy Savile Row pod najbardziej prestiżowym numerem pierwszym od 1785 roku znajduje się pracownia Gieves & Hawkes ubierająca między innymi admirała Lorda Nelsona, cesarza Wilhelma I, Freda Astaire'a, a dziś Jude Lawa i Robbiego Williamsa.

Tekst: Małgorzata Szwed-Kasperek

Zdjęcia: Shutterstock, BEW, FPM, Grażyna Makara, Gives & Hawkes, Kilgour (montaż)

Zobacz też na Logo24 :

moda , dress code