Karta to najpraktyczniejszy klucz do pieniędzy - na dodatek możesz go przekazać żonie czy dziewczynie, bo wszystkie banki wydają karty dodatkowe. Drugim plusem jest bezpieczeństwo - w razie kradzieży kartę szybko zastrzegasz i wtedy złodziej może sobie nią co najwyżej zdrapywać zimą szron z szyb w samochodzie. Poza tym jeśli za granicą przeholowałeś z wydatkami, a masz kartę, to przesłanie ci dodatkowego zastrzyku pieniędzy jest dziecinnie proste. Tylko którą kartę i który bank wybrać? Nie oszukujmy się jednak - wyjazd za granicę z kartą płatniczą i tak przypomina loterię. Nigdy na sto procent nie przewidzisz, ile zapłacisz za zakupy, bo nie wiesz, po jakim kursie bank przeliczy płatność.

jeśli średnio trzymasz na koncie mniej niż 15 tys. zł). Plusem Citi jest jednak wielka sieć bezpłatnych bankomatów, które ma w ponad 100 krajach. Ale nie każdy bank wyda ci kartę do konta walutowego: nie robi tego ani MultiBank, ani Millennium.

Nie masz czasu na bawienie się z otwieraniem konta walutowego? Pozostaje karta do zwykłego konta. To też może być dobre rozwiązanie, pod warunkiem że transakcje będą rozliczane w walucie kraju, do którego się wybierasz. Bo jeśli chcesz np. płacić w Stanach kartą rozliczaną w euro, to stracisz dwa razy na przewalutowaniu. Tak jest w MultiBanku: jeśli zrobisz zakupy za 100 dolarów, to Visa przeliczy ci je najpierw na euro (100 USD = 77 EUR), doliczając za fatygę 2 proc., a potem bank przewalutuje euro na złotówki. W efekcie zapłacisz około 15 zł więcej, niż gdybyś robił zakupy za gotówkę.

Reguła, że Visa rozlicza transakcje w dolarach, a MasterCard w euro, już nie obowiązuje, więc lepiej przed wyjazdem sprawdź, w jakiej walucie rozliczana jest twoja karta.

Przelewaj euro...

Ale co zrobić, jeśli utknąłeś np. we Francji - bez karty i bez pieniędzy? Co bardziej się opłaca - zwykły przelew bankowy czy przesłanie pieniędzy przez np. Western Union? Zachowaj spokój - w Europie banki coraz lepiej ze sobą współpracują. Jeśli masz w tamtejszym banku konto, reszta jest już banalnie prosta: dzięki systemowi SEPA pieniądze dotrą do ciebie w ciągu 2-3 dni, a przelew będzie kosztował nie więcej niż 5-8 zł. Na podobnych warunkach działają przelewy w drugą stronę: czyli na pieniądze wysłane z zagranicy przelewem SEPA też będziesz czekać krótko, a koszt jest niski. Problem w tym, że założenie konta za granicą wcale nie jest proste. W Irlandii, gdzie przecież ścieżki bankowe przetarły już dziesiątki tysięcy naszych rodaków, do założenia konta potrzeba wystawionych na twoje nazwisko rachunków potwierdzających miejsce zamieszkania. Z kolei we włoskim banku trzeba podać numer identyfikacji podatkowej. Zdecydowanie łatwiej otworzyć konto w Anglii - w wybranych oddziałach Lloyd's TSB i Barclays wszystkie formalności załatwisz po polsku, a w HSBC czy NatWest konto otworzysz jeszcze przed wyjazdem z Polski. Żeby mieć rachunek w NatWest, wystarczy przejść się do placówki PKO BP i wypełnić parę dokumentów. W NatWest trzeba miesięcznie płacić 2 funty za konto, ale za to przelewy do Polski są darmowe, o ile wysyłasz powyżej 100 funtów.

Transferuj w świat

Przy krótkich wyjazdach zakładanie konta właściwie nie wchodzi w grę. Korzystanie z przelewów bankowych nie opłaca się też, jeśli pieniądze mają trafić np. z Polski do USA - nie dość, że za taką operację trzeba słono zapłacić (zwykle banki liczą sobie procent od przesyłanej kwoty), to na pieniądze trzeba też dość długo czekać. Co więc robić? Zdecydowanie najszybszym rozwiązaniem są błyskawiczne przekazy pieniężne, w których specjalizują się m.in. Money Gram i WesternUnion. Pieniądze można odebrać już po kilkunastu minutach. Ten komfort jednak sporo kosztuje: wysłanie do Stanów 500 euro przez Money Gram (złotych nie przelicza) kosztuje prawie 100 zł. Jak to wygląda w drugą stronę? Sprawdźmy WesternUnion: za wysłanie z Nowego Jorku 500 dolarów do Polski trzeba zapłacić aż 43 dolary! Na szczęście jest wiele konkurencyjnych firm zajmujących się przesyłaniem pieniędzy - chociażby MoneyBookers czy PayPal działające w internecie w systemie P2P (person-to-person). Sam przelew jest bardzo tani - kosztuje 1 proc. wartości przesyłanej kwoty, ale nie więcej niż 0,5 euro. Trzeba też zapłacić za zasilenie konta MoneyBookers kartą płatniczą.

Uważaj na kursy

Nie daj się bankowi oskubać na wymianie walut. Kursy, po których banki sprzedają euro czy funty, są często nawet o 30 gr wyższe niż w kantorach. Jeśli chcesz mieć na koncie 500 euro, to bank może kazać ci zapłacić za nie nawet o 150 zł więcej, niż wydałbyś w kantorze. Często opłaci się więc wycieczka do kantoru - szczególnie jeśli masz wymienić większą kwotę. Z tej opcji trudno korzystać klientom mBanku, który nie ma tradycyjnych "okienek", a wpłatomaty nie przyjmują walut.

Tekst: Nina Hałabuz

Zdjęcia: Shutterstock, materiały promocyjne

Zobacz też na Logo24 :