"39 zł za bon o wartości 80 zł na wszystkie dania w restauracji" - to jedna z ofert największego polskiego, a zarazem największego na świecie serwisu zakupów grupowych. Groupon powstał niecałe dwa lata temu, a już funkcjonuje w 22 krajach. Dzienny przychód to milion dolarów, a wartość rynkowa - ponad 1,3 mld dol. Prestiżowy magazyn "Forbes" określił firmę mianem "najszybciej rozwijającej się na globie".

Oprócz usług zdarzają się także zniżki na produkty. W sierpniu w USA Groupon wprowadził promocję na ubrania Gapa. Akcja okazała się tak popularna, że sprzedawano 10 kuponów na sekundę, a wpływy przekroczyły 400 tys. dol.

Naśladownictwo formą pochlebstwa

Gdy się okazało, że Groupon zyskał popularność i zarabia krocie, inne serwisy zapragnęły swojego kawałka grupowego tortu. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać klony, także w Polsce. Najbardziej znane są Gruper i FastDeal, zapowiadają się następne (Grupeo). Groupon nie zasypia jednak gruszek w popiele. W firmę niejakiego Andrew Mansona zainwestowała duża rosyjska spółka medialna Digital Sky Technologies, do której należy nie tylko poczta Mail.ru, ale i rąbek Facebooka, komunikator ICQ oraz większa część udziałów w Naszej Klasie. 135 mln od potentata pozwoliło na przejęcie najgroźniejszego konkurenta w Europie - CityDeal. Transakcję sfinalizowano w maju i tak Groupon znalazł się m.in. w Polsce. W sierpniu dokonano kolejnych przejęć, tym razem podróbek rosyjskiej oraz japońskiej.

Prawdziwa tajemnica sukcesu

Groupon jest kopalnią złota - choć poprzednikom się nie udało. Idea nie jest bowiem nowa. Po raz pierwszy pojawiła się na początku wieku, zarówno na Zachodzie, jak i w Polsce. Szybko upadła. Przede wszystkim internet nie był tak rozpowszechniony, więc zniżki trafiały w próżnię.

Po drugie - zakupy grupowe skupiały się raczej na produktach niż usługach. Okazało się, że większe jest prawdopodobieństwo namówienia mas na dużą pizzę niż małą pralkę.

Ani Groupon, ani żaden inny serwis tego typu nie odniósłby sukcesu, gdyby nie jeszcze jeden czynnik - serwisy społecznościowe. Facebook (ponad 500 mln użytkowników) czy krajowa Nasza Klasa (12 mln) ułatwiają szybkie dzielenie się informacją o ciekawej promocji ze znajomymi. Od słowa do słowa, od osoby do osoby, wieść rozprzestrzenia się jak wirus.

Zniżki oferowane przez Groupona i jego klony mogą wydawać się podejrzanie wysokie. A jednak przedsiębiorstwo się kręci, dając klientom możliwość rezygnacji z kuponu w ciągu 10 dni. Jeśli tak się stanie, gotówka wraca na konto lub kartę kredytową. Naprawdę trudno znaleźć w zakupach grupowych jakieś ukryte kruczki!

Tandem Groupon plus Facebook sprawdza się doskonale. Duże inwestycje, zaufanie partnerów, a przede wszystkim zadowoleni klienci świadczą o tym, że tym razem zakupy grupowe naprawdę się przyjęły. Dzisiaj ten rynek wart jest ponad miliard dolarów. A to dopiero początek.             

Tekst: Joanna Sosnowska

Zdjęcia: Shutterstock (montaż)

Zobacz też na Logo24 :