Tak, damski wytrysk zrobił się ostatnio "popularny". Ale to, że partnerka nie wydziela tej "modnej" wilgoci, nie znaczy, że udaje orgazmy. Nie dla wszystkich kobiet wytrysk jest normą fizjologiczną.

Joga miłości, czyli starohinduska tantra, której mistrzowie opisali techniki kochania ze szczegółami, przyjmowała, że u kobiety na skutek silnego pobudzenia i odblokowania orgastycznych sił pojawia się boska wydzielina. Praktycy tantry nazywają ją poetycko "nektarem bogini" czy "wodą życia" i cenią jako przejaw radosnej eksplozji erotycznej energii. Znane są też opisy niezwykłych właściwości eliksiru. Ma odżywiać organizm, wzmacniać fizycznie i psychicznie, a jeśli kochankowie posmakują go wspólnie, ich doznania seksualne staną się silne jak nigdy wcześniej. Kobiety praktykujące tantrę, osiągające wielokrotne i wydłużone orgazmy - wedle tej teorii - w trakcie aktu mogą mieć kilka wytrysków. Jeśli stanie się tak podczas pieszczot oralnych, partnerowi udaje się niekiedy zaobserwować coś jakby smugę wilgotnej mgły, wydobywającą się na zewnątrz z dużą siłą. Co ciekawe, kobiety nie uprawiające tantry też obserwują u siebie podobne objawy, choć zazwyczaj inaczej je interpretują. Przyjęło się też uważać, że ta nadprogramowa wilgoć pojawia się wtedy, gdy seks sprawia nadzwyczajną przyjemność, kobieta jest całkowicie wyluzowana i oddaje się bez zahamowań przeżywaniu swojej rozkoszy. Ale i to nie zawsze jest prawdą. Ostatecznie okazało się, że damskie wytryski pochodzą albo z pochwy, albo z cewki moczowej. Te drugie bywają zawstydzające, szczególnie gdy kobieta nie zna swojej fizjologii. Często więc panie, którym się niekontrolowany wyciek przytrafi, ukrywają ten fakt, bo myślą, że się posiusiały. Ale ta wydzielina, choć wypływa z cewki, nie ma z moczem nic wspólnego. Bardziej przypomina bezwonną, całkowicie przezroczystą wodę. Uwalniana jest w specyficznych warunkach - czyli w czasie orgazmu - przez dokładnie te same gruczoły, które u mężczyzny tworzą prostatę i biorą udział w produkcji nasienia. I teraz: uwaga! Statystycznie rzecz ujmując, u większości kobiet gruczoły te zanikły. Tak więc ten rodzaj wytrysku zapewne rzadko zdarzy ci się obejrzeć. Wyciek z pochwy, także nazywany damskim wytryskiem, jest bardziej śluzowaty. I to on właśnie bywa mylony z męskim nasieniem. Tym bardziej że w trakcie skurczów rozkoszy zalegające płyny zwilżające mogą wydobywać się na zewnątrz z wielką siłą. Nawiasem mówiąc, jeśli parze bardzo zależy na takim efekcie, to do wytrysku z pochwy czasami można dojść poprzez praktykowanie długiego, spokojnego seksu, z przerwami między kolejnymi podnietami. Nie potrzeba tantry (która nie każdemu musi odpowiadać) - po prostu zamiast przyspieszać orgazm, należy go odwlekać. I w ten sposób będziecie bliżej absolutu. Kochajcie się na zdrowie.

Tekst: Maja Koniczyna

Rysunek: Małgorzata Ślińska

Zobacz też na Logo24 :

seks , porady seksuologa