Przygotowywanie takich materiałów sprawia, że znajomi, słysząc odpowiedź na pytanie: „Co robiłeś dzisiaj w pracy?”, stwierdzają: „Ty to masz robotę marzeń!”. I choć jest w tym trochę prawdy, to jednak ocenienie walorów smakowych (a także estetycznych, jeśli chodzi o butelki) nie było zadaniem tak prostym, jak się w pierwszej chwili wydaje.  

Test przebiegał następująco: najpierw grono redakcyjne oceniło wygląd butelek i podzieliło się ogólnymi skojarzeniami z marką, a następnie każdy z oceniających otrzymał próbkę trunku (oczywiście nie wiedząc którego). Przyznając oceny, braliśmy pod uwagę kolor i zapach, ale to smak miał największy wpływ na końcowy werdykt. Bo wszak on jest w tym wszystkim najważniejszy. 

10. Ballantine's Brazil - 2,5/10 

Ballantine’s (Brasil i zwykły) ma wspólną cechę z Grant’sem – butelka jest tak charakterystyczna, że nie sposób pomylić jej z żadną inną marką. Ciekawe, że Krzyśkowi skojarzyła się z „syropem na serce”. 

Marek i Krzysiek
brazylijski wynalazek
przyrównali do syropku
na kaszel i galaretki
owocowej. BB lepiej
sprawdza się w drinkach.Marek i Krzysiek brazylijski wynalazek przyrównali do syropku na kaszel i galaretki owocowej. BB lepiej sprawdza się w drinkach. Mateusz Skwarczek / AG

„Brazylijska” wersja Ballantine’sa to trunek, który wyłamuje się ze schematu i bardzo różni się od dziewięciu testowanych towarzyszy – technicznie rzecz biorąc, nie jest to whisky. Nikt nie miał problemu z odgadnięciem, z jakim trunkiem ma do czynienia. I chociaż Brasil trudno oceniać w kategoriach whisky, to ten „napój spirytusowy” znalazł swoich miłośników. „Oczywiście, że to nie whisky, ale ogólnie mi smakuje. Fajna odmiana. Tylko lepiej nie dolewać wody, bo wtedy wychodzą jej słabe strony” – ocenił Piotr. Marek był odmiennego zdania: „To smakuje jak lekarstwo, więc trudno ją pić dla przyjemności. Mam wrażenie, jakbym córce syropek podpijał”. Łukasz był jeszcze bardziej surowy: „Po powąchaniu nie mam ochoty próbować, bo nie spotkaliśmy się po to, żeby pić takie mieszanki”. Krzyśkowi zapach przypominał bardziej galaretkę owocową niż napój alkoholowy. Ostatecznie więc Brasil uplasował się na końcu naszego rankingu. 

9. Grant's Master Blender - 3/10 

Byliśmy zgodni, że design butelki Grant’sa jest jego zaletą – tego kształtu nie sposób pomylić z żadnym innym. Określenie „Master Blender” zdecydowanie podniosło wartość tej whisky w oczach Marka – uznał, że musi być droższa i lepsza od pozostałych. Piotr dodał, że kształt ma także wymiar praktyczny – takie butelki łatwiej jest układać na półkach i przechowywać. 

Master Blender próbowany na ślepo nie spotkał się jednak z ciepłym przyjęciem. O ile jeszcze zapach znalazł swoich entuzjastów („Czuję miód” – zauważył Marek), o tyle ze smakiem było gorzej. Artur uznał, że ten szybko ginie i staje się wodnisty. Dodał również, że ma wrażenie, jakby pił perfumy. Marek narzekał na zbyt mało złożony smak (co nie przeszkodziło mu potem wystawić wysokiej oceny), a Michał podsumował całość krótko: „Ta whisky jest po prostu niedobra”. Efekt? Ze wszystkich „prawdziwych” whisky Grant’s Master Blender został oceniony najgorzej i zajął przedostatnie miejsce. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Wielki test wódek weselnych

8. Ballantine's Finest - 3,7/10 

Artur w Ballantine'sie
wyczuł kwiatowe
nuty, co niekoniecznie
było zaletą.Artur w Ballantine'sie wyczuł kwiatowe nuty, co niekoniecznie było zaletą. Mateusz Skwarczek / AG

Skojarzenie ze słynną „Hydrozagadką” już na starcie zapewniło Ballantine’sowi przychylność w oczach Marka. Krzysiek miał skojarzenia bardziej przyziemne – z imprezami studenckimi i whisky, do której „nie żal dolać sprite’a”. Kwiatowy zapach od razu zwrócił uwagę Artura. Smak nie został jednak oceniony pozytywnie przez jurorów – Marek zauważył posmak śliwki, ale ogólne wrażenie było dalekie od pozytywnego. Michałowi smak wydał się jakby znajomy, ale jego ocena również była raczej na minus, a kolejny łyk tylko go utwierdził w przekonaniu. Ocena Piotra była zdecydowanie bardziej wyważona: „Sama trochę taka za ostra, ale z wodą jest całkiem w porządku”. Artur dodał jeszcze, że smak Ballantine’sa cechuje brak balansu – każdy ze składników był według niego wyczuwalny zbyt wyraźnie. Skrytykował też – jego zdaniem zbyt spirytusowy – posmak. „To nie są moje smaki. Wolę coś innego” – podsumował Marek. Cóż, wychodzi na to, że smak proponowany przez słynną markę nie trafił w gusta jurorów – zarówno w wersji standardowej, jak i „brazylijskiej”. 

7. Lauder's - 4,1/10 

„Mała, pękata butelka. Fajna, wygląda najlepiej ze wszystkich” – ocenił Marek. „Pasuje do saloniku z książkami i barku w kształcie globusa” – uznał Michał. Łukasz nie podzielił ich entuzjazmu – stwierdził, że taki wygląd w ogóle nie kojarzy się z whisky. Ocena Artura wywołała sporą wesołość w gronie jurorów: „Dla mnie ona pachnie tak dziewczęco”. „Tak? Chciałbym poznać takie dziewczyny” – odparł Krzysiek. A co ze smakiem? „Dla mnie to taki totalny środek stawki. Niby wszystko w porządku, ale są lepsze. Gorsze również” – ocenił Michał. „Trochę alkoholowe, trochę goryczkowe… To nie jest do końca mój smak” – dodał Marek. 

Piotr uznał, że w przypadku Lauder’sa jest największa różnica w smaku po rozcieńczeniu wodą. I dorzucił, że… lepiej tego nie robić. 

6. Grant's - 5,3/10 

To, co powiedzieliśmy o kształcie butelki Master Blendera, odnosi się także do tego Grant’sa. Michał uznał, że czerwony kolor etykiety oznacza, że mamy do czynienia z wersją podstawową, ale od razu dodał, że to skojarzenie z inną popularną marką. Łukasz stwierdził, że to jeden z tych trunków, którego „pod koniec imprezy i tak każdy się napije, nawet jeśli wcześniej twierdził, że go nie lubi”. Smak wielu wydał się znajomy, jednak nikt nie trafił we właściwą markę – Artur, Marek i Michał uznali, że mają do czynienia z Johnniem Walkerem. 

Na profesjonalną ocenę whisky składają się: oko, nos, smak i finisz.
My najwięcej uwagi poświęciliśmy tym dwóm ostatnim aspektom.Na profesjonalną ocenę whisky składają się: oko, nos, smak i finisz. My najwięcej uwagi poświęciliśmy tym dwóm ostatnim aspektom. Mateusz Skwarczek / AG

Pierwszy z wymienionych wskazał słony posmak jako „winowajcę” takiego skojarzenia. Piotr widział sprawy inaczej: „Smak jakby znajomy, ale to nie może być Johnnie Walker, bo wiem, że mi nie smakuje, a ta whisky jest całkiem w porządku”. „Nie jestem do końca zadowolony. Trochę jednak wykrzywia gębę” – uznał Michał. Marek w smaku doszukał się orzechów arachidowych, ale skrytykował przy tym „brak wyrazu”. Pozycja mniej więcej w środku stawki dobrze oddaje to, co oferuje swoim nabywcom Grant’s.

PRZECZYTAJ TEŻ: Gdzie zamówić najlepszą pizzę pepperoni? Wielki test "Logo"

5. Johnnie Walker - 5,7/10 

Jednego nie można Johnniemu Walkerowi odmówić – rozpoznawalności. Doskonale znana marka spotkała się jednak z mieszanym odbiorem. Piotr uznał, że to „standardowy odnośnik whisky”. Marek dodał, że to jedyna whisky, której smak z pewnością zna. Popularność stwarza też problemy w postaci niezbyt eleganckich określeń w stylu „Jaś Wędrowniczek”. 

„O, jaka jaśniutka! I przy tym bardzo delikatna w zapachu” – zauważył Artur. Krzysiek z kolei wyczuł w zapachu węgiel. A co ze smakiem? Cóż, reakcje były raczej pozytywne – Michał uznał, że jest dość neutralny, a przy tym na tyle ciekawy, że nie wymaga żadnych dodatków w postaci lodu lub wody. Krzysiek uznał go za szlachetny i „dymny”, natomiast Marek zauważył, że o tej whisky najlepiej świadczy fakt, że nie zostawił ani kropli. Podsumowując – whisky środka, taka „nie za słodka, nie za gorzka”. 

3. Statesman - 6,8/10 

Jedyna whisky w zestawieniu, której butelka spodobała się Piotrowi: „Zdarzyło mi się pić kilka droższych i tak właśnie wyglądały”. Krzysiek zauważył coś innego: „Napis wygląda jak graffiti, co kojarzy mi się z krótką historią lub wręcz jej brakiem”. Niestety, na etykiecie znalazło się zdanie, które trudno nazwać inaczej niż strzałem w stopę: „Najlepiej podawać z kostkami lodu lub z colą”. 

Statesman to supermęska
whisky, o zapachu
noża i siekiery
- uznał Michał.Statesman to supermęska whisky, o zapachu noża i siekiery - uznał Michał. Mateusz Skwarczek / AG

Krzysztof wyczuł w zapachu karmel. Po spróbowaniu Artur i Piotr zareagowali z entuzjazmem: „O, całkiem, całkiem!”. Michałowi nieco przeszkadzał zbyt mocno dominujący alkohol: „To jest taka supermęska whisky. O zapachu noża i siekiery”. „Słoność, alkohol i niewiele poza tym” – dodał Marek. Ostatecznie jednak stosunkowo mało znana whisky zajęła miejsce na podium (ex aequo). Niewykluczone, że gdyby została podana zgodnie z sugestią na etykiecie, to znalazłaby się wyżej. Tego się jednak nie dowiemy, bo testu whisky z colą nie mamy zamiaru przeprowadzać. 

3. Golden Loch - 6,8/10 

Jedna z najtańszych propozycji w zestawieniu nie wywołała entuzjazmu swoim wyglądem. Marek stwierdził, że w butelce o takim kształcie sprzedaje się wódkę, a nie whisky, a całość sprawia „tanie” wrażenie. Łukasz dodał, że prostota butelki nie zaspokaja jego „fetyszu grawerunku”. Etykieta także nie przypadła nam do gustu – Michał uznał, że jest doskonale przeciętna i zupełnie niczym się nie wyróżnia. 

Biedronkowa propozycja spotkała się z mieszanymi odczuciami. „Trochę mdła się wydaje w pierwszej chwili. Nie ma w niej nic charakterystycznego” – ocenił Marek. Piotr potwierdził: „Nic szczególnego. Nie kupiłbym, gdybym wiedział, jak smakuje”. Michałowi i Łukaszowi Golden Loch wydał się bardzo podobny do Queen Margot (Łukasz upewniał się, czy czasem nie dostał drugi raz tego samego), co należy uznać za sporą zaletę. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Prawdziwe jedzenie vs odpowiedniki. Wielki test LOGO

2. Queen Margot - 7,8/10 

Budżetowa propozycja Lidla. „Trochę jak wódka. Bo kształt butelki i odniesienie do postaci historycznej” – ocenił Michał. „Ma grawerunek, więc lepiej niż Golden Loch. Chociaż etykieta jak z jakiegoś wina” – dodał Krzysiek. 

„Bardzo delikatny zapach” – zauważył Marek. „To chyba pierwsza whisky [została podana jako siódma – przyp. red.], która lepiej mi smakuje nierozcieńczona niż z wodą. To się chwali” – rzucił Piotr. Michałowi również przypadła do gustu: „Żadna jak dotąd bardziej mi nie smakowała. Ma taki pełny smak i dobry finisz. Zabawnie będzie, jak się okaże, że to jedna z tych najtańszych”. Wszystkich zaskoczył Artur, który w smaku doszukał się… zielonych pomidorów! Krzysiek i Łukasz pochwalili słodycz, co sprawiło, że ostatecznie Queen Margot nie otrzymała ani jednego negatywnego głosu

1. Glen Orchy - 9,7/10 

Whisky, która zdobyła uznanie swoimi walorami smakowymi – aż czterech z sześciu jurorów umieściło ją na pierwszym miejscu swoich zestawień! 

„Fajny kształt, trochę jak podróba Grant’sa” – ocenił na starcie Marek. Piotr również nie był łaskawy w osądach: „Wygląda kiczowato. Kojarzy mi się z obrazkami typu »jeleń na rykowisku«, które można kupić na bazarach”.  

Niezbyt dobre wrażenia wzrokowe zostały zrównoważone zachwytami w kwestii smaku – mało znana Glen Orchy wypadła nadspodziewanie dobrze. „Pachnie słonecznikiem” – stwierdził Marek. „Zapach słodki i delikatny” – dodał Krzysiek. Artur zauważył pikantność w smaku, a także posmak dymu i pieprzu, natomiast Piotr uznał, że tak właśnie powinna smakować whisky w tym przedziale cenowym. 

Dodajmy, że choć Glen Orchy pojawiła się na stole jako trzecia, to utrzymała się w czołówkach rankingów praktycznie wszystkich testujących.