Wiara w cuda jest dobrem najsprawiedliwiej w świecie podzielonym, a przynajmniej w świecie konsumpcyjnym, gdyż każdy z nas wierzy, że trafi w sklepie czy internecie na taką okazję, że sprawi sobie coś tak wspaniałego za tak małe pieniądze, iż innym oko zbieleje z zazdrości. W domenie wina wiara w cuda ma również mocną pozycję, wciąż nam się wydaje, że kupimy za dwie dyszki butelkę, która zapędzi w ciemny kąt najdroższe burgundy i barolo. Niektórzy z nas pamiętają dobrze z lat 80., a nawet z 90. (a może nawet i ostatnich) polowania na "dobrą" sofię. Gatunków oraz producentów sofii było co niemiara, i przekazywaliśmy sobie tajemną wiedzą o tych, co to są rzekomo "lepsze" od innych. Dziś nadal kursuje szeptana wiedza, lecz coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że w dużej mierze żyjemy złudzeniami. Trzeba powiedzieć szczerze: winne cuda, jeśli się zdarzają w sklepach, to rzadziej, niż można sądzić. Co innego podczas wędrówek po winnicach: czasami możemy odkryć coś skromnego, a wspaniałego. W polskim supermarkecie już raczej nie. Winiarskie fora internetowe mają swój ulubiony temat: "dobre wina do 30 zł". Ich uczestnicy przekazują sobie informacje, na ogół bardzo trafne - ale też chyba się nie łudzą, że odkrywają fantastyczną żyłę złota.

Dobrze wiadomo, że w podstawowej, supermarketowej transzy, o której dziś mowa, prym wiedzie tak zwana przemysłówka, czyli wina wytwarzane w wielkich ilościach najczęściej przez koncerny winiarskie lub wielkich pod względem rozmiaru producentów; względnie skromny jest udział win z mniejszych lub małych posiadłości. Pocieszać winien fakt, że w ostatniej dekadzie jakość wszystkich win supermarketowych dość mocno się poprawiła; coraz mniej jest win ewidentnie wadliwych i ewidentnie niepijalnych. Postępy technologiczne sprawiły, że udaje się już bez większych problemów produkować wina jakoś tam poprawne, z przyzwoitą równowagą, zaznaczonym finiszem. Technologiczna maska nie zawsze pozwala się domyślać ubóstwa włożonej do kadzi treści, czyli jakości owocu. Ale też bardzo do przodu poszła sama sztuka uprawy winorośli, co jest drugą dobrą wiadomością, dzięki temu jakość owocu jest wyższa. I jeszcze jedna dobra wiadomość: paradoksalnie, tanie wina mają jedną zaletę, która z dnia na dzień coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Wszędzie na świecie wina stają się coraz bardziej alkoholowe, często osiągają już 15% alk. i więcej; wina tanie, do których produkcji używa się owocu raczej mniej dojrzałego, nie tak "wyśrubowanego" jak do wytwarzania win droższych, na ogół pozostają przy tradycyjnych 12,5-13% alk., co jest dzisiaj miarą rozsądku i co ułatwia picie wina do obiadu czy kolacji - a tak powinno się wina z najniższej półki spożywać.

Ranking dobrych czerwonych win supermarketowych, który dzisiaj proponuję, jest bardzo subiektywny i jest wyborem z kilkudziesięciu przetestowanych. Test powinien być powtarzany co parę miesięcy. Z tego względu, że po pierwsze, roczniki wina się zmieniają albo zmieniają się partie wina, co w przypadku dużego producenta ma znaczenie - nie wszystkie są sobie równe. Po drugie: obok win zawsze obecnych jest wiele efemerycznych (listę układałem na podstawie win dostępnych w grudniu). Supermarkety prowadzą w miarę dynamiczną politykę zakupu; wiele win znika i na ich miejsce pojawiają się nowe; to, co jest dostępne dzisiaj, jutro już może być na półkach nieobecne. Dodam od razu, że zmieniają się też ceny. Ta sama butelka w jednym supermarkecie kosztuje około 25 zł, w innym może dochodzić do 35 zł - choć większość powtarzających się win ma podobne ceny.

W rankingu postanowiłem skupić się na winach europejskich. I tu również muszę podać przyczyny. Po pierwsze, wybór spośród wszystkich win dostępnych w supermarketach zwiększyłby nieuchronną skalę przypadkowości. Po drugie, wina nowoświatowe w swej ogólności mniej różnią się między sobą niż wina europejskie; ich profil stylistyczny jest dosyć podobny, smakują często identycznie.

Po trzecie, tendencja światowa wskazuje, że powoli, bardzo powoli, ale nieodparcie konsument wraca do win europejskich, w doznaniu nieco mniej słodkich, na ogół z lepszą kwasowością. Dodam, że starałem się szukać moich laureatów wśród win choć w części pochodzących od mniejszych producentów. W pewnym sensie wybór małego to wybór etyczny, ale często też wybór jakości: wina od mniejszych wytwórców są na ogół ciekawsze (ale z kolei zdarzać się mogą większe wpadki) i bardziej między sobą zróżnicowane.

Łatwo zauważyć, że w rankingu przeważają butelki francuskie. Winę za to - bądź zasługę - można przypisać winiarskiej frankofili niżej podpisanego. Ale nie ona, jak mi się zdaje, jest jedyną przyczyną takiej selekcji. Ranking win supermarketowych, który przeprowadziliśmy parę miesięcy temu w szerszym gronie, w "Magazynie Wino", przyniósł podobne geograficzne wyniki: Francja w tym przedziale cenowym przodowała, podobnie  jak przoduje ostatnio w rankingach pojawiających się w prasie anglojęzycznej. Podejrzewam, że ranking win do 100 zł, dostępnych na naszym rynku, zakończyłby się wyraźnym zwycięstwem Włoch, które w interesującej nas transzy były w grudniu słabo obecne. Wina francuskie mają to szczęście, że jest ich w supermarketach dużo i pochodzą częściej niż inne z małych posiadłości (zwłaszcza niezłe bordeaux, których powrót należy mocno odnotować); obok znanego od lat francuskiego chłamu supermarkety nieco odważniej po nie sięgają. I jeszcze jedna uwaga: w cenie 25-30 zł można już dostać bardzo przyzwoite wina w sklepach winiarskich.    

Tekst: Marek Bieńczyk - pisarz, eseista, tłumacz literatury pięknej i koneser  wina. Współpracuje z "Magazynem Wino". Wraz z Wojciechem Bońkowskim stworzył pierwszy polski przewodnik winiarski "Wina Europy"

Zdjęcia: Michał Mutor, Marcin Klaban, Shutterstock

Czytaj o winach na Logo24 :