Piszę do Pana „na gorąco”. Otóż jestem w hotelu – „ąę”, pięć gwiazdek, ładny basen, tylko co z tego, jak wszystkie leżaki są zajęte. Zauważyłem, że ludzie rano, jeszcze przed śniadaniem, przychodzą tu i rzucają swoje ręczniki na leżaki. Wracają dopiero po kilku godzinach albo i wcale. Czy w takiej sytuacji mogę takie rzeczy zdjąć i jak właściciel przyjdzie, to powiedzieć mu: „Nie ma zajmowania!”. Obsługa tylko wzrusza ramionami. Pozdrawiam ze słonecznej Grecji.

Adam Jarczyński: Ja z kolei pozwolę sobie „na gorąco” odpowiedzieć. Właśnie wróciłem z jednej z greckich wysp, gdzie przy hotelowym basenie zaobserwowałem identyczny proceder. Zrobiłem zdjęcie „rezerwacji” (oczywiście dyskretnie) i zapytałem osoby skupione wokoło mojego fanpage’a dobremaniery24, co na ten temat sądzą. Okazuje się, że ów proceder jest tak częsty, że nawet w wielu miejscach obsługa hotelowa umieszcza specjalne tablice informacyjne (podobne do tych informujących, by nie wynosić jedzenia ze śniadania bufetowego), na których widnieje zakaz rezerwowania miejsca.
Co zrobić w takiej sytuacji? Wzięcie sprawy we własne ręce może być uznane za naruszenie czyjejś prywatności – to delikatna kwestia, choć wydawać by się mogło, że najskuteczniejsza. Wiem, że rezerwowanie jest irytujące, ale przecież może być i tak, że ktoś na chwilę odszedł i coś go zatrzymało, choć pewno takich przypadków jest zdecydowanie mniej, kropla w morzu albo w basenie. Mimo wszystko starałbym się interweniować u obsługi hotelowej do skutku, wskazując na swój dyskomfort. Jeżeli obsługa nie zamierza wywiesić informacji na stałe, można zasugerować, że oczekuje pan poinformowania „gości rezerwujących”, żeby tak nie robili. Albo że oczekuje pan na kreatywne rozwiązanie tej sytuacji. A jeżeli, tak jak ja, siedział pan na tarasie, spożywał śniadanie i rozpoznał leżakowiczów, rezerwujących sobie dogodne miejsce, z których
później nie korzystali, może warto by było podejść i taktownie spytać, czy dziś też
zamierzają położyć swój ręcznik i przyjść za kilka godzin, i czy może w zaistniej sytuacji jest szansa na podzielenie się miejscem z innymi, np. proponując że pan leżąc – tu puszczam do pana oko – je przypilnuje.