Odpowiada Adam Jarczyński - dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety

Co jakiś czas przychodzi dzień, kiedy lewicowiec siada przy jednym stole z prawicowcem, zagorzały chrześcijanin z radykalnym ateistą, a kibic Legii z fanem Arki. Takim dniem mogą być święta religijne.

Jeżeli goście są z jednej rodziny, która dopiero się formuje, poznaje i bada wzajemne zwyczaje, zalecana jest powściągliwość w manifestowaniu swoich przekonań. Oczywiście, jeżeli mamy do czynienia z osobami kulturalnymi, ryzyko konfliktu zbrojnego jest znikome.

PRZECZYTAJ TEŻ: Jak ubrać się na wigilię firmową?

W Pańskiej sytuacji, pomimo swoich poglądów, poszedłbym z teściami do kościoła, m.in. z chęci sprawienia przyjemności gospodarzom, okazania im szacunku. Czy oni też nie powinni nam go okazać, poprzez niewywieranie presji? Jak najbardziej, ale to oni są gospodarzami, Wigilia jest raz w roku, my jesteśmy młodsi i gdzieś ta proporcja przechyla się na stronę teściów.

U wielu osób udanie się do jakiegokolwiek miejsca związanego z kultem religijnym budzi poczucie dużego dyskomfortu, niemniej przebywając w świętym miejscu, nie musimy brać udziału w obrządku, wystarczy, że staniemy dyskretnie z boku. To może być trudne, ale nawet ambasadorowie krajów o odmiennych religiach uczestniczą w uroczystościach, mszach, obrządkach, które są im całkiem obce, a nawet których nie uznają.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ile razy dziennie powinno się mówić "dzień dobry"?

Sztuką dyplomacji rodzinnej jest umiejętność dostosowania się do okoliczności. Czasem wymaga to od nas większego, a czasem mniejszego poświęcenia.