Jak zabrać się za budowanie swojej zamożności? Jeśli trzymałeś w rękach poprzednie wydania "Logo", to sposób na to masz już w małym palcu. Podstawą jest oczywiście dobrze skrojony budżet domowy, z którego da się wykroić choćby symboliczną nadwyżkę i kilka (prawie) bezbolesnych sposobów na oszczędzanie, które ci przybliżałem:

- przeznaczanie na oszczędności części nowych dochodów (premii, podwyżki, dochodów z dodatkowej pracy),

- systematyczne oczyszczanie portfela z dwu- i pięciozłotówek, które powinny lądować w skarbonce,

- zaokrąglanie końcówek transakcji kartowych i ich przekazywanie na konto oszczędnościowe,

- korzystanie z bankowych programów money-back (czyli zwrotu małego procentu dokonanych w sklepie zakupów) i przekazywanie dochodów na fundusz oszczędności.

Ale jeszcze ważniejszy od dobrych nawyków jest dobry plan. To, że dziś masz odłożone jakieś pieniądze na koncie oszczędnościowym albo na lokacie, jest dopiero połową sukcesu. Drugą połową jest takie zarządzanie tym "osadem", żeby w ciągu kilku najbliższych miesięcy nie rozpierzchł się na bieżące wydatki: naprawę samochodu, wakacyjny wyjazd czy ubezpieczenie mieszkania. Z własnego i moich czytelników doświadczenia wiem, że oszczędnościowy "osad" zaczyna być bezpieczny mniej więcej po upływie roku od zdeponowania go na koncie. Dopiero wtedy przestajesz obsesyjnie myśleć o tym, jak tę kasę wydać. I zaczynasz powoli być pogodzony z faktem, że są to pieniądze, których jeszcze długo nie wydasz. Jak wytrzymać ten rok? Można iść do apteki po środki na uspokojenie, ale to krótkoterminowy patent, a poza tym kosztowny. Spróbuj raczej ustalić sobie plan działania.

TRZY ETAPY BUDOWANIA OSZCZĘDNOŚCI

Swoje plany dotyczące inwestowania pieniędzy podziel na trzy etapy. Dopiero po zakończeniu pierwszego rozpoczynaj realizację kolejnych (już równolegle), związanych z użyciem bardziej zaawansowanych instrumentów finansowych.

1. Budowanie poduszki finansowej . Każdy, kto wkracza w dorosłe życie powinien dążyć do zagwarantowania sobie oszczędności w wysokości jednorocznych dochodów jako poduszki finansowej "na wszelki wypadek". Ta kasa ma być twoją polisą od różnych nieszczęść finansowych, które mogą cię spotkać. Powinieneś przechowywać je bezpiecznie, w banku albo w obligacjach, by mieć do tych pieniędzy względnie łatwy dostęp.

2. Budowanie bazy do spełniania marzeń . Mając pieniądze gwarantujące bezpieczeństwo finansowe, można zabrać się do tworzenia tej części portfela, która pozwoli za 10, 15 albo 20 lat zrealizować twoje największe marzenia. Posiadanie sportowego auta, wycieczka dookoła świata, zakup domku letniskowego nad jeziorem. Niewykluczone, że te marzenia spełnią ci się niejako same, czyli po prostu twoje dochody wzrosną tak, że będziesz mógł sobie pozwolić na wszystko, o czym zamarzysz. Ale jeśli nie, to warto już dziś pomyśleć, by możliwie szybko (ale bez narażania się na zbędne ryzyko) budować sobie bazę finansową pozwalającą na spełnianie marzeń. Zresztą możesz ją później wykorzystać również na inne cele. Może zechcesz wesprzeć finansowo swoje dziecko zaczynające dorosłe życie, założyć firmę, zainwestować w nieruchomości.

3. Budowanie pewności finansowej na emeryturze . Rozumiem tych, którzy uważają, że trzeba cieszyć się życiem, bo w każdej chwili może nam spaść cegła na głowę, a zamartwianie się wysokością przyszłej emerytury jest stratą czasu (bo i tak nie wiadomo, czy jej dożyjemy). Ale znam też wyniki badań, z których wynika, że poziom dochodów jest decydującym elementem, który kształtuje samopoczucie osób w wieku emerytalnym. Bo jeśli masz pieniądze, to jesteś niezależny. Jeśli kolejka do lekarza jest długa, idziesz do prywatnej kliniki. Stać cię na uprawianie sportu, nie brakuje ci na leki. I właśnie z tą myślą buduję oszczędności emerytalne. To mi poprawia jakość życia już dziś. A czy w przyszłości skorzystam z tych pieniędzy - czas pokaże.

TWÓJ PIERWSZY PLAN OSZCZĘDZANIA

Do realizacji każdego z tych trzech celów wykorzystuje się różne instrumenty. Poduszkę finansową budujemy za pomocą bankowych depozytów, obligacji, kont oszczędnościowych, ewentualnie przy wsparciu najbezpieczniejszych odmian funduszy inwestycyjnych (tzw. funduszy pieniężnych). I tym zajmiemy się dzisiaj.

Konto oszczędnościowe, czyli podstawa. Drobne, systematyczne wpłaty, wynikające ze stosowania na co dzień patentów na bezbolesne oszczędzanie, wpłacam na konto oszczędnościowe. Oprocentowanie takich kont przeważnie jest żałosne (wyłączywszy krótkoterminowe promocje banków, które płacą np. 3,5 proc. przez trzy miesiące dla kwoty dla 5 tys. zł). Ale nie o procenty tu chodzi, ale o budowanie "osadu" na zasadzie "ziarnko do ziarnka".

Rzut pierwszy: lokata krótkoterminowa . Kiedy na koncie jest już 10 tys. zł, połowę z tych pieniędzy przerzucam na krótkoterminową lokatę (najwyżej kilkumiesięczną). Chodzi o to, żeby powoli "włączać" do interesu jakieś drobne procenty. Bo docelowo to właśnie z oprocentowania już zebranych pieniędzy ma pochodzić niemała część dochodów z planu oszczędzania. Lokata, nawet krótkoterminowa, z reguły jest lepiej oprocentowana niż konto oszczędnościowe. Dlaczego nie przerzucę na nią całych pieniędzy? Bo podstawą każdego planu oszczędzania jest płynność. Żeby nie wiem jakie okazje inwestycyjne się pojawiały, zawsze część pieniędzy będę trzymał na koncie oszczędnościowym, żeby mieć podręczny fundusz "na wszelki wypadek".

Rzut drugi: lokata długoterminowa . Kiedy znów mam na koncie oszczędnościowym 10 tys. zł, następne 5 tys. zł idzie na lokatę, ale tym razem roczną. Długoterminowa lokata ma to do siebie, że powinna dawać więcej odsetek niż krótka. W polskich warunkach różnie z tym bywa, ale niezależnie od oprocentowania podział oszczędności pomiędzy lokatę krótko- i długoterminową pozwala zróżnicować portfel i nie uzależniać się od jednego typu lokat. Dobrze byłoby, gdyby ta długa lokata była zdeponowana w innym banku niż krótka.

Rzut trzeci: lokata bardzo długoterminowa . Ponownie czekam, aż uzbiera się większa sumka, której połowę przelewam na długoterminową lokatę (co najmniej dwuletnią). Dzięki temu buduję swoje oszczędności w sposób zrównoważony, nie umieszczając wszystkich pieniędzy na długoterminowym depozycie, z którego trudno byłoby je wyciągnąć.

Rzut czwarty: obligacje . Kiedy mam już 20-30 tys. zł na koncie oszczędnościowym i lokatach, zaczynam część "nadwyżkowego" salda na koncie oszczędnościowym przerzucać na obligacje. Na początku kupuję trochę tych najkrótszych, dwuletnich. Potem uzupełniam portfel o fundusz pieniężny i na końcu o obligacje dziesięcioletnie. W ten sposób mój portfel inwestycji zaczyna nabierać rumieńców. A przy tym wciąż jest bezpieczny. Dopiero tak zarumieniony portfel możemy uzupełnić o fundusze inwestycyjne.

Jak zarabiać, inwestować i mądrze wydawać pieniądze? Przeczytaj w książkach Macieja Samcika >>