Maciej Kabsch: - Projektował pan Bugatti Veyrona, odpowiadał za stylistykę nadwozi nowych audi, teraz jest szefem biura projektowego Škody. Dokąd chce pan zaprowadzić tę markę? Nowy prototyp Vision C przypomina mi nieco Audi A7...

Jozef Kaban* : - Pokazując 3 lata temu w Genewie pierwszy koncept z rodziny Vision - oznaczony literką D - zaczęliśmy na nowo definiować równowagę między estetyką i funkcjonalnością w naszym wzornictwie. Vision C w ramach tej samej filozofii robi jeden krok do przodu. Wciąż opiera się na typowej dla nas "racjonalności", ale już nieco mocniej akcentujemy jego charakter.

A jeśli chodzi o ten akcentowany charakter, czy to prawda, że dziś najlepiej sprzedają się auta "agresywne" - z otwartymi paszczami i reflektorami przypominającymi oczy komiksowych szwarccharakterów?

- Mam nadzieję, że w przypadku Vision C wcale w tę stronę nie poszliśmy. Nie chcieliśmy, aby to auto było w jakiś sposób "dominujące" ani nawet zbyt sportowe. Jego wygląd miał być witalny, dynamiczny, ale mimo wszystko wciąż sympatyczny. Moim zdaniem nowe auta wcale nie muszą być z wyglądu jakieś niegrzeczne.

Chcecie się więc mimo wszystko oprzeć "aroganckim" trendem stylistycznym, obranym jakiś czas temu przez takie marki jak Audi, KIA czy Alfa Romeo?

- Oczywiście każdy z nas - kierowców - jest też odrobinę egoistą, a ze stylistyką nowego auta lubimy się trochę utożsamiać. Ale nie wydaje mi się, by te "dominujące" auta odpowiadały gustom wszystkich klientów. Na przykład projektując miejskie auto, wychodzimy z założenia, że powinno być przede wszystkim przyjacielskie. A duży samochód niech będzie, powiedzmy, nieco bardziej pewny siebie.

Ale wróćmy do kwestii prostoty designu. Pomyśl tylko: kiedy za coś płacisz, jesteś zadowolony, gdy dostajesz dokładnie to, co po co przyszedłeś. Wierzę, że Škoda oferuje auta, których zalety widzisz od razu. Nie ma więc potrzeby, aby je w jakiś sposób przesładzać, by smakowały jeszcze odrobinę lepiej.

Po kilkunastu latach pracy na Zachodzie wrócił pan do Europy Środkowej, aby pokierować biurem stylistycznym Škody. Jak w tym czasie zmieniał się gust europejskich klientów?

- Nie doszło do jakiejś radykalnej zmiany. Ale widać, że po chwilowej fascynacji designem bardziej skomplikowanym znów są w cenie czyste i proste formy. Propozycje zbyt złożone mogą bowiem wywoływać u odbiorców zmęczenie i dezorientację.

Na jak długo przed prezentacją zna pan ostateczny wygląd samochodu?

Proces tworzenia nowego auta, od pierwszych rysunków, aż do chwili gdy wyjedzie na ulice, zabiera około czterech lat. Zależy to od wielu czynników - do produkcji musi być gotowy cały koncern: fabryki, dostawcy podzespołów... Natomiast dla projektantów proces tworzenia wiąże się też z bardzo długim okresem drobiazgowych testów.

Ale musisz wiedzieć, że twarz jednego samochodu to coś nieco innego niż twarz całej marki, którą kreują styliści. Dziennikarze motoryzacyjni i inne zainteresowane osoby powtarzają sobie pytanie: "dokąd zmierza Škoda", od premiery do premiery. Ale warto pamiętać, że każdy kolejny prototyp jest tylko jednym z wielu puzzli, które razem tworzą obraz. To jak kolejne wątki jednej historii na czterech kółkach. Projektanci muszą cały czas mieć ten ogólny efekt w głowie i być do przodu o jakieś pięć lat, aby podejmować właściwe decyzje.

Czy styliści samochodów bardziej reagują na zmiany gustów ich klientów, czy raczej starają się te gusta kreować?

- Jeśli jesteś odpowiednio silny, sam możesz proponować nowe trendy. Ale nigdy tego nie robisz na ślepo, bo jako projektant przede wszystkim musisz nauczyć się słuchać. Z drugiej strony, gdyby wynalazcy wsłuchiwali się jedynie w życzenia swoich klientów, nie mielibyśmy dziś internetu, smartfonów ani wielu innych rzeczy.

Projektując, musisz mieć też świadomość, że pewne propozycje na początku nie zostaną dobrze zrozumiane i mogą nie znaleźć poparcia. Ważne jednak, byś umiał zaproponować nowe rzeczy we właściwym czasie i sytuacji. Bo jeśli postanowisz w tym biznesie być jedynie dobrym naśladowcą, wystawiasz się na o wiele większe ryzyko.

Ostatecznie jednak odpowiedź na twoje pytanie zależy od filozofii marki. Jedne powinny naśladować trendy, inne są od tego, by przecierać nowe szlaki.

Macie dziś ambicję, jako Skoda, przesunąć się gdzieś wyżej w hierarchii rodziny Volkswagena? Może w stronę luksusowego audi albo temperamentnego seata?

- Absolutnie nie. Jesteśmy zadowoleni z pozycji, którą mamy. Jako brand mamy świetną grupę klientów i zdecydowanie nie chcielibyśmy ich wymieniać na innych. Chcemy po prostu dawać tym klientom coraz więcej radości, gdy wracają do salonu po kolejną škodę.

A czy klienci Skody się jakoś zmieniają?

- Wszyscy ludzie się zmieniają, a więc również my - jako marka. I to chyba bardzo pozytywne, prawda?

. . .

*Jozef Kaban - urodził się w 1973 r. w Namiestowie na Słowacji. Jako student wzornictwa przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie zajął drugiej miejsce w konkursie zorganizowanym przez Škodę. Wtedy właśnie na jego talencie poznał się Volkswagen Group. Z pomocą niemieckiego koncernu kontynuował naukę w londyńskiej Royal College of Art. W kolejnych latach pracował dla VW i Bugatti, gdzie odpowiadał m.in. za zewnętrzny design supersamochodu Bugatti Veyron. W 2003 r. przeniósł się do Audi, stając się po trzech latach głównym stylistą nadwozi limuzyn z Ingolstadt. Od 2008 r. jest szefem biura projektowego w Škoda Auto.