Continentale z silnikiem V8 to taki entry level Bentleya. Ja testowałem wersję z literką S - silnik poddany fabrycznemu tuningowi potrafi rozwinąć 528 KM i 680 Nm momentu obrotowego (wersja podstawowa: 507 KM i 600 Nm).

I właśnie w silniku i modyfikacji zawieszenia tkwi tajemnica sukcesu tego auta. Pneu- matyczne zawieszenie - tak jak w najmocniejszej wersji Speed - jest obniżone i usztywnione.

Niewiarygodne, że jeden centymetr może robić tak dużą różnicę! A jednak. Auto jest zwarte i bardzo bezpośrednie. Nie buja się na boki, jak inne wersje tego modelu, szczególnie na szybkich zakrętach. Dodatkowo układ kierowniczy ma krótsze przełożenie.

Dzięki mniejszemu, ale stuningowanemu silnikowi, auto jest lżejsze od Speeda o 35 kg. A lżejszy znaczy lepszy. Mniej kilogramów na przedniej osi to dla auta błogosławieństwo.

Dzięki, panowie z Bentleya! Jeżdżenie continentalem wreszcie stało się przyjemne. Szczególnie przy dynamicznej jeździe. Nie musiałem walczyć z masą i trzymać auta w ryzach na każdym metrze. Nie czułem się jak w czołgu na kołach. W pełni mogłem wykorzystać moc, co przy napędzie na wszystkie koła, z lekką dominacją tyłu (40:60), daje niesamowita frajdę. Chętnie poślizgam się tym bentleyem na zamarzniętym jeziorze. Jezioro znajdę, czekam na continentala.

Ale na razie lato, więc bujam się "eską" w wersji kabrio. I tu znowu słowo o masie. Samochód ze składanym elektrycznie dachem (bagatela, 175 kg!) waży 2,5 tony, a ze mną za kierownicą nawet nieco więcej. I co? I nic, bo continental, choć mocarny, nie kusi do szybkiej jazdy. Nie zachęca do ostrego wciskania gazu. Bliżej mu do dostojeństwa i godności. Do dumy i szlachetności. Ot, typowy Brytyjczyk, który jak trzeba, potrafi z wydechu groźnie warknąć na niemiecką i włoską konkurencję, ale zbyt się szanuje, żeby ścigać się na ćwierć mili.

Nie wyobrażam sobie wizyty na torze wyścigowym zwykłym GT lub speedem. To auta idealne do wożenia się po mieście albo na wycieczki po prowincji. Ciężki silnik lubi wypychać przód, komfortowe zawieszenie bardziej sprawdza się w delikatnych łukach niż szybkich zakrętach. Prowadzenie tych aut, mimo wielkiej mocy pod maską, bardziej przypomina zabawę w manewry wojenne. Ale mój "średniak"? Zwarty, sztywny, a przy tym wystarczająco komfortowy. To idealny balans między osiągami, mocą i komfortem. I kto powiedział, że najmocniejszy znaczy najlepszy?

BENTLEY CONTINENTAL GT V8 S

Przyśpieszenie 0-100 km/h: 4,5 s

Prędkość maksymalna: 309 km/h

Moc: 528 KM

Maksymalny moment obrotowy: 680 Nm

Silnik: benzynowy V8 biturbo

Średnie spalanie: 10,6 l/100 km

Napęd: 4x4

Pojemność : 3993 cm3

Masa: 2295 kg

CENA: 231 210 euro (ok. 971 tys. zł)