W Nissanie to mają jaja - słychać było po pierwszych informacjach o debiucie Juke'a. Odwagi rzeczywiście Japończykom nie brakuje. W końcu to kraj kamikaze i seppuku. Nawet pierwsze jazdy zorganizowano w jaskini lwa, czyli w Niemczech. Na ich miejsce wybrano Frankfurt. W końcu Juke to miejskie zwierzę.

Siła spokoju

Kto oczekuje fajerwerków w środku, może być zawiedziony. Projektanci deski rozdzielczej nie byli już tak odważni jak twórcy nadwozia. Na szczęście i tutaj są smaczki rozweselające mroczne (za sprawą niskich szyb) wnętrze. Kształt lakierowanego tunelu środkowego przypomina bak motocykla. Wzrok przyciągają też zegary w tubach i naładowana gadżetami konsola środkowa. Poniżej ekranu nawigacji wylądowało sterowanie wentylacją oraz system zwany I-CON (Integrated Control). Przyciski z lewej strony służą do wyboru jednego z trzech trybów jazdy (Econ, Normal i Sport), od którego zależy reakcja na gaz, zestrojenie układu kierowniczego oraz prędkość pracy bezstopniowej skrzyni CVT. Na wyświetlaczu pojawiają się funkcje pokładowego komputera, a także wykres przeciążenia, momentu obrotowego oraz ciśnienia doładowania.

Nissan Juke 1.6 DIG-TNissan Juke 1.6 DIG-T 

Ucieczka z miasta

Wyrywamy się z Frankfurtu. Nissan goni konkurencję: 1,6-litrowy silnik ma bezpośredni wtrysk i turbosprężarkę. Efekt to 190 koni i 240 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Ten ostatni ma równomierny rozkład, ale do około 2200 obr./min doskwiera odczuwalna turbodziura. I choć licznik wskazuje setkę po 8 sekundach, juke'owi brak jadowitości. Nie dla wszystkich liczą się sportowe osiągi, więc sprawdzam, co się dzieje po włączeniu trybu Econ. Efekt jest taki, jakby ktoś wykręcił spod maski turbosprężarkę. Znudzony autostradową monotonią, znajduję krętą dróżkę z dala od zabudowań. Sztywne zawieszenie chyba lubi wyzwania. Mimo wysoko położonego środka ciężkości na szybko pokonywanych łukach nadwozie pochyla się nieznacznie i bez nerwowych odruchów podąża za poleceniami kierowcy. Układ kierowniczy nie dorównuje najlepszym wzorcom, ale i tak zapewnia wystarczający poziom komunikacji z przednimi kołami. Nieliczne defekty nadreńskich dróg nissan zostawiał w tyle bez niepokojących łupnięć. Napęd 4x4 Japończycy zarezerwowali dla najmocniejszej wersji, sprzężonej ze skrzynią CVT. Układ ALL-MODE 4x4-i znamy z modeli Qashqai i X-Trail. W Juke wzbogacono go o możliwość przerzucania momentu obrotowego nie tylko między osiami, ale również między poszczególnymi kołami (jak np. w Hondzie Legend). Wersja 4x4 ma też wielowahaczowe tylne zawieszenie zamiast belki skrętnej, montowanej w wersjach przednionapędowych. To dodaje pewności i dokładności prowadzenia. Wracam na autostradę i podsumowuję wrażenia. Po sukcesie z oryginalnym Qashqaiem Japończycy chyba uznali, że lepiej eksplorować nieznane, niż próbować wyróżnić się w tłumie małych aut czy kompaktów. Juke nie jest tak poprawny, prorodzinny czy atrakcyjny cenowo, jak Qashqai. Ale też nie chce być z nim porównany. Kontrowersyjny wygląd i spora frajda z jazdy z pewnością przysporzą mu zwolenników. W Nissanie po cichu liczą też, że Juke będzie konkurencją dla nowego MINI Countrymana, a może nawet alternatywą dla rozkwitającego segmentu małych samochodów klasy premium (MINI, Alfa Romeo MiTo, Audi A1). Cuda się zdarzają. W filmie "Auta Zygzak McQueen wygrywa wyścig życia i zdobywa serce (silnik?) Sally Porsche. Więc może i Juke też ma szanse?              

Tekst: Marcin Sobolewski, moto.pl

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

Zobacz też na Logo24 :