Dawno, dawno temu... A raczej w rzeczywistości równoległej, powstałej w nieustraszonej wyobraźni filmowców z wytwórni Dreamworks, powstała wizja prehistorycznego świata, w którym żyje rodzina jaskiniowców. Krudowie mieli kiedyś wielu sąsiadów, ale po kolei ginęli oni w niemiłych okolicznościach, związanych z dzikimi zwierzętami lub katarem. Dlatego ojciec rodu, potężny i silny Grag postanowił zadbać o rodzinę i przetrwać. Niestety znał na to tylko jeden sposób - zamknięcie się w jaskini.

I tak trwali Krudowie - z rzadka wychodząc, z rzadka jedząc, śpiąc wszyscy razem, ćwicząc polowanie i uciekanie oraz słuchając pouczających bajek o tym, jak każda zmiana i każda nowość może skończyć się śmiercią.

W końcu ich najstarsza córka, Ip, osiągnęła wiek nastoletni. I, jak każda nastolatka, zbuntowała się przeciwko rodzicom i zasadom. Dzięki (choć Grag powiedziałby zapewne, że przez) Ip Krudowie poznali Gaja. Ten inteligentny młody człowiek różnił się od nich nie tylko sylwetką i rozmiarem czoła, ale też podejściem do życia.

Dla Krudów wszystko, co nowe, było straszne. Dla Gaja - ciekawe, inspirujące, poruszające. Gaj był po prostu prehistorycznym wynalazcą. Wraz z nim i jego leniwcem Paskiem, sympatycznym zwierzakiem obdarzonym talentem aktorskim, a przy okazji sprawnie podtrzymującym spodnie, Krudowie wyruszyli w podróż, która zmieniła ich życie.

Uparty Grag, jego wyrozumiała żona Ugga, odważna i zadziorna Ip, strachliwy syn Tank, groźna dla otoczenia Dzidzia o wiecznie głodnej paszczy oraz Babcia posługująca się ironią równie sprawnie jak kijem, którym się podpiera, zapewnią widzom w każdym wieku sporo śmiechu i nieco refleksji. "Krudowie" to bowiem sympatyczna komedia obyczajowa rozgrywająca rozmaite stereotypy, nie tylko rodzinne. Jaskiniowe kobiety piszczą tu z zachwytu na widok pierwszych butów, największym komplementem dla nastolatki jest to, że jest ciężka, a zięć po cichu liczy na to, że teściowa w końcu zakończy żywot. Babcia jednak na tamten świat się nie wybiera.

Wszystko to podane jest w bajecznie kolorowych dekoracjach świata, który zaludniają przedziwne zwierzęta i w którym pustynię od dżungli dzieli tylko urwisko. Zaskoczeń będzie więcej, w końcu za filmem stoją ci sami specjaliści, którzy zafundowali nam wcześniej nowe podejście do bajek - w "Shreku", do filmów o sztukach walki w "Kung Fu Pandzie", wikingów w "Jak wytresować smoka?" - i odkryli prawdziwą naturę pingwinów w "Madagaskarze". Na koniec pozostaje refleksja, że z rodziną dobrze wychodzi się nie tylko na zdjęciach. Zwłaszcza że fotografia jest w "Krudach" na bardzo wczesnym i raczej bolesnym etapie.

I tylko paleontolodzy i paleoantropolodzy powinni trzymać się od "Krudów" z daleka. Naukowców specjalizujących się w prehistorii może ten film przyprawić o ból zębów.

Między nami jaskiniowcami

Nasi przodkowie, ich życie będące ciągłą walką z przyrodą i ich wynalazki fascynują kulturę popularną, ale też ją... nudzą. Dlatego kino podchodzi do jaskiniowców dość kreatywnie. Stanowczo nie należy czerpać z niego wiedzy o prehistorii

Najpopularniejszy portret jaskiniowców w kulturze masowej stworzył słynny amerykański serial animowany "Flinstonowie". Popularna kreskówka studia Hanna-Barbera z lat 60. i dwa aktorskie filmy fabularne z lat 90. to przykład użycia jaskiniowych dekoracji do serialu, który tak naprawdę rozgrywa się w latach 50. Zresztą ich bohaterowie wzorowani byli na bohaterach aktorskiego sitcomu "The Honeymooners" z lat 1955-56 (na którym z kolei wzorowane były popularne polskie "Miodowe lata").

Fred i Wilma Flinstonowie oraz Barney i Betty Rubble'owie to dwa przykładne małżeństwa z przedmieścia, w których oni zapewniają rodzinom byt, a one zajmują się domem i wydają ich ciężko zarobione pieniądze. Okrzyk "Wilma, I'm home", obwieszczający powrót Freda z pracy, jest równie znaczący dla serialu jak jego słynne "yabadabadoo!". Podział był jasny - panowie pracują - Fred w kamieniołomach jako operator dinodźwigu, zaś Barney też na pewno gdzieś, ale ponieważ sąsiad był bohaterem drugoplanowym, nie było w serialu wyjaśnione, gdzie. Wilma i Betty zaś sprzątają, piorą, gotują, jeżdżą na zakupy, wydając sumy przyprawiające mężów o ból głowy, plotkują przez telefon i udzielają się w rozmaitych organizacjach społecznych i charytatywnych. A kiedy pojawiają się dzieci - oczywiście skupiają się na opiece nad nimi. Dopiero gdy te dorastają, Wilma i Betty idą do pracy, a w końcu zakładają wspólnie firmę cateringową.

Flinstonowie oprócz wynalazków takich jak domy jednorodzinne, telefony, samochody, restauracje, pralki czy odkurzacze (te dwie ostatnie w wersjach zwierzęcych) mieli też dinozaura jako zwierzątko domowe. Dziś można się zastanawiać, czy ten dinozaur, czy też styl życia bohaterów rodem z "Żon ze Stepford" Iry Levina (autora także "Dziecka Rosemary") są większym złem dla młodego, niewinnego widza.