W Polsce na szeroko pojętą depresję choruje od 1,5 miliona do 3 milionów Polaków - szacują psychiatrzy z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Trudno określić, ile dokładnie. Faktem jest, że milion Polaków sięga po leki antydepresyjne. Ile osób nie leczy się, bo nie chce, wstydzi się, albo nie ma dostępu do pomocy psychiatry, tego jeszcze nie zbadano.

Badania pokazały jednak, że kondycja psychiczna Polaków zależy od tego, w jakiej części kraju mieszkają. Według badania EZOP* najwięcej problemów ze zdrowiem psychicznym mają mieszkańcy woj. łódzkiego, świętokrzyskiego i lubuskiego - niemal co trzecia osoba. Najlepiej radzą sobie mieszkańcy Podkarpacia i zachodniego Pomorza - zaburzenia psychiczne ma tam "tylko" ok. 18 proc. mieszkańców.

Pod wspólnym pojęciem zaburzenia psychiczne badacze umieścili nerwice, depresje, uzależnienia od substancji psychoaktywnych i alkoholu i zachowania autodestrukcyjne.

Co trzeci z depresją

Mapa polskiej depresji w dużej mierze pokrywa się z innymi badaniami samopoczucia mieszkańców poszczególnych miast Polski. W zeszłym roku ankieterzy z firmy MillwardBrown zapytali mieszkańców największych metropolii o ocenę jakości życia w ich miastach. Najgorzej jakość życia w swoich miastach ocenili mieszkańcy Łodzi. - Jest miastem ze sporymi obszarami biedy, dużą polaryzacją społeczną, zdegradowaną architekturą. Ciemne, odrapane ulice i niepewność ekonomiczna musiały się przełożyć na oceny mieszkańców - tłumaczyła w "Gazecie Wyborczej" aktywistka społeczna Hanna Gill-Piątek.

Autorzy badania EZOP potwierdzają, że na kondycję psychiczną kluczowy wpływ mają kwestie podstawowe: to, czy mamy pracę, rodzinę i wsparcie bliskich. - A wśród mieszkańców Łodzi tym czynnikiem, który zaburza zdrowie psychiczne mieszkańców, jest głównie duże bezrobocie i brak poczucia bezpieczeństwa - mówi dr Grażyna Świątkiewicz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, współautorka raportu.

Mimo że w ostatnich latach miasto modernizuje się (koleje, rewitalizacja), łodzianie są niezadowoleni z większości aspektów życia. Mają mniejsze niż w innych dużych miastach poczucie bezpieczeństwa, nie podoba im się miasto (stan ulic, estetyka), narzekają, że w żłobkach i przedszkolach brakuje miejsc dla ich dzieci. Bezrobocie w Łodzi przekracza 12 proc., a w całym województwie 14 proc. Tysiące łodzian co rano wsiada w pociąg i dojeżdża do pracy w Warszawie. Dom jest dla nich jedynie sypialnią.

W poradniach zdrowia psychicznego rocznie w Łódzkiem leczy się ok. 130 tys. osób. Problemy dorosłych przenoszą się na dzieci - co dwudziesty pacjent poradni zdrowia psychicznego to dziecko. Sytuacja pogarsza się, mimo że miasto od kilku lat inwestuje w programy profilaktyczne przeciwdziałania depresji i uzależnieniom.

Zadowoleni nawet ze żłobków

W regionie z drugiego końca rankingu, czyli Podkarpacia, mieszkańcy są szczęśliwsi głównie dzięki wsparciu, jakie dostają od bliskich. - To tereny, których mieszkańcy są przywiązani do tradycyjnych wartości. Liczą się dla nich rodzina, więzi sąsiedzkie. Dbają o te relacje i to daje im siłę - tłumaczy dr Świątkiewicz. Ale na dobre samopoczucie wpływa też to, że region się rozwija, co jest odczuwalne dla mieszkańców Podkarpacia.

Według wspomnianego badania o jakości życia w dużych miastach w Polsce, mieszkańcy Rzeszowa (stolica Podkarpacia) cieszą się tym, że miasto pięknieje, stwarza możliwości do spędzania wolnego czasu, jest bezpieczne. Poza tym mają pracę: bezrobocie w mieście to ok. 7,5 proc. (dwa razy mniejsze niż w województwie). Na tle Polski rzeszowianie są fenomenem także pod względem zadowolenia z dostępności do publicznych żłobków i przedszkoli, bo w większości miast młodzi rodzice są sfrustrowani brakiem miejsc i wysokimi opłatami za prywatną opiekę.

Z depresją, ale szczęśliwi

Wyniki z Podkarpacia potwierdzają to, co socjologowie mówili w "Metrze" kilka dni temu, gdy opisaliśmy najnowszy sondaż TNS Polska, z którego wynika, że 91 proc. Polaków uważa się za szczęśliwych. Pytaliśmy ich, jak to możliwe, skoro mamy wysokie bezrobocie, umowy śmieciowe, słaby dostęp do służby zdrowia i rosnącą liczbę chorych na depresję. Autorzy badania odpowiedzieli, że to dlatego, że Polak szuka oparcia właśnie w sferze osobistej. - Stworzenie związku, posiadanie przyjaciół, narodziny dziecka - stąd coraz częściej czerpiemy życiową satysfakcję - tłumaczył Mateusz Zubkowicz z TNS Polska.

* Badanie: Epidemiologia Zaburzeń Psychiatrycznych i Dostępność Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej - największe do tej pory ogólnopolskie badanie stanu zdrowia psychicznego Polaków opublikowane w 2012 r. Wzięło w nim udział 10 tys. losowo wybranych Polaków