Zamknięcie tego jednego z największych europejskich - a tym samym światowych - festiwali w jednym wątku, muzycznym, jest bezcelowe. Wyspa Óbudai (sziget to po węgiersku właśnie wyspa) na Dunaju to muzyka, taniec, imprezy, przyjaźnie i drinki na bazie Bacardi, najbardziej znanego rumu na świecie, czyli po prostu szalona wspólna zabawa i oderwanie się od codzienności dziesiątek tysięcy młodych ludzi.

Z jednej strony na kilku scenach występowały gwiazdy, o jakich festiwalowicze będą rozmawiali przez całą długą jesień i zimę (do następnej edycji). Porwali ich Florence and the Machine, Dropkick Murphys, Foals i Major Lazer. Rockowo ogłuszyli Kasabian, Kings of Leon, Interpol i Limp Bizkit. Wzruszyli i roztańczyli Avicii, Rudimental i Martin Garrix. Wreszcie oszołomił Robbie Williams z fenomenalnym show na początku 7-dniowego maratonu.

Ale z drugiej: Sziget to polegiwanie w strefach kulinarnych, tańce, luźne rozmowy albo dyskusje do rana. Zmęczenie i odpoczynek, niekoniecznie związane tylko z muzyką. Sziget istnieje od 23 lat. Péter Müller i promotor Károly Gerendai mieli w 1993 r. do wyboru: albo zainwestować pieniądze w budowę rodzinnych domów, albo porwać się z motyką na słońce, czyli zorganizować coś będącego spełnieniem ich marzeń. No i wygrali! W tym roku przez Sziget przewinęło się 441 tysięcy ludzi z 90 krajów świata. To kolejny rok, w którym na wyspie było więcej osób niż rok wcześniej.

To magia miejsca i wielkich liczb, ale na Sziget uczestnicy festiwalu lubią sobie tworzyć także małe enklawy. Dla jednych są to enklawy taneczne, dla innych - kulinarne, dla jeszcze innych - towarzyskie. W tym roku przyglądaliśmy się "pracy" jednego z najsłynniejszych polskich DJ'ów, czyli DJ'Adamusa. W strefie Bacardi naprzeciwko głównej sceny wciągał do tańca nawet tych najbardziej zmęczonych. Szaleństwo, energia i rozgrzany do czerwoności parkiet: kto widział, ten zapamięta występ, w którym DJ Adamusa wspierał MC CNE (czyli Człowiek Nowej Ery), do końca życia. Wśród tych osób są na pewno laureaci konkursu Bacardi i Radia ESKA, którzy na cały festiwal pojechali wraz z osobami towarzyszącymi i przy pięknej pogodzie bawili się do białego rana.

Wyspy wolności - jak mówią o niej bywalcy festiwalu - nie da się ogarnąć w całości. Z tych setek tysięcy młodych ludzi każdy wybiera swoją własną po niej ścieżkę. Przez siedem dni na festiwalu odbywa się 200 koncertów dziennie! Do tego programy kulturalne, teatralne, kulinarne... Jak każdy większy festiwal europejski Sziget nie pozwala się nudzić ani na minutę. Ale to on jest wśród tych, które stworzyły wzorzec organizacji tego typu imprez.

Zmęczeni i rozentuzjazmowani skandowaniem refrenów przebojów Kings of Leon, Robbiego Williamsa, Kasabian i Florence Welch, udawaliśmy się swoimi ścieżkami na dobrego drinka. Z Bacardi Cuba Libre i Bacardi Mojito w ręku odpoczywaliśmy, podglądaliśmy, gadaliśmy i zbieraliśmy siły, by wrócić do zabawy. I poznawaliśmy ludzi, których, mamy nadzieję, zobaczymy znowu na Sziget: za rok, a może dopiero za wiele lat.

Sziget - Island of Freedom

Następna edycja: 10-17 sierpnia 2016 Jak dotrzeć: z Warszawy najszybciej Wizz Airem. Bilet w obie strony możesz upolować już za 240 zł. Samochodem: np. z Gdańska jest ok. 1100 km, a z Poznania - 900. Pamiętaj, że taniej (i przyjemniej, bo w towarzystwie) będzie np. BlaBlaCarem. Pociągiem: w promocji bilet PKP kosztuje nawet 29 euro (pociągi jeżdżą z Warszawy, Krakowa i Katowic). Jeśli pokombinujesz z przesiadkami, może być taniej (ale i zapewne dłużej).

Bacardi Cuba Libre

Wysokooktanowe paliwo na całonocne szaleństwo

Składniki 40 ml rumu Bacardi Carta Oro 100 ml coca-coli 2 ćwiartki limonki kostki lodu

Przygotowanie Wysoką szklankę typu highball napełnij kostkami lodu. Wyciśnij na nie sok z dwóch ćwiartek limonki, a potem wrzuć je do środka. Wlej rum Bacardi i dopełnij schłodzoną colą. Najlepiej podawaj delikatnie zmieszane.