Można nie znać żadnej piosenki Ałły Pugaczowej czy nie pamiętać najbardziej znanej solówki gitarowej Jimiego Hendrixa, a jednak ich nazwiska bezbłędnie są kojarzone w świecie popkultury. I tak samo jest z Menuhinem - wybitnym skrzypkiem, o którym wypada wiedzieć, na jakim grał instrumencie i że robił to lepiej niż wielu przed nim i wielu po nim. Amerykanin o żydowskich i ukraińskich korzeniach opanowywał grę smyczkiem już od 4. roku życia, a w wieku 7 lat dał pierwszy publiczny koncert. Niebawem otworzyły się przed nim podwoje największych filharmonii, czy to w San Francisco, czy też w Berlinie, a opinia publiczna na całym świecie była zgodna, że oto narodził się geniusz. To dla niego pisali muzykę wybitni XX-wieczni kompozytorzy, tacy jak słynny Bela Bartok. To właśnie Menuhinowi wielką pasję do skrzypiec zawdzięcza muzyk rewolucjonista Nigel Kennedy.

Amerykański skrzypek najcieplej wspominał występy z polską orkiestrą Sinfonia Varsovia, która w niedzielę zagra koncert poświęcony jego pamięci, z okazji setnych urodzin zmarłego prawie 20 lat temu muzyka. Istnienie orkiestry datuje się od 1984 roku, którą - wespół z Franciszkiem Wybrańczykiem - powołał do życia właśnie Menuhin; był jej pierwszym dyrygentem, a także solistą. Pod batutą mistrza OSV najczęściej prezentowała uwerturę do opery "Włoszka w Algierze" Gioacchina Rossiniego, więc będzie ona gwoździem programu tego wyjątkowego koncertu. Muzycy zagrają także m.in. "Koncert na dwoje skrzypiec d-moll BMV 1043" Jana Sebastiana Bacha - jedną z partii solowych na skrzypcach wykonywał tu wspomniany jubilat.

Menuhin zmarł na zawał serca w czasie europejskiej trasy koncertowej z OSV. W niedzielę muzycy stołecznej orkiestry oddadzą mu hołd. Koncert rozpocznie się o godz. 18 w Sali Moniuszki Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. Są jeszcze dostępne miejsca w amfiteatrze i na balkonach - cena pojedynczego biletu normalnego waha się w granicach 30-50 zł.