Joga z piwem?

Główną ideą jogi w miejscu, gdzie warzone jest piwo, jest odwrócenie uwagi od typowej dla tego typu ćwiczeń indywidualności i skupienie się na nawiązywaniu więzi z innymi uczestnikami. Wszystko zaczyna się od 45 minut tradycyjnych ćwiczeń, później jest czas na wycieczkę po browarze, napicie się dobrego piwa oraz poznanie współuczestników zajęć.

Według uczestników to idealne połączenie, ponieważ obie części gwarantują relaks. Na macie wyciszamy się i znajdujemy własne centrum, a po treningu mamy szansę nawiązać kontakt z innymi miłośnikami jogi i lokalnie warzonych piw.

Jedna z prowadzących piwo-jogi – Beth Cosi – założycielka oddziału w Karolinie Południowej i Memphis – powiedziała, że jej treningi przyciągają wielu laików, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z jogą. Joginka dodała również, że na piwo-jogę pojawia się wielu mężczyzn. Większość z nich przyciąga perspektywa pobytu w browarze, inni przychodzą za namową swoich żon, dziewczyn czy sióstr.

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Z tygodnia na tydzień w kolejnych amerykańskich miastach powstają się nowe punkty piwo-jogi.

Czy piwo może być zdrowe?

Od wielu lat wszyscy próbujący się odchudzić oraz ci, którzy bardzo intensywnie trenowali, musieli zrezygnować z piwa. To już jednak przeszłość dzięki nowemu piwu proteinowemu.

Brytyjska firma zajmująca się internetową sprzedażą zdrowych produktów – Muscle Food – stworzyła markę piwa „Barbell Brew”.
W jednej butelce trunku (330 ml) znajduje się tylko 92 kcal oraz 5 g węglowodanów (85% mniej niż w normalnym piwie). Co więcej, piwo jest bezglutenowe oraz zawiera bardzo dużo białka – 21,8 g – potrzebnego podczas intensywnego treningu.