Podczas kręcenie jednej ze scen na planie filmu „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” Harrison Ford złamał nogę. W konsekwencji wypadku instytucja Health and Safety Executive pozwała firmę producencką za naruszenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa i ochrony zdrowia.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Już od początku wspólne sceny Ray i Finn'a szły fatalnie. Nie było między nimi chemii, a cały wątek miłosny wydawał się bardzo niewiarygodny. I właśnie wtedy aktor Ford złamał nogę.

- To był przerażający dzień. Przerwaliśmy prace na kilka tygodni - mówi reżyser. - Przypadło to akurat na moment, w którym musiałem przejrzeć to, co udało nam się zrobić i przyjrzeć się relacjom między bohaterami. Kiedy wróciliśmy do kręcenia powtórzyliśmy wspomniane sceny. To była niezwykle pomocna rzecz! Udało się doprowadzić te dwie postaci do właściwego punktu – dodaje.

 

Skoro Harrison Ford uratował reżysera, dlaczego reżyser nie uratował Han’a Solo?
- Han Solo miał jeszcze tyle przed sobą, tyle życia, energii, przygód, że był to odpowiedni czas. Gdybyśmy czuli, że postać jest już u końca swych dni, nie miałoby to tyle mocy. Harrison zawsze twierdził, że Han Solo powinien się poświęcić. Przekonywał już dawno temu George’a Lucasa (poprzedniego reżysera), by ten uśmiercił jego postać, ale George nie chciał tego zrobić – tłumaczy swoją decyzję J.J. Abrams.