Jeśli do ostatniej chwili wahacie się, czy warto odwiedzić Gdynię, odpowiadamy: tak, warto! Autor niniejszego tekstu jest tego najlepszym przykładem - w momencie, gdy artykuł zostanie opublikowany, będę pewnie gnał w pociągu z resztą open'erowej gromadki. Jeśli któryś z momentów tegorocznej edycji będzie choć w połowie tak magiczny, jak te poniżej - będzie dobrze!

1. JARVIS COCKER GIBAJĄCY SIĘ W SMUGACH DESZCZU

Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Podczas mojego pierwszego Open'era było mnóstwo koncertów, na które czekałem bardziej niż na Pulp. Ale to królowie britpopu pozostawili mnie bodaj z najlepszymi wspomnieniami. Ulewa, utrzymująca się niemal przez cały występ Anglików, doszczętnie zniszczyła moje buty i ubrania. Ale było warto.

2. PRINCE... PO PROSTU

 

Doskonale pamiętam moment, kiedy Mikołaj Ziółkowski ogłosił na antenie radiowej Trójki, że headlinerem jego festiwalu będzie Prince. Odkąd w eterze rozbrzmiały pierwsze takty hitu "My Name is Prince", wiedziałem, że będzie to niezapomniane wydarzenie. Rozentuzjazmowana publiczność powyżej, chyba zdaje się to potwierdzać.

3. JACK WHITE JEST BOGIEM, UŚWIADOM TO SOBIE SOBIE

04.07.2014 Gdynia. Wystep Jack White podczas Open'er Festival04.07.2014 Gdynia. Wystep Jack White podczas Open'er Festival Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Odkąd pamiętam, jestem wielkim fanem Jacka White'a, którego uważam za jednego z najzdolniejszych współczesnych gitarzystów. Ale wszystkie płyty, wszystkie studyjne nagrania, nijak mają się do pewności siebie, jaką artysta epatuje ze sceny. Po jego solowym koncercie w 2014 roku, wydusiłem z siebie jedynie parafrazę polskiego przeboju hip-hop. Jack White jest bogiem, uświadom to sobie sobie...

4. BRYGADA KRYZYS!

Brygada Kryzys na festiwalu Open'erBrygada Kryzys na festiwalu Open'er fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Choć wiek pewnie na to nie wskazuje, ale skromnie uważam, że wszystko, co najlepsze w polskiej muzyce, wydarzyło się dawno temu. Jednym z takich momentów było powstanie Brygady Kryzys - obok Republiki, Maanamu i Lady Pank, najważniejszego - w moim odczuciu - rodzimego zespołu. Lipiński, Brylewski i spółka zagrali w Kossakowie kultową "Czarną Brygadę" - debiutancki album, który obrósł już w niezliczoną liczbę anegdot. Było wspaniale, choć ubrania po kąpieli błotnej nadawały się co najwyżej do kosza.

5. "INTO MY ARMS" O DRUGIEJ W NOCY

Nick Cave koncertuje na Heineken Open'er FestivalNick Cave koncertuje na Heineken Open'er Festival Nick Cave koncertuje na Heineken Open'er Festival/Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Godzina podana szacunkowo. Kiedy jednak człowiek był już zmęczony całodziennymi harcami, wypitym piwem i dyskusjami na temat wysłuchanych koncertów, lekka ballada w wykonaniu Nicka Cave'a siadła jak przysłowiowe złoto. To nic, że było zimno i człowiek jedynie chciał już wylądować w namiocie. Od tego momentu "Into my Arms" zawsze mam na swoim iPodzie.

6. DEADMAU5!!!

 

Żaden filmik nie odda klimatu i siły, jaką miał w sobie koncert zamykający Open'era w 2011 roku. Deadmau5 to DJ pełną gębą, a jego "I Remember" jest jednym z najpiękniejszych utworów wszech czasów (dobra dobra, wspomnienia trochę wypaczają nasze opinie). Jak kończyć festiwal to tylko w wielkim stylu.

7. MGŁA NA KRZYSZTOFIE PENDERECKIM

Czwartek 5 lipca, koncert Krzysztofa Pendereckiego na festiwalu Open'er 2012 Czwartek 5 lipca, koncert Krzysztofa Pendereckiego na festiwalu Open'er 2012  Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Mgła to niby nic wielkiego. Niby każdy już ją widział. Ale w czasie TAKIEGO koncertu robiła TAKIE wrażenie.