Próba pobicia rekordu rozpoczęła się w sobotę 11 stycznia o 10 rano w centrum handlowym The Block Northway w Pittsburghu. Raper Harvey Daniels, lepiej znany (choć chyba nie w Polsce) jako Frzy, rapował przez ponad dobę – a dokładnie przez 31 godzin. Nie robił tego jednak bez przerwy – co godzinę robił sobie 5-minutową przerwę na uzupełnienie płynów oraz konsultację z lekarzami, którzy przez cały czas bicia rekordu czuwali nad jego stanem zdrowia. Aby trafić do Księgi Rekordów Guinnessa, Frzy musiał przekroczyć granicę 25 godzin, 56 minut i 4 sekund – tyle wynosił rekord ustanowiony w 2017 roku przez niejakiego Pablo Alvareza z Los Angeles. Centrum handlowe przez ten czas funkcjonowało normalnie i każdy mógł na własne oczy zobaczyć fragment rekordowej próby, która zakończyła się w niedzielę 12 stycznia.

 

Frzy twierdzi, że zdecydował się na taki krok nie tylko dla sławy (choć ta oczywiście jest tutaj dodatkową korzyścią), ale w celu wypromowania rodzinnego Pittsburgha i wspomożenia organizacji MusicCares, która dba o potrzebujących artystów. Zapis całego osiągnięcia musi teraz zostać zweryfikowany przez ludzi z organizacji odpowiadającej za Księgę Rekordów Guinnessa. Jeśli pod względem formalnym wszystko będzie się zgadzać, Frzy zostanie oficjalnie uznany najdłużej nawijającym raperem na świecie.

A jak to wygląda w naszym kraju? Okazuje się, że rekordzistą Polski w najdłuższym rapowaniu jest niejaki Rademenez, który pod koniec września 2019 roku rapował przez 12 godzin bez przerwy.