Nie wszystkie randki układają się tak, jak powinny - i nie chodzi tylko o to, że efekt końcowy jest inny od wymarzonego. Umawiając się z osobą poznaną w internecie ponosimy ryzyko – i pół biedy, jeśli druga osoba będzie wyglądała nieco inaczej, niż na zdjęciach w aplikacji. Gorzej, gdy zacznie się zachowywać w sposób, który wpłynie na nasze poczucie bezpieczeństwa.

Przycisk paniki w Tinderze - jak działa?

Twórcy Tindera zdają sobie sprawę z tego typu zagrożeń i wprowadzają do swojej aplikacji narzędzia, które mają pomóc w przypadku niebezpiecznej (lub na taką się zapowiadającej) sytuacji. Korzystający z Tindera na terenie Stanów Zjednoczonych od 28 stycznia mogą korzystać z nowej sekcji w aplikacji o nazwie Safety Center. Znajduje się w niej między innymi „przycisk paniki”. Działa w prosty sposób – jeśli uczestnik randki poczuje się zagrożony, może nacisnąć ów przycisk. Połączy się w ten sposób z dyspozytorem, który w pierwszej kolejności spróbuje porozumieć się tekstowo. Jeśli nie uzyska odpowiedzi, zadzwoni. Gdy połączenie nie zostanie odebrane, powiadomi odpowiednie służby o sytuacji, przekazując przy tym lokalizację wzywającego pomoc użytkownika. Za funkcjonowanie Safety Center odpowiada wtyczka do o nazwie Noonlight, która jakiś czas temu została wykupiona przez Match Group, czyli właścicieli Tindera (firma posiada także kilka innych serwisów randkowych, w tym między innymi PlentyOfFish oraz OkCupid).

Walentynki 2019: kolekcja Stradivarius i TinderWalentynki 2019: kolekcja Stradivarius i Tinder mat. prasowe

Co to jest catfishing i jak Tinder z nim walczy?

Wprowadzenie przycisku paniki to nie jedyna zmiana, która zostanie wprowadzona do Tindera. Twórcy aplikacji testują też nowe narzędzie do weryfikacji zdjęć – chcą mieć pewność, że wstawiane przez użytkowników rzeczywiście przedstawiają ich samych. Ma to zapobiec zjawisku catfishingu – polega ono na tym, że ktoś używa zdjęć kogoś innego (najczęściej zdecydowanie atrakcyjniejszego od siebie), aby w ten sposób zwiększyć swoje szanse na umówienie się z drugą osobą. Po nowych zmianach proces będzie wyglądał następująco – aplikacja poprosi użytkownika o zrobienie zdjęcia w konkretnej pozie, a następnie sztuczna inteligencja porówna to zdjęcie z zamieszczonymi wcześniej. Jeśli nie będą się zgadzać, trzeba liczyć się z banem.