Przeprowadzone w ostatnich dniach sondaże postrzegania marki Corona powinny zmartwić (i pewnie to zrobiły) koncern AB InBev, do którego należy ulubiony browar Dominica Toretto (postać zagrana przez Vina Diesla w "Szybkich i wściekłych"). Choć to jedno z trzech najczęściej kupowanych przez Amerykanów piw, teraz go nie chcą, bo za bardzo kojarzy im się z koronawirusem. Oni tak poważnie? Chińczycy Corony nie piją w ogóle, bo kultura wyjść na piwo upadła w Państwie Środka - mieszkańcy po prostu nie mogą tego robić lub ograniczają takie aktywności do minimum.

Temu piwu już podziękujemy

38 proc. Amerykanów pijących piwo oznajmiło w badaniu przeprowadzonym przez 5W Public Relations, że w żadnym wypadku nie napije się już piwa Corona. Źle? Jest jeszcze gorzej, bo kolejne 14 proc. zadeklarowało, że nie kupi go w miejscu publicznym. Całkowicie błędne powiązanie złotego trunku z rozprzestrzeniającą się na świecie epidemią koronawirusa znajduje też odzwierciedlenie w sondażu przeprowadzonym przez firmę YouGov. Wykazał on, że zainteresowanie piwem Corona jest najniższe od dwóch lat, a w Stanach liczba osób pozytywnie oceniających produkt zmalała z 75 do 51 proc.

Kadr z filmu 'Szybcy i wściekli', a w nim Toretto ze swoim ulubionym napojemKadr z filmu 'Szybcy i wściekli', a w nim Toretto ze swoim ulubionym napojem fot. materiały prasowe

Constellation Brands, producent piwa Corona zapewnia jednak, że jego sprzedaż jest wciąż bardzo dobra - do 16 lutego zwiększyła się o 5,5 proc. w stosunku do analogicznego okresu w zeszłym roku, gdy wzrost był o połowę mniejszy. Doszło do tego, że firma musiała wydać oświadczenie, iż jej produkt nie ma nic wspólnego z niebezpiecznym koronawirusem.
- Sprzedaż piwa Corona pozostaje bardzo silna, doceniamy to, że jego fani nadal tak je wspierają - skomentowała sytuację dla CNN Stephanie McGuane, rzeczniczka prasowa Constellation Brands. - Nasza komunikacja reklamowa jest konsekwentna od 30 lat i oparta na silnym sentymencie konsumentów - wyjaśniła.

Przez koronawirus traci cała branża

Piwowarzy notują straty przede wszystkim dlatego jednak, że Chińczycy przestali wychodzić do pubów i restauracji. AB InBev to największy koncern piwny na świecie. Jego przychody w styczniu zmalały w Chinach o 170 mln dolarów. W lutym było jeszcze gorzej - straty sięgnęły 285 mln dolarów. Przez epidemię koronawirusa koncern musiał zamknąć 33 browary i biura w Państwie Środka. Udało mu się otworzyć ponownie tylko połowę z nich.

Jeszcze dwa miesiące temu na hasło 'Niedługo na lądzie' nikt nie zwróciłby uwagi. Producent się z niego wycofał, bo dziś brzmi dość niefortunnie.Jeszcze dwa miesiące temu na hasło 'Niedługo na lądzie' nikt nie zwróciłby uwagi. Producent się z niego wycofał, bo dziś brzmi dość niefortunnie. fot. materiały prasowe

O ile spadki sprzedaży piwa w Chinach są dla nas zrozumiałe, o tyle niechęć wobec marki Corona nie przestanie nas zadziwiać. Jedyne, co rzeczywiście było niefortunne, to kampania reklamowa nowej odmiany piwa - Hard Seltzer - dla której wymyślono slogan: "Niedługo na lądzie". Osadzenie hasła w kontekście epidemii nasuwało się samo. Firma szybko wycofała się z reklamy w tej formie, ale po usunięciu kontrowersyjnego hasła emisja spotów została wznowiona.