O tym, że kolekcjonowanie wciąż jest w modzie, można się przekonać, wchodząc na stronę Kolekcjonerstwo.pl . Zbieracze kolekcjonują m.in. bilety, karty telefoniczne, przedwojenne butelki, zużyte firmowe długopisy, stare żelazka, nalepki z bananów czy widokówki. - Posiadam zbiór żab z całego świata. Ilość jest bliżej nieokreślona, może to być około 3 tysięcy eksponatów. Moje mieszkanie to żaby, łącznie z wieszakami i moim ubraniem, ponieważ ubieram się na zielono - dzieli się swoją pasją Elżbieta Bujak, kolekcjonerka. Ale wśród zbieraczy jest coraz mniej hobbystów. Rośnie liczba kolekcjonerów inwestorów, którzy wiedzą, jak zarobić na zbieraniu monet, medali, znaczków, książek mebli, obrazów czy wszystkich innych przedmiotów, które mogą znaleźć nabywcę.

Zbierać, odkładać, zarabiać

Najlepiej zarabiają kolekcjonerzy monet. - Ich ceny rosną szybciej niż jakichkolwiek innych inwestycji. Przykładem może być wyemitowana w 1996 roku kolekcjonerska dziesięciozłotowa "Król Zygmunt II August - półpostać" sprzedawana wówczas w cenie 38 zł - dzisiaj, po 11 latach od chwili emisji, osiągnęła wartość rynkową przekraczająca 4 tys. zł - mówi Adam Zieliński, dyrektor generalny Skarbnicy Narodowej, jednej z największych na polskim rynku firm oferujących monety i medale numizmatyczne. Mechanizm zarabiania przy większości przedmiotów jest podobny. Trzeba go zdobyć, przechować jakiś czas - aby nabrał wartości - i znaleźć kupca.

Co warto kupić teraz, aby zarobić za kilka lat? - Hity roku 2008 to przede wszystkim kolekcje związane z najważniejszymi wydarzeniami sportowymi tego roku - monety olimpijskie Pekin 2008 oraz monety Euro Cup Austria-Szwajcaria 2008. Wśród bestsellerów znajdziemy także tradycyjnie Amerykańskie Złote Orły. Należą do monet służących przede wszystkim celom inwestycyjnym ze względu na bardzo wysoką próbę i zawartość złota - mówi Adam Zieliński. Co ciekawe, wbrew potocznej opinii kolekcjonerstwo to nie jest zajęcie wyłącznie dla mężczyzn. Z wyliczeń Skarbnicy Narodowej wynika, że para się nim 33 proc. pań.

Co ważne, nie zawsze działa metoda kolekcjonerska, że im coś starsze, tym lepsze. Nowoczesne pokolenie zbieraczy z żyłką do zarabiania gromadzi się na internetowych aukcjach, czyli Allegro lub eBayu. Jak zarabiają? Na początek ruszają na łowy: po ciuchy za grosze - do second-handu, po oryginalne meble - na targi staroci, po tanią a szalenie modną biżuterię - do Indii, a po płyty winylowe, obcojęzyczne książki czy stare stemple - na bazary europejskie. Czasem to celowe wyprawy, innym razem kupują drobiazgi przy okazji wypadów wakacyjnych. Potem robią zdjęcia i wystawiają na internetowe aukcje. Zarabiają nawet kilka tysięcy miesięcznie. - Zbieram dosłownie wszystko, bo w internecie zawsze znajdzie się kupiec. Biorę od znajomych niepotrzebne ciuchy, stare meble, kupuję za bezcen książki i bibeloty na targach. Zbieram też znaczki, etykiety, podstawki i handluję z zapalonymi kolekcjonerami - mówi Anna, 25-letnia studentka na specjalizacji handel międzynarodowy. - Dwa tysiące wyciągam bez kłopotu.

Pasji nie można się oprzeć

Z badań przeprowadzonych w Europie przez Samlerhuset Group wynika, że zbieraczami zostajemy nie tylko dla pieniędzy, ale po to, by uchodzić za ludzi sukcesu. - Samemu zbieraniu towarzyszy układanie, przechowywanie, katalogowanie. To wszystko czynności, które z jednej strony pozwalają uczyć się nowych rzeczy, poznawać nieznaną dotąd historię, z drugiej obcować ze światem, który jest nam bliski - wyjaśnia socjolog Anita Wyszkowska. - Ludzie kolekcjonują np. monety okolicznościowe, ważne dla nich emocjonalnie - te, które kojarzą się z ważnymi dla nich wydarzeniami mającymi miejsce w historii, upamiętniającymi istotne daty w dziejach kraju, a nawet, mimo że brzmi to nieco patetycznie, świata - dodaje socjolog Anita Wyszkowska. A jeśli chęć zarobienia przeważy nad posiadaniem efektownej kolekcji, sprzedają. Inni tylko na to czekają.