Zielone światło dla inwestycji dał marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas. Zapewnił, że inwestycja będzie finansowana z unijnych funduszy, których rozdzielaniem zajmuje się podległy mu urząd.

- Były już rozmowy w tej sprawie, podczas których wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski obiecał pieniądze na studium wykonalności projektu, a marszałek województwa zapowiedział, że są możliwości zarezerwowania w funduszach unijnych 20 mln zł na budowę - zapewnia mazurski senator Marek Konopka z PO, który od lat angażuje się w budowę kanału. Odpowiedzialnym za inwestycję miałby być podległy resortowi środowiska Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Co to oznacza dla żeglarzy?

Teraz największe polskie jezioro - Śniardwy - oraz porty w okolicach Pisza i Rucianego-Nidy (czyli południe Krainy Wielkich Jezior Mazurskich) łączą się z Giżyckiem i Węgorzewem starymi kanałami wybudowanymi jeszcze przed wojną. Jest to jedyny szlak wodny prowadzący przez zatłoczone latem Mikołajki. Dlatego lokalni samorządowcy wpadli na pomysł przekopania nowego szlaku ze Śniardw do Giżycka, po wschodniej stronie Mazur. By to było możliwe, wystarczy wykopać 1,8 kilometra nowego kanału oraz poszerzyć istniejące już rzeczki. Dzięki temu żeglarze dostaną jednak ok. 20 kilometrów nowej trasy, która domknie tzw. pętlę mazurską oraz pozwoli na omijanie Mikołajek.

Inwestycja nie powinna wzbudzić wątpliwości wśród ekologów, bo nie jest na terenie ani Mazurskiego Parku Krajobrazowego, ani planowanego parku narodowego. W pobliżu znajduje się tylko jeden obszar Natura 2000. Politycy zapewniają, że chcą uniknąć sporów i kwestia ochrony środowiska będzie rozstrzygana na etapie sporządzania dokumentacji. Utworzenie nowego szlaku najbardziej popierają żeglarze, a pomysł zamierza promować niedawno powstała Fundacja "Pętla Mazurska". Od połowy marca będzie zbierać podpisy w internecie. - Chcemy, żeby szlak Krainy Wielkich Jezior Mazurskich był coraz dłuższy, by rozładować coraz większy tłok na jeziorach. Dzięki zmianom nie będzie też trzeba pływać wciąż tą samą trasą. - mówi Dorota Jaksa-Pliszka z fundacji. Uważa, że w tym celu niekoniecznie trzeba nawet budować kanał - wystarczy położyć tory, po których będzie się przewozić łódki, tak jak na Kanale Elbląskim. - To byłaby dodatkowa atrakcja dla turystów, a poza tym mniej by się ingerowało w środowisko, co powinno uspokoić ekologów - podkreśla Jaksa-Pliszka.

Kiedy kanał może zostać wybudowany? Na to pytanie nikt dzisiaj nie umie odpowiedzieć.