Główny bohater - Ali - pracuje nocą jako ochroniarz w magazynie, w smutnym, betonowym Teheranie. Ponieważ ma za sobą odsiadkę, nie dostanie roboty za dnia. Z żoną i córką mija się w domu. Frustracje odreagowuje ze strzelbą. Kiedy kobieta ginie w zamieszkach z broni policjanta, wdowiec skieruje lufę ku mundurowym. Losowo wybiera dwóch, trafia z celnością snajpera. Ucieka autem, rozbija się, kuśtyka do lasu. Złapany, będzie miał okazję poznać innych funkcjonariuszy - ludzi z krwi i kości.

W głównego bohatera wcielił się sam reżyser - przez przypadek, a raczej nieodpowiedzialność spóźnialskiego aktora. Tak jak stał, w dżinsach i kurtce. Fakt ten dobrze odzwierciedla klimat filmu. Nie wiemy, za co mężczyzna siedział, nie poznajemy jego rodziny, ciężko wywnioskować ze sceny, czy córka przeżyła. Świat jest bury, mężczyzna milczy, lepiej poznajemy mundurowych, których słowa i czyny mają zmusić widza do głębszych refleksji. Bez znajomości biografii twórcy oraz tła historycznego, z kilku monologów i pojawiającego się na chwilkę zdjęcia rewolucji z roku 1979, ciężko doszukać się - zapewne istotnej - nuty politycznej. To nie thriller, tylko minimalistyczna opowiastka dla kinowego globtrotera. Kolejny, po "Women Without Men" i "Co wiesz o Elly?", przebłysk Iranu na światowych festiwalach (Berlinale). Twórca określa go mianem neorealistycznego westernu. Wybór "Myśliwego" jako rozrywki na piątkowy wieczór jest aktem odwagi. Z drugiej jednak strony: przecież nie większym niż kupno biletu na "Step Up 3D".