Autor to jedna z najbardziej kontrowersyjnych i barwnych postaci amerykańskiej literatury. Sławę celebryty przyniosło mu opowiadanie "Śniadanie u Tiffany'ego", sfilmowane przez Blake'a Edwardsa, z niezapomnianą kreacją Audrey Hepburn.

Nieśmiertelność literacką natomiast zawdzięcza powieści "Z zimną krwią", opowiadającej autentyczną historię zabójstwa rodziny farmerów z Kansas. Zdobyła światowy rozgłos, wyznaczając nowy kierunek w literaturze - połączenie beletrystyki z dziennikarstwem. Ale przed oszałamiającym sukcesem, jakiego doświadczył już w młodym wieku, za którym przyszła sława celebryty, pieniądze i kłopoty z używkami, było samotne dzieciństwo spędzone na amerykańskim Południu, gdzie Capote dorastał.

Jego rozwiedzeni rodzice opuścili go, oddając na wychowanie dalszej rodzinie, głównie starym ciotkom. Ta samotność sprawiła, że zwrócił się w stronę literatury. "Zacząłem pisać na poważnie w wieku 11 lat. Mówię na poważnie w tym sensie, że kiedy inne dzieci ćwiczyły grę na skrzypcach albo na fortepianie, ja codziennie po szkole przez około trzy godziny pisałem. Miałem na tym punkcie obsesję". Wynikiem tej obsesji był debiut "Inne głosy, inne ściany", z kontrowersyjnym wątkiem homoseksualnym i taką też słynną fotografią autora na okładce.

Na okładce zbioru opowiadań, który od niedawna jest do nabycia w księgarniach, także widnieje zdjęcie. Jednak patrzy z niego na nas już ktoś inny, ktoś bardzo zmęczony życiem. "Te ściany są zimne " to 20 opowiadań, które Capote pisał na przez całe życie. Pierwsze powstało, kiedy miał 19 lat, w 1943 r., a ostatnie na dwa lata przed śmiercią, która przyszła w 1984 r. po długich zmaganiach z nałogiem alkoholowym i narkotykami.

Wszystkie są literackimi drobiazgami napisanymi z niezwykłym kunsztem. Widać w nich, z jak wielką sprawnością Capote panował nad językiem, jak precyzyjnie budował tok opowieści, z jaką psychologiczną wnikliwością portretował swoich bohaterów. A są wśród nich głównie nieudacznicy i odszczepieńcy, nie bardzo odnajdujący się w życiu. Prostytutki ("Dom kwiatów"), więźniowie ("Diamentowa gitara"), dzieci wychowywane przez stare ciotki ("Wspomnienie świąteczne"), prowincjonalna obyczajowość z jednej strony i tytułowe "zimne ściany" amerykańskiej wielkomiejskiej socjety. Nietrudno odczytać, jak wiele autobiografii jest w tych tekstach. Ale niezależnie od tego mają w sobie także niesamowitą, magiczną aurę, jak w opowiadaniu "Pan Niedola", w którym tytułowy bohater skupuje ludzkie sny, do końca nie wiadomo w jakim celu, choć być może dlatego, że nie może mieć własnych.

Większość z tych opowiadań wcześniej była już publikowana w Polsce, oprócz jednego - "Mojave" z 1975 r., które miało być częścią nigdy nie ukończonej powieści "Wysłuchane modlitwy". Tytuł zaczerpnął ze świętej Teresy z Avila, która miała powiedzieć: "Więcej łez wylano z powodu modlitw wysłuchanych niż tych, które przeszły bez echa". Capote chciał rozprawić się w niej z amerykańską elitą, wśród której się obracał. Po opublikowaniu fragmentów, które odsłaniały intymne detale z życia jego przyjaciół, wybuchł skandal. Wielu odwróciło się od niego, a on sam pod wpływem nieprzychylnej krytyki popadał coraz bardziej w nałogi. Powieści nigdy nie ukończył. Pozostały fragmenty, jak "Mojave", którego bohaterami są nieszczęśliwe małżeństwa zagubione na pustyni uczuć. Lektura obowiązkowa, jak pozostałe opowiadania.

Truman Capote, "Te ściany są zimne i inne opowiadania", Świat Książki