Sedes, który robi badania i przesyła je do centrum medycznego. Biznesmeni kupujący zużyte majtki gimnazjalistek w specjalnych automatach... Robot, który może zastąpić zmarłe dziecko. Powszechna wiara, że cyfra 4 przynosi pecha, ponieważ jej wymowa brzmi dokładnie tak jak słowo śmierć (shi). W Japonii wcale nie jest łatwo. Trzeba uważać, gdzie się wchodzi, bo może się okazać, że szyld oznacza nie restaurację, tylko"ekspresową wasektomię". No i lepiej się strzec ryby fugu. Japończycy płacą za nią setki dolarów, mimo że co roku kilku z nich umiera po jej zjedzeniu, i to w ciągu kilku sekund.

Rafał Tomański, z wykształcenia japonista i ekonomista, znany również z tego, że wygrał kilkaset złotych w teleturnieju "Milionerzy", zafascynowany od dziecka Japonią napisał o niej niewielkich rozmiarów, ale niezwykle treściwą, a do tego zabawną książkę-przewodnik. Że jest ona potrzebna, przekonały go dostępne pozycje, które w skrócie można określić jednym zdaniem "przeżyłem w Japonii i postanowiłem napisać o tym książkę". Autor próbuje dotknąć "japońskości" nie tylko odpowiadając na pytanie, jacy są Japończycy, ale też dlaczego tacy są. Oczywiście książka Tomańskiego nie wyczerpuje tematu, nawet nie rości sobie do tego pretensji. Utkana z anegdot, w dodatku napisana prosto, choć wcale nie bez solidnej podstawy, jaką stanowi obszerna wiedza autora, czerpana z wielu źródeł, jest zaskakującą i pouczającą lekturą. Bo czy wiedzieliście, że uchodzący za niskich Japończycy stają się coraz wyżsi? Przed stu laty przeciętny siedemnastoletni Japończyk mierzył niespełna 158 cm, a teraz już prawie 171 cm. Przyczyna to nie tylko zmiana diety czy lepsza opieka zdrowotna, lecz przede wszystkim wymiana mat tatami na rzecz bardziej "europejskich" krzeseł (dawniej w japońskich domach spędzano całe godziny klęcząc na matach, co nie sprzyjało kolanom i stawom).

"Ta książka to coś w rodzaju minirozmówek przydatnych w podróży" - pisze autor. "Nie aspiruje do kategorii wyczerpująca monografia, nie ma na celu naukowego dowodzenia poruszanych teorii. Jest to książka dla tych, których Japonia fascynuje". Nie należę do takich osób, ale po jej przeczytaniu z chęcią kiedyś wybiorę się do Tokio i na pewno wtedy zabiorę ze sobą "Tatami kontra krzesła".