Przez epidemię koronawirusa niemal cała branża filmowa zaliczyła spore opóźnienia w premierach, ale teraz coś się ruszyło. Do sal kinowych zmierza kilka naprawdę smakowitych pozycji.

Autor - nie będę ukrywać - czeka chyba najbardziej na nową filmową Diunę. Wprawdzie na powtórkę stylistyki znanej z niezapomnianego dzieła Lyncha nie ma co tutaj liczyć, ale pierwsze zdjęcia z planów pozwalają sądzić, że twórcom naprawdę świetnie udaje się oddać książkowego ducha pierwowzoru. Zresztą Denis Villeneuvez, jest znany z naprawdę udanego rebootu Blade Runera, który był prawdziwą wizualną perełką, czy nie mniej zachwycającego pod tym względem “Nowego Początku”. Premiera kinowej Diuna już 18 grudnia 2020 roku.

 

Wielu z Was czeka także na pewno na Tenet Nolana, ta odbędzie się szybciej bowiem już 31 lipca film trafi do kin. Chociaż niektóre źródła podają, że premiera Tenet jest jednak przewidziana dopiero na 11 sierpnia tego roku. O filmie na pewno już słyszeliście, wystarczy, że powiemy, iż według zapowiedzi ma być on jeszcze bardziej skomplikowany i zagmatwany niż wcześniejsze filmy tego reżysera. Mówi się nawet, że być może jest to - rzecz bezprecedensowa dla Nolana - prequel kultowej Incepcji.

Fani nieco “lżejszych” produkcji ucieszy wiadomość, że premiera Wonder Woman 1984 odbędzie się już 2 października tego roku. Wydaje się, że film dołączy do rzeszy produkcji czerpiących pełnymi garściami z kolorowych lat 80. W wypadku świetnego Thor: Ragnarok udało się to znakomicie jeżeli chodzi o stylistykę; czy z Wonder Woman będzie podobnie? Trailer pozwala mieć na to nadzieję.

 

Warto też wspomnieć o Obecność 3: Na rozkaz diabła (The Conjuring 3: Devil made me do it). Premiera tego filmu już 11 września. Tutaj jednak mamy małe wątpliwości czy kolejna odsłona tej serii to nie jest już zbytnie odgrzewanie starych kotletów ale… zobaczymy!