Tymczasem już w 2015 roku, Bill Gates mówił, że ludzkość jest kompletnie bezradna w obliczu globalnej epidemii. Podczas TED Talk przewidywał bowiem, że kolejną ogromną globalną katastrofą nie będzie wojna, ale wirus wywołujący pandemię.

Częściowym powodem takiego stanu rzeczy będzie fakt, że inwestowaliśmy ogromne środki w systemy powstrzymujące ataki nuklearne. Ale jednocześnie zainwestowaliśmy niewiele w system powstrzymywanie epidemii - tłumaczył w trakcie swojego występu.

Pięć lat później, jego słowa zmaterializowały się w postaci epidemii koronawirusa, która obnażyła słabość systemu służby zdrowia. Jednak w oczach krytyków jest to niezbity dowód na fakt, że Gates maczał w tym wszystkim palce i od lat szykował się do przejęcia kontroli nad ludzkością.

Występując ostatnio na Fast Company Impact Council, nie szczędził gorzkich słów – zarówno rządzącym, jak i mediom społecznościowym. Jego zdaniem i jedni i drudzy nie zdali egzaminu, na jaki wystawiła ich epidemia.

Bill GatesBill Gates Fot. Nicolas Asfouri/AFP/East News

Rządzący nie potrafią zdobyć się na silne i zdecydowane przywództwo, którego ceną często musi być utrata popularności oraz częściowe ograniczenie swobód obywateli. Wszystko to za cenę bezpieczeństwa i zdrowia.

- Nienoszenie maseczek jest trudne do zrozumienia, bo nie jest przecież kłopotliwe. Nie są drogie, a część osób wciąż uważa, że w ten sposób manifestuje swoją wolność, pomimo ryzyka zarażenia innych osób - mówił Gates.

Media społecznościowe nie potrafią, bądź też nie chcą wziąć na siebie roli rzetelnego informatora, którego zadaniem byłoby szybkie przekazywanie sprawdzonych i wiarygodnych informacji. I jednoczesne tropienie oraz eliminowanie plotek, nieprawdziwych i przeinaczonych informacji, gdyż te prowadzą do chaosu i fałszywego poczucia bezpieczeństwa.