Bugatti nie wyprodukowało żadnego samochodu elektrycznego od czasu unikatowego Type 56 z 1931 roku, ale wygląda na to, że w końcu jest gotowe na powrót do korzeni, bo właśnie zaprezentowało Baby II. A mowa o replice modelu Type 35 w skali 75%, która jest bardziej kolekcjonerską zabawką niż standardowym samochodem, ale nie oznacza to wcale, że jest tylko dla dzieci… co to, to nie… dorośli też się w niej zmieszczą! Co prawda część trybów jest typowo dziecięca, bo moc na poziomie 1.3 koni mechanicznych nie pozwoli zbytnio zaszaleć, ale już w trybie eksperckim o mocy 5,8 koni mechanicznych rozwiniemy skrzydła do 50 km/h, czyli w sam raz na niedzielną przejażdżkę polskimi ulicami. Ba, w odpowiedniej konfiguracji - czytaj: za odpowiednią dopłatą - można autko tak doposażyć, żeby pozwoliło na jeszcze więcej.  

 

W wariantach Vitesse czy Pur Sang akumulator 1,4 kWh zostaje zastąpiony przez 2,8 kWh, a my mamy do dyspozycji 13,4 koni mechanicznych i maksymalną prędkość na poziomie 67 km/h. To już zdecydowanie lepsze wyniki, tyle że należy pamiętać o pewnych ograniczeniach wynikających z zasięgu, bo ten niezależnie od modelu oscyluje w granicach 25-50 kilometrów na jednym ładowaniu, więc jesteśmy niejako zmuszeni do lokalnych przejażdżek. Niemniej mina sąsiada bezcenna, szczególnie jeśli dowie się, ile Baby II kosztuje - producent przewidział jedynie 500 sztuk, więc cena na poziomie 35 tysięcy dolarów nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem (oczywiście za podstawowy wariant, bo wspomniany Pur Sang z aluminiową karoserią to już wydatek ok. 68 tysięcy!). Za tę samą kwotę można mieć już tradycyjny samochód elektryczny, ale jeśli chce się mieć w garażu Bugatti, to trzeba płacić.