Stadler Form znany jest z produkcji wentylatorów i klimatyzatorów należących do segmentu stricte premium. Widać to od razu po odpakowaniu urządzenia, jest ono po prostu... ładne. Stylowa drewniana obudowa (ekologiczny bambus) łączy się z głęboką, matową czernią łopatek i kratki. Sprzęt jest wyraźnie dopracowany, niezwykle solidny, sprawia wręcz wrażenie rzemieślniczej roboty. Wszystko jest proste i minimalistyczne, ale też jednocześnie wygodne w obsłudze. Wentylator pasuje szczególnie do omen nomem – bardziej surowych męskich wnętrz czy pokojów, w których pracujemy. Wystarczy, że powiemy tutaj, że całość jest na tyle ładna, że może wręcz dodać naszemu wnętrzu dodatkowego designerskiego smaczku. Jeżeli interesujecie się designem, to wspomnimy, że został on zaprojektowany przez szwajcarskiego artystę Carlo Borera.

Wentylator Otto Stadler FormWentylator Otto Stadler Form Michał Grabacki

Ale jak wypada on w tym co jest najważniejsze, chłodzeniu? Stadler Form Otto jest dostosowany do ochładzania raczej mniejszych powierzchni. Sami testowaliśmy go w sypialni i pokoju, w którym pracuję, ale nawet w większym salonie dawał sobie dobrze radę. Sam wentylator jest jednak stosunkowo mały - 35 centymetrów średnicy i 45W mocy, to niedużo. To jednak jednocześnie jego największa zaleta i wada. Zaleta – bo zmieści się niemal wszędzie, możemy go podstawić na biurku, na stole, na szafce nocnej. Nie będzie zawadzać, czy też z racji małego rozmiaru nie będzie zbytnio dominować nad resztą pokoju i innymi meblami czy sprzętami. Wada - mały rozmiar powoduje, że musi stać stosunkowo blisko nas aby spełniać swoją rolę, czyli dostarczać nam chłodnego wiatru. Z drugiej strony nastawiony na maksimum (co ważne – nawet wtedy stosunkowo cichy), daje uczucie powiewu nawet jak stoi w drugim kącie pokoju mającego kilka metrów długości.

Stadler Form OttoStadler Form Otto Michał Grabacki

Producent podaje, że jego “możliwości” to skuteczne chłodzenie pokoju do 40 metrów kwadratowych i “przerób” i 24 000 m3 powietrza na godzinę. I faktycznie – jak macie stosunkowo pusty pokój to spełnia on świetnie swoje zadanie, chociaż z doświadczenia powiem Wam, że lepiej postawić go nieco wyżej - gdy stoi na samej podłodze uczucie chłodu jest nieco mniejsze. Szczególnie, że prostota jego budowy powoduje, że nie możemy wyregulować jego kontu podniesienia, więc dobre ustawienie jest tutaj kluczowe.

Całość w obsłudze jest bardzo prosta – z tyłu mamy "pokrętło” pozwalające zmanić tryb pracy (trzy do wyboru). Przy najsłabszym trybie chłodzenia Stadler Form Otto jest prawie niesłyszalny i daje lekki powiew. Jednak wtedy musi stać naprawę blisko nas. Najwyższy tryb powoduje, że nawet kilka metrów od nas czujemy mocny powiew, a jednocześnie głośność nie utrudnia nam pracy czy rozmowy. Jest on na tyle cichy, że można nawet spróbować przy nim się przespać (sprawdzono w praktyce!).

Stadler Form Otto - tył wentylatoraStadler Form Otto - tył wentylatora Michał Grabacki

Jak widzicie sprzęt jest naprawdę minimalistyczny – nie znajdziemy tutaj zaawansowanych programów, trybów, ustawień... wentylator po prostu sobie stoi i robi swoją robotę, czyli nas chłodzi. A czy nie właśnie o to w tym wszystkim chodzi? Jeżeli szukacie sprzętu premium i od zakupu wentylatora zawsze odstraszały Was wspomnienia topornych urządzeń znanych z biur rodem z lat 90, czy pokojów w akademiku, to będzie to świetny wybór. Jeżeli jednak design nie jest dla Was tak ważny, to jednak cena całości odstrasza. Najtańszy model tego typu znaleźliśmy na Ceneo za około 600 złotych. To naprawdę sporo jak na sprzęt takiej wielkości i o takich możliwościach. Za podobne pieniądze można mieć sporo mocniejszy sprzęt, ale faktycznie na pewno nie tak stylowy.