Tesla pod koniec kwietnia poinformowała o kolejnej aktualizacji dla swoich aut, oznaczonej jako Update 3, która przynosiła wiele interesujących zmian. Dowiedzieliśmy się wtedy, że auta koncernu wyposażone w trzecią wersję pokładowego komputera z opcją Autopilota, czyli modele Hardware 3, będą od teraz potrafiły m.in. reagować na mijane znaki i sygnalizatory świetlne - to ogromna zmiana, którą Elon Musk zapowiadał od lat, ale w momencie zapowiedzi system Traffic Light and Stop Sign Control wciąż wymagał kilku poprawek.

Bo chociaż Tesle dzięki niemu faktycznie reagowały na znak STOP i czerwone światło, to późniejsze ruszenie z miejsca leżało po stronie kierującego. Firma informowała zresztą w specjalnym komunikacie, że funkcjonalność wciąż jest w fazie testowej, więc należy przygotować się na to, że auta będą często zwalniać i zachowywać dużą ostrożność, a co więcej opcja nie będzie działać wszędzie i np. możemy o niej zapomnieć przy przejściach dla pieszych. 

Nie minęły jednak 4 miesiące, a Tesle znowu nauczyły się czegoś nowego - dziś okazuje się bowiem, że samochód na Autopilocie potrafi już czytać zielone światło i chociaż wciąż nie ruszy z miejsca samodzielnie po jego zapaleniu, to poinformuje o tym kierowcę.

Za pomocą inteligentnego sygnału dźwiękowego… inteligentnego, bo jeśli nie ma przed nami samochodu, to dźwięk pojawia się zaraz po zmianie światła na zielone, a jeśli mamy przed sobą samochód, to usłyszymy go dopiero w momencie, kiedy ten ruszy. Co więcej, auta od Elona Muska są teraz znacznie lepsze w rozpoznawaniu znaków drogowych, bo koncern dokonał aktualizacji oprogramowania, w ramach której Autopilot wykrywa znaki z ograniczeniami prędkości za pomocą swoich kamer. Dzięki temu Tesle powinny bardziej precyzyjnie trzymać się odpowiedniej prędkości niż wcześniej, kiedy opierały się jedynie o dane GPS, więc jest szansa, że mandaty wpadać będą znacznie rzadziej.

Mówiąc krótko, Tesla nie ustaje w wysiłkach, by jej auta były gotowe na pełną autonomią, kiedy my będziemy już na nią gotowi.