Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych postawił zarzuty obywatelowi Rosji, Egorowi Igorewiczowi Kriuczkowowi. Z dokumentów sądowych wynika, że 27-latek skontaktował się przez WhatsApp z pracownikiem Tesli, rosyjskojęzycznym imigrantem, którego poznał w 2016 roku. Kriuczkow utrzymywał, że wybiera się na wakacje do USA i chciałby się spotkać, żeby omówić ważną sprawę.

Doszło do kilku spotkań, w trakcie których Kriuczkow ujawnił, że współpracuje z rosyjską grupą hakerską. Wyjaśnił, że stworzyli złośliwe oprogramowanie, zaprojektowane specjalnie do szpiegowania Tesli i chcieli, aby pracownik wprowadził je do wewnętrznej sieci firmy.

Kriuczkow zdradził swojemu rozmówcy, że hakerzy przeprowadzą atak DDoS, mający ukryć wyprowadzanie danych przez szkodliwe oprogramowanie. Pracownik Tesli miał dostać za udział w akcji milion dolarów.

Pracownik poinformował Teslę o planie. Do akcji włączyło się FBI. Agencja rozpoczęła operację, w której w której bardzo ważną rolę odegrał werbowany pracownik. Podczas spotkań dokonywał nagrań rozmów oraz przekazywał agentom smsy wysyłane do niego przez rosyjskiego hakera.

Kriuczkow został aresztowany, gdy próbował opuścić USA. Zatrzymania dokonano w Los Angeles. Jeśli  Grozi mu do pięciu lat za kratkami.

Elon Musk potwierdził, że to właśnie Tesla miała być obiektem ataku Rosjan.

Przy okazji, FBI uzyskało informacje o innych atakach, przeprowadzonych wcześniej przez grupę. Wynika z nich, że atak na CWT w lipcu, w wyniku którego zapłacono hakerom 4,5 miliona dolarów, był dziełem rosyjskiego gangu.