Recording Industry Association of America (RIAA) poinformowało właśnie, że po raz pierwszy od lat osiemdziesiątych płyty winylowe pobiły CD w zakresie generowanych przychodów (232 mln USD vs 129,9 mln USD - spadek o 47% w stosunku rok do roku!). I choć dane dotyczą amerykańskiego rynku, to łatwo się domyślić, że sytuacja podobnie wygląda na całym świecie, szczególnie że przyczyny takiego stanu rzeczy upatruje się w… pandemii koronawirusa, która pogrążyła jeden z fizycznych nośników.

A czemu nie oba? Wydaje się, że większość osób wcześniej kupujących płyty CD przerzuciła się na serwisy streamingowe, kiedy nie mogła udać się do sklepu po nowy krążek albo kupić go na koncercie, a z winylami jest nieco inaczej. Te od zawsze były kojarzone raczej z audiofilami, osobami dążącymi do najwyższej jakości dźwięku i choć obecnie często są do kupienia nawet w popularnych dyskontach, to wciąż towarzyszy im pewn aura ekskluzwyności i wyjątkowości. 

Należy jednak pamiętać, że pomimo tego wszystkiego winyle odpowiadają za jedynie 4% przychodów branży muzycznej, bo one również muszą się pogodzić z miażdżącą przewagą wspomnianych serwisów streamingowych. To właśnie one od lat rządzą na rynku, a w pierwszej połowie tego roku odpowiadały za 85% przychodów branży, tj. 4,8 mld USD. To wzrost z 4,3 mld USD z pierwszej połowy ubiegłego roku i 3,4 mld USD z tego samego okresu roku 2018.

Nie narzekają one również na brak nowych klientów, bo kiedy w zeszłym roku po pierwszej połowie roku było ich w USA 58,2 mln, tak obecnie mówimy już o ponad 72 mln! Nie wydaje się więc, by w najbliższym czasie coś miało się w tym zakresie zmienić, szczególnie że coraz bardziej cenimy sobie dostęp do ulubionych kawałków w smartfonie, który mamy zawsze przy sobie. A Wy co wybieracie - CD, winyle czy właśnie streaming?