Perran Ross z Australii to naukowiec, który postanowił wykorzystać komary do walki z wirusem dengi. Jest to paskudna choroba, której objawami są bóle głowy, wymioty, bóle mięśniowe oraz wysypka.

W niektórych regionach świata, wirus ten jest tak powszechny, że trzeba z nim podejmować walkę różnymi sposobami. W 2019 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) odnotowała 4,2 mln przypadków. Szczęśliwie, zakażeniom tym wirusem, nie towarzyszy duża liczba zgonów.

Zakażenia denga pojawiały się także w Australii. Jednak od lat odnotowuje się w tym kraju ich znaczny spadek, a ostatni rok to pojedyncze przypadki.

Okazuje się, że dengę można zwalczać zakażając komary bakterią zwaną Wolbachia. Bakteria ta w naturalny sposób blokuje przenoszenie gorączki denga, a przy tym jest całkowicie obojętna dla człowieka. 

Wspomniany wyżej Perran Ross to naukowiec, który na co dzień monitoruje wpływ Wolbachii na komary w Australii. Największym problemem jest fakt, że zainfekowane bakterią komary trzeba dokarmiać. W tym celu, naukowiec pozwala im kąsać własne przedramię. W ciągu jednego dnia, karmi w ten sposób nawet 5 tysięcy owadów.

Wysiłek i cierpienie naukowca nie idzie na marne, bo po pierwsze sprawia, że eliminowana jest denga, a poza tym okazało się, że bakteria Wolbachii, może także niszczyć inne choroby przenoszone przez komary.