W 2018 roku Waymo, czyli jedna z firm należących do bogatego portfolio Alphabet (inną jest samo Google), ogłosiła start pasażerskiej usługi transportowej realizowanej przez autonomiczne taksówki. Jak jednak łatwo się domyślić, autonomiczne były one wtedy tylko z nazwy, bo za kierownicą przebywał kierowca bezpieczeństwa, który w razie konieczności natychmiast przejmował sterowanie. To się jednak właśnie zmieniło, bo po przejechaniu kilku milionów kilometrów autonomiczne taxi dostały zielone światło na w pełni samodzielną jazdę i już niebawem wyjadą na ulice Phoenix w Arizonie, gdzie dostępne będą dla wszystkich klientów. 

Taki był zresztą plan firmy od samego początku, która cierpliwie testowała swoje rozwiązania i w końcu dotarła do miejsca, gdzie kierowcy bezpieczeństwa nie są potrzebni, a z usług mogą skorzystać wszyscy, a nie tylko wybrana grupa testerów. A raczej będą mogli, bo Waymo przyznało otwarcie, że nie będzie się spieszyć i najbliższe kilka tygodni przeznaczy na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Czym jest jednak kilka tygodni w obliczu możliwości przejechania się autonomicznym autem, prawda? 

Firma poinformowała również, że w obliczu pandemii koronawirusa zadbała o bezpieczeństwo klientów również w tym zakresie, dlatego też auta będą dezynfekowane po każdym kliencie, posiadają systemy oczyszczania powietrza i są wyposażone w środki dezynfekujące. Biorąc zaś pod uwagę, że najczęstszą przyczyną zachorowań na Covid-19 jest bezpośredni kontakt z osobą zakażoną, podjęte działania powinny wystarczyć, oczywiście pod warunkiem, że klienci będą przestrzegać obowiązujących zasad. Warto też dodać, że aby skorzystać z usług autonomicznych taksówek należy pobrać specjalną aplikację na smartfony i zainteresowani mogą już to zrobić, żeby być przygotowanym na start usługi. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko czekać na podobne usługi w naszym kraju!