Dla fanów komiksów takie akcje to nic nowego, ale w świecie hollywoodzkich produkcji takie załamanie czasoprzestrzenne oglądać będziemy pierwszy raz. Mówiąc krótko, w Spider-Man 3 najprawdopodobniej zobaczymy wszystkich dotychczasowych odtwórców roli Pająka, a mianowicie najnowszego Toma Hollanda oraz poprzednich, czyli Andrew Garfielda i Tobeya Maguire’a. Ba, do swoich ról powrócić mają też ich kultowi przeciwnicy, co oznacza m.in. Jamie Foxxa jako Electro, którego poznaliśmy przy okazji Amazing Spider-Man 2 z Andrew Garfieldem (wytwórnia jest podobno wściekła, że przecieki zdradziły tyle szczegółów).

Dowiadujemy się też, że postaci Spider-Mana odgrywane przez Garfielda i Maguire’a pojawić mają się w finałowym momencie filmu, gdzie pomogą Tomowi Hollandowi w pokonaniu połączonych sił przeciwników Człowieka-Pająka z różnych uniwersów. I nie chodzi tu o krótką scenę po napisach, ale realny udział w filmie, który zaznajomić ma widzów z tematem podróżowania w czasie - ten był już dyskutowany w Avengers: Koniec gry, a ujawniony tytuł kolejnego Dr. Strange’a, czyli Multiverse of Madness, również nie pozostawia złudzeń. 

Co więcej, pojawiają się też plotki sugerujące, że jeśli rozwiązanie się przyjmie, to Garfield i Maguire mają szansę założyć kultowy czerwono-niebieski kostium więcej niż raz. Niestety są też gorsze wieści, bo w obecnej sytuacji na świecie, trudno przewidzieć, kiedy należy spodziewać się premiery tej produkcji - szczególnie że w kolejce czeka jeszcze Czarna wdowa, która miała się ukazać kilka miesięcy temu, ale została przesunięta na maj przyszłego roku.