To już ponad 20 lat od czasu, kiedy człowiek pozazdrościł latającym wiewiórkom, które za sprawą specjalnego fałdu skórnego są w stanie szybować po skoku z dużych wysokości i wymyślił kombinezon wingsuit. I choć to naprawdę ekstremalny sport, to szybko przebił się do mainstreamu i przykuł naszą uwagę, ale trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę ludzką fascynację lataniem. A jakby samo latanie nad wierzchołkami drzew i masywami górskimi po skoku z samolotu, szczytu urwiska czy wysokiej budowli było za mało ekscytujące, to nadchodzi kolejny przełom, a mianowicie kombinezon z silnikiem elektrycznym, dzięki któremu nie trzeba już polegać tylko na grawitacji i oferowanym przez nią przyspieszeniu. 

 

Peter Salzmann od lat myślał nad rozwiązaniem, które zapewni mu nieco stabilnego przyspieszenia i zdolności wznoszenia się, co zaprowadziło go do inżynierów z BWM. Ci zdecydowali, że są w stanie pomóc i zaprojektowali montowany na klatce piersiowej zestaw wirników oraz kompatybilny z nimi wingsuit, dzięki któremu kaskader ma większą kontrolę nad lotem. I z pewnością większą zabawę, bo okazuje się, że nie tylko może latać w górę, zamiast tylko opadać, to w czasie swobodnego ruchu horyzontalnego jego maksymalna prędkość wzrosła ze 100 do ponad… 300 kilometrów na godzinę! Po 30 skokach testowych w specjalnym tunelu w Sztokholmie przyszedł czas na publiczny pokaz, który miał odbyć się w największym mieście portowym Korei Południowej, czyli Pusan, ale z powodu Covid-19 zdecydowano się go przenieść w miejsce bliższe zamieszkaniu Salzmanna i zdecydowanie piękniejsze, bo mowa o austriackich Alpach.