Chyba każdemu z nas zdarzyło się kiedyś kupić mięso z długim terminem przydatności do spożycia, które po powrocie do domu okazywało się jednak zepsute - oczywiście warto w takiej sytuacji udać się do sklepu z reklamacją, ale kiedy sklep jest na drugim końcu miasta, to najczęściej się to po prostu nie opłaca albo lenistwo bierze górę. Na szczęście naukowcy mają pomysł, jak rozwiązać ten problem i wysyłają do akcji elektroniczny nos, czyli mówiąc wprost dyskretne sensory, które będą “wąchać” produkty za nas, jeszcze w opakowaniu, a następnie zmieniać kolor etykiety w zależności od tego, co wyczują. 

 

Produkt jest efektem pracy międzynarodowego zespołu i polega na gazach produkowanych podczas procesu psucia mięsa. Całość opiera się na imitowaniu nosa ssaków, który jest wyposażony w podobne receptory, który odbierają sygnały i wysyłają je do mózgu, gdzie są interpretowane jako stare i psujące się mięso. W miejsce naszych sensorów pojawia się zaś etykieta z 20 belkami wypełnionymi farbą w różnych kolorach. Kiedy gazy są produkowane przez psujące się mięso, farba reaguje zmieniając kolor i tworząc unikatowy wzór.

Ten można zaś odszyfrować za pomocą aplikacji na smartfony,która szybko analizuje wzór i wyświetla nam informacje o świeżości mięsa i ryb, a do tego naprawdę skutecznie identyfikuje te zepsute, ma tu 100% skuteczność! Mówiąc krótko, dzięki temu nigdy więcej nie kupimy nieświeżego mięsa, oczywiście pod warunkiem, że producenci zdecydują się na implementację tego rozwiązania, które nie da się ukryć może pozbawić ich części zysku.