Jeśli należycie do grona osób, które nie znoszą znać żadnych szczegółów fabularnych przed premierą gry, to powinniście w najbliższym czasie trzymać się z daleka od mediów społecznościowych. A przynajmniej jeśli ostrzycie sobie zęby na Cyberpunk 2077, bo właśnie okazało się, że komuś udało się pozyskać kopię gry przed premierą i postanowił podzielić się tym ze światem. Jak to możliwe? CD Projekt RED chciało najwyraźniej mieć pewność, że gra dotrze do sklepów i ich klientów na czas, więc zarządziło wcześniejszą wysyłkę, co oznacza, że gdzieś tam w magazynach Cyberpunki leżą sobie spokojnie, czekając na 10 grudnia.

To zawsze spore ryzyko, ale trzeba je podjąć i liczyć na to, że szybko uda się zażegnać ewentualne kryzysy - tak też było w tym przypadku, chociaż 20-minutowy stream z Cyberpunk 2077 zdążyło obejrzeć trochę osób. Na szczęście 2 osoby, które dotarły do gry w wersji na PlayStation 4 przed premierą, nie były wystarczająco rozgarnięte, żeby popsuć nam frajdę z grania (albo zachować informację dla siebie i zaszyć się gdzieś w domu z padem w ręku, delektując rozgrywką wcześniej niż inni). Co więcej, można byłoby pokusić się nawet o twierdzenie, że nie były chyba do końca trzeźwe albo wolne od narkotyków, co można było wywnioskować nie tylko ze sposobu mówienia, ale i prób grania. 

Mówiąc krótko, nie byli w stanie przejechać samochodem dłuższej chwili, żeby nie skończyć na ścianie i zdołali dosłownie “liznąć” kreator postaci i kilka rozmów z NPCami na początku ścieżki Nomada - w efekcie z 20 min materiału dosłownie 5 pochodzi z gry. I dobrze, bo przecież nikt z nas nie chce spoilerów, ale z drugiej strony są też pewne plusy tej sytuacji, a mianowicie wiemy, że gra już na podstawowym PlayStation 4 wygląda świetnie i wydaje się nie mieć żadnych problemów z płynnością działania. Ciekawe więc, czym nas zaskoczy na nowej generacji?