Amerykańscy stomatolodzy przestrzegają, że rośnie liczba przypadków osób, u których występuje problem tzw. mask mouth. Są to wszelkie dolegliwości wynikające z suchości w jamie ustnej, jak np. zwiększone ryzyko próchnicy, stany zapalne dziąseł czy nieświeży oddech. Szacuje się, że mogą one dotykać co drugiego pacjenta pojawiającego się na rutynowej wizycie w gabinecie.

Dlaczego odpowiedni poziom wilgoci w jamie ustnej jest tak ważny? Ślina zmywa z powierzchni zębów resztki pożywienia, neutralizuje działanie kwasów oraz pełni barierę ochronną redukując ryzyko m.in. próchnicy. Wspomaga remineralizację szkliwa, przywraca równowagę pH oraz ma w składzie tzw. defensyny, białka, które zaburzają metabolizm bakterii i grzybów. Na tym nie koniec, w ślinie znajdują się również przeciwciała: s-IgA, IgG, IgM, które chronią nasz organizm przed infekcjami. Gdy śliny jest mniej, wtedy zaczynają się problemy.

Próchnica od maseczki?

Jedną z najważniejszych praktyk w tym przypadku jest regularna wymiana maseczki. Jeśli posiadamy jednorazową, to wymieniamy ją po każdym powrocie do domu, a gdy korzystamy z materiałowej, wówczas należy ją prać tak często, jak to możliwe. Aby utrzymać ją w czystości można umieścić ją w miseczce i zalać wrzątkiem, odczekać kilka minut, a następnie wyprać i dobrze wysuszyć. Jeśli wykonana jest z tkanin naturalnych, jak bawełna, to można wyprasować ją po praniu, by usunąć wszelkie drobnoustroje.

Dłużej otrzymująca się suchość w ustach, zwana kserostomią, sprzyja także dolegliwościom dziąseł i stanom zapalnych tych tkanek. Nie jest ona co prawda bezpośrednią przyczyną chorób przyzębia, ale może odgrywać istotną rolę w przypadku zapalenia dziąseł, które jest wczesnym etapem rozwoju paradontozy.

Jeśli w ciągu ostatnich tygodni lub miesięcy dokucza nam problem nieświeżego oddechu, to prawdopodobnie również efekt częstego noszenia maseczki. Prawidłowość jest taka: im większa suchość w ustach, tym lepsze środowisko do namnażania się bakterii.

Nieświeżemu oddechowi winne są przede wszystkim te z grupy beztlenowych, które produkują lotne związki siarki (VSC). Specyficzna woń pojawi się po wielu godzinach noszenia maseczki, gdy w ustach zaczyna wysychać. Nie pomaga także fakt zmiany nawyków żywieniowych związany z epidemią.

Nie rezygnować z maseczek, ale szczególnie dbać o higienę

Takie następstwa nie oznaczają, że powinniśmy zrezygnować z obowiązkowego noszenia maseczek. Jak wyjaśniają dentyści chodzi o to, by w trakcie ich stosowania, zadbać o zdrowe nawyki i kontrolować stan jamy ustnej.

W czasie pandemii nie należy przekładać rozpoczętego wcześniej leczenia stomatologicznego, a także pamiętać o regularnych wizytach higienizacyjnych, zwłaszcza jeśli zmagaliśmy się do tej pory np. ze stanami zapalnymi dziąseł. Również dzieci wymagają właściwej opieki stomatologicznej i rutynowych zabiegów, jak lakierowanie czy lakowanie zębów.

Dotychczasowe zalecenia odnośnie higieny jamy ustnej pozostają aktualne: szczotkowanie zębów przynajmniej 2 razy dziennie pastą z fluorem, nitkowanie oraz stosowanie płynu do płukania ust. W aptekach dostępne są z kolei preparaty, które poprawią nawilżenie jamy ustnej m.in. ślinozastępcze w sprayu, ale też tabletki do ssania. Dodatkowym wsparciem będą wyselekcjonowane probiotyki dla jamy ustnej, które przywracając równowagę „dobrych bakterii”