To oczywiście niejedyny powód, dla którego Ku jezioru cieszy się obecnie dużą popularnością w wielu krajach, w tym również w Polsce. Interesujący pomysł, dobry poziom niezbyt znanych aktorów, ciekawe zwroty akcji, to tylko niektóre atuty.

W rosyjskiej telewizji pojawiają się pierwsze doniesienia o wirusie znacznie niebezpieczniejszym od grypy. W miejscach, w których zauważeni zostali zakażeni ludzie, natychmiast pojawia się wojsko. Moskwa zostaje odcięta od świata. Przerażeni mieszkańcy gromadzą zapasy i szukają jakichkolwiek informacji o tym, co właściwie się stało.

Siarczysta zima sprawia, że gigantyczne odległości, jakie dzielą rosyjskie miasta, stają się niemal niemożliwe do pokonania. Powiedźmy sobie szczerze – w roku 2020 to nie jest wizja, którą automatycznie włożylibyśmy do pudełka z napisem science fiction. Do tego wszystkiego dostajemy dwie rodziny, które tworzą grupę głównych bohaterów – przeciętnych ludzi z różnymi umiejętnościami, ale również wadami. Jest w niej m.in. kobieta w zaawansowanej ciąży i nowobogacki prostak. Jest również alkoholiczka, niespełna dziesięcioletni dzieciak i nastolatek cierpiący na zespół Aspergera. Mocno wybuchowa mieszanka, która gwarantuje szereg problemów.

Ku Jezioru oryginalny plakat serialuKu Jezioru oryginalny plakat serialu Netflix

Cały, skompletowany zupełnym przypadkiem, zespół postanawia ruszyć przez Rosję do tytułowego jeziora, przy którym znajduje się odcięty od świata dom jednego z bohaterów. Podróż przez kraj opętany pandemią śmiercionośnego wirusa w środku zimy, jakiej w naszym kraju nie widzieliśmy od dawien dawna, nie będzie oczywiście spacerkiem. Po drodze na naszych bohaterów czeka szereg niebezpieczeństw i problemów, w tym również spięć wewnątrz ich własnej grupy.

Ku jezioru nie jest serialem nakręconym za gigantyczne pieniądze, ale twórcy bardzo zręcznie zamaskowali braki finansowe, za co należą im się duże gratulacje. Pięknie prezentują się zasypane śniegiem lasy, opustoszałe wioski i miasta. Dobry klimat tworzą elementy charakterystyczne dla rosyjskiej prowincji, pozostałości

Związku Radzieckiego i poprzedniego systemu. Poprawnie wypadają też postaci drugoplanowe i role epizodyczne. Całość doprawiona została dość oryginalną, ale interesującą muzyką. Jest też kilka piorunujących, bardzo dobrze zrealizowanych scen.

Niestety nie wszystko poszło w Ku jezioru tak, jak powinno. Im dalej w las, tym więcej rozmaitych głupotek i nieścisłości. O ile absurdalne niekiedy zachowania głównych bohaterów można jeszcze wybaczyć. Wszak pozbawieni są jakichkolwiek rzetelnych informacji, poruszają się po świecie, w którym szaleje zabójczy wirus, walczą o przetrwanie. O tyle niektórych decyzji podjętych podczas budowy scenariusza zrozumieć nie sposób. Zdarzają się momenty zupełnie pozbawione logiki i konsekwencji, które mocno naruszają wiarygodność przedstawionego świata. Nie podoba mi się również zostawianie wielu otwartych furtek, które dają możliwość dokręcenia kilku kolejnych sezonów. To jednak tylko kwestia gustu, bo są przecież miłośnicy wszelkiej maści serialowych tasiemców.

W każdym razie błędy i niedociągnięcia nie są czymś, co przekreślałoby rosyjską produkcję. Ku jezioru to całkiem solidny serial, który polecić można wszystkim, którzy lubią postapokaliptyczne klimaty. Osiem odcinków trwających po 45-55 minut ogląda się przyjemnie i szybko. Warto też docenić fakt, że w natłoku różnych filmów opartych na podobnym koncepcie Ku jezioru prezentuje się w oryginalny i interesujący sposób.