Wszystko zaczęło się od głośnego artykułu New York Timesa, w którym dziennikarze wskazywali, że w serwisie bez problemu można znaleźć materiały będące zapisem gwałtu albo z udziałem niepełnoletnich dziewcząt. Wszystko dlatego, że Pornhub to serwis, z którego można nie tylko pobrać filmy pornograficzne, ale i załadować własne - to właśnie one są źródłem nieodpowiednich materiałów. Jak wskazują redaktorzy Timesa, problemem nie jest tu bowiem sama pornografia, ale dostępność materiałów dokumentujących sytuacje odbywające się bez zgody jednej ze stron. Dokładnie tak jak w przypadku Billa Cosby’ego, Harveya Weinsteina czy Jeffreya Epsteina problemem nie był seks, ale brak zgody - możemy przeczytać w artykule. 

Dziennikarze oczywiście nie rzucali słów na wiatr i na poparcie swoich słów mieli głosy ofiar - kobiet, które głośno mówią o tym, że widziały w serwisie filmy ze swoim udziałem, do których nakręcenia zostały zmuszone. Kobiety, które przez błędy młodości, czyli nieodpowiednie filmy wysłane do nieodpowiednich osób, nie mogą odnaleźć się w życiu. Ba, był nawet przypadek, że dopiero z takich materiałów rodzice dowiedzieli się, co stało się z ich zaginioną córką! I choć początkowo Pornhub zdecydował się tylko na oświadczenie, w którym zapewnia, że jest “jednoznacznie zaangażowany w walkę z materiałami wykorzystującymi dzieci i wprowadził wszechstronną, wiodącą w branży politykę zaufania i bezpieczeństwa, żeby identyfikować i usuwać nielegalne materiały ze społeczności”, twierdząc przy okazji, że słowa o jego nieodpowiedzialności są nieprawdziwe. 

Wygląda jednak na to, że w końcu zdecydował się na coś więcej, a mianowicie znaczące zmiany na swojej platformie. Po pierwsze, niezarejestrowani użytkownicy nie będą już mieli możliwości ładowania swoich filmów do serwisu, co jest ogromną zmianą dla strony, która właśnie na takich materiałach zbudowała swoją pozycję. Od teraz zawartość będzie ograniczona do materiałów od zaufanych partnerów i członków specjalnego programu, choć w przyszłym roku Pornhub planuje też system weryfikacyjny dla zwykłych użytkowników. Nie będzie też możliwości pobierania załadowanych treści, a co najważniejsze serwis powoła tzw. Red Team, czyli zespół moderatorów oddany przeglądaniu zawartości serwisu w celu wyłapywanie potencjalnie nieodpowiednich materiałów. Mówiąc krótko, idą zmiany i pozostaje tylko mieć nadzieję, że będą poważnie traktowane, bo wykorzystywanie seksualne nie może być akceptowane w żadnej formie i żadnym miejscu.