Analizując piwne statystyki, foodpairing, a więc w tym przypadku łączenie potraw z odpowiednimi stylami piw, to zjawisko, którego nie można dłużej lekceważyć. Jak podaje portal Piwna Zwrotnica, tylko w 2019 roku w Polsce powstało 47 nowych browarów. Łącznie jest ich już 365 – wylicza Nielsen.

Co więcej, w ubiegłym roku na rynku pojawiło się aż 2379 premier piwnych. Do najpopularniejszych stylów należą: IPA, stout, pale ale, pszeniczne, porter, lager i pils. Co ciekawe, aż 954 miały różnego rodzaju dodatki. Najciekawsze to: guma turbo, pierogi z jagodami, bekon i tytoń.

Foodpairig rozwija się w Polsce od dwóch, trzech lat.

Są już multitapy, które komponują menu pod konkretne piwa, powstają browary restauracyjne z dobrą kuchnią, organizowane są też wydarzenia, podczas których można spróbować dań przygotowanych pod konkretne style piwne. To jednak początki – zwraca uwagę Marcin Chmielarz, miłośnik portera, organizator Baltic Porter Day, święta, podczas którego lokale i sklepy specjalistyczne w całym kraju przygotowują specjalną ofertę z porterem w roli głównej, a browary – piwne premiery. Kolejna edycja już 16 stycznia 2021 roku.

Czas na eksperymenty z piwem

Zimą piwosze chętniej sięgają po piwa ciemne, bardziej treściwe, esencjonalne. Wybierają takie style, jak porter bałtycki, imperial stout, barley wine czy koźlak. Popularne są także mocniejsze lagery o wyższej zawartości ekstraktów. Zima to również sezon na piwa z nietypowymi dodatkami, długo leżakowane. Jak Grand Imperial Porter Chili, ostatnia premiera Browaru Amber.

Piwo, które według początkowych założeń miało być eksperymentem na jeden sezon, zyskało wierne grono odbiorców i wraca na sklepowe półki każdej jesieni. Szykujemy się też do kolejnej premiery. W styczniu pojawi się wyjątkowy porter – zapowiada Marek Skrętny, dyrektor marketingu i rozwoju Browaru Amber, jednego z najstarszych browarów rzemieślniczych w Polsce.

Mnogość stylów piwnych cieszy restauratorów i szefów kuchni, którzy coraz częściej pozwalają sobie na ciekawe eksperymenty i tworzenie niestandardowych pozycji w menu.

Dotychczas, mówiąc o foodpairing mieliśmy na myśli zestawienia różnych dań z winami. W ostatnich latach powstało jednak wiele browarów, które warzą doskonałe piwa. Mamy więc mnóstwo ciekawych stylów piwnych, które nam, restauratorom pozwalają odpowiedzieć na potrzeby coraz bardziej świadomych konsumentów. Choć trend ten dopiero się rozwija, to potencjał ma ogromny – nie ma wątpliwości Artur Moroz, szef kuchni i restaurator, właściciel Bulaju, najstarszej restauracji w Sopocie, pomysłodawca akcji „Gęsina na św. Marcina”, promującej powrót gęsiny na polskie stoły.

Śledź? To może być wyzwanie

KoźlakKoźlak Amber

Zdaniem ekspertów foodpairing, czy raczej beerpairing, szybko będzie zyskiwał na znaczeniu. Nowe smaki i ciekawe zestawienia wkrótce zaczniemy też przenosić z restauracji do domów.

To jedna z tych przyjemności, których nie musimy sobie odmawiać, nawet w trudnych, pandemicznych czasach. Zima sprzyja eksperymentom piwno-kulinarnym. A tradycyjna kuchnia świąteczna doskonale współgra z różnymi stylami piwnymi, od lekkich pszenicznych przez treściwe portery po koźlaki z wyczuwalną nutą słodową – przekonuje Marek Skrętny.

Zimą nasz organizm domaga się posiłków wysokokalorycznych. Chętniej sięgamy po tłuste mięsa, gęsinę czy dziczyznę. Na stole pojawiają się też wszelkiego rodzaju kiszonki, bigosy i bardziej treściwe zupy. Jak do tych dań dobrać style piwne, by serwowana potrawa zyskała jeszcze głębszy smak?

Obowiązuje zasada: wyrazista potrawa, wyrazisty alkohol; delikatna – takie też piwo. Wszystko musi ze sobą współgrać, w żadnym razie nie może konkurować. Trzymanie się tej reguły, to 80 proc. sukcesu. Oczywiście, jeśli ktoś nie lubi mocnych piw, to nie widzę nic złego w tym, że cięższą potrawę skomponuje z pilsem czy lagerem. To sprawa indywidualnych upodobań – mówi Artur Moroz.

Piwo pszeniczne świetnie pasuje do ryb, porter i koźlak do tradycyjnego bigosu, a lager do pierogów z kapustą i grzybami. Koźlak sprawdzi się też w połączeniu z golonką, wszelkiego rodzaju kiszonkami oraz zapiekanką serową. A porter z bardziej treściwymi mięsami, jak na np. pieczeń w sosie własnym. Do portera warto też podać sery i wszelkie desery: makowce, pierniki. Warto również pamiętać o tym stylu przygotowując sos barbeque. Żeberka polane sosem najlepiej podać z tym samym porterem.

Moje ulubione piwo, a więc porter bałtycki stwarza wiele kulinarnych możliwości. Ciekawie komponuje się i z delikatnym serem pleśniowym, i z deserami czekoladowymi z dodatkiem wiśni. Wszystkie mocno palone piwa pasują też do steków podpieczonych na grillu. Takie komponowanie to doskonała zabawa, wiem to z własnego doświadczenia – przekonuje Marcin Chmielarz.

A jakie piwo możemy podać do śledzia?

I to jest wyzwanie, które wymaga zastosowania innej zasady. Jeśli mamy głównego bohatera, to nie stwarzajmy mu konkurencji. W tym wypadku piwo powinno się całkowicie poddać dominacji potrawy. Potraktujmy trunek jako przygotowanie kubków smakowych do kolejnego dania, przepłukanie ust przed zmianą smaku – podpowiada Artur Moroz.